Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Val di Fiemme. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Val di Fiemme. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

Alexander Pointner: "Cieszyłem się, Kiedy Kamil Stoch wygrał"

Przegląd Sportowy: Wygrywając konkurs drużynowy reprezentacja Austrii obroniła się w mistrzostwach świata w Val di Fiemme. Indywidualnie macie tylko srebro Gregora Schlierenzauera.
Alexander Pointner: Tak jest. W drużynówce rywalizowało z nami pięć zespołów i wszyscy mogli wygrać. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się bardzo niewielkimi różnicami punktowymi, a to tylko pokazuje, jak wysoki jest dzisiaj poziom skoków narciarskich i jak trudno o sukcesy. Właściwie coraz trudniej. Na szczęście na koniec to my mogliśmy być najszczęśliwsi.

Co się stało z pana zawodnikami w konkursach indywidualnych?
Trudno to wyjaśnić. Kiedyś było łatwiej o zwycięstwa. A moja drużyna ma już na koncie sporo pierwszych miejsc. Udowodniła, że w takiej stawce jednak da się utrzymać na wysokim poziomie. A indywidualnie? Cóż, każdy chciałby, żebyśmy wygrali więcej, ale tym razem się nie dało. Po prostu.

Za to zyskaliście sympatię Polaków po konkursie drużynowym. A przynajmniej Thomas Morgenstern, bo to on dostrzegł pomyłkę sędziowską dotyczącą liczby punktów dla Norwegów i dzięki temu nasz zespół wszedł na podium.
Tak, zobaczył to pierwszy, ale tutaj najważniejsza jest jedna rzecz i nieważne kogo dotyczy - sport musi być przede wszystkim fair. Jeśli Anders Bardal dostał więcej punktów rekompensaty niż powinien za belkę, z której startował, trzeba o tym mówić. Przecież to widać na nagraniu. Sport powinien być sprawiedliwy.

Jak pan ocenia polski zespół?
Wykonaliście wielki postęp, naprawdę wielki. Sporo dziennikarzy pytało mnie w Kuusamo na początku sezonu, co się dzieje z Polakami. Pan był chyba jednym z nich, prawda?

Tak jest. Polacy na początku sezonu prezentowali się tragicznie.

Zgadza się. Pytano mnie, jaka jest recepta na poprawę sytuacji. Słyszałem o pomysłach zmiany trenera. Myślę, i wtedy też to mówiłem, że Łukasz Kruczek to dobry szkoleniowiec. Zdarzyło się, wypadli słabiej, ale później wszystko zaczęło wracać do normy. Kilku Polaków nie pojechał do Soczi, bo wybrało spokojny trening i już w Engelbergu zaczęli skakać daleko i nagle niektórzy zaczęli się dziwić. Wow, Polacy wrócili! A to nic dziwnego. Polska dzisiaj ma świetny zespół. Poza tym, biało-czerwoni są ważni dla całych skoków narciarskich. Mamy Zakopane i Wisłę, gdzie jest naprawdę super. To jedne z najlepszych konkursów sezonu. Kocham te miejsca i kocham polskich kibiców. Wie pan co? Cieszyłem się, kiedy Kamil Stoch wygrał na dużej skoczni. Rok temu był tutaj najlepszy w Pucharze Świata i teraz znowu pokazał, że drzemią w nim wielkie możliwości. Po tym konkursie spotkałem Polaków w domu austriackim w Val di Fiemme i świętowaliśmy. Dali mi wasz szalik i bawiliśmy się długo w nocy. Ktoś z Austriaków spojrzał na mnie i pyta: "Pointex, co ty robisz?!". Odpowiedziałem, że dostałem superprezent od kibiców skoczka, który wykonał świetną robotę.

Kamil będzie najgroźniejszym rywalem pana zawodników za rok w Soczi?

Poczekajmy. To skoczek, który potrafi skakać na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Niektóre skocznie odpowiadają mu jednak bardziej niż inne. Gdyby go spytać, pewnie sam przyzna, że Predazzo to jedno z jego ulubionych miejsc. A w Soczi jeszcze nie skakał, więc dopiero zobaczymy, jak to będzie.

Rozmawiał we Włoszech Kamil Wolnicki

niedziela, 3 marca 2013

Piękne chwile z Val di Fiemme









0:50, wsłuchajcie się
Piotrek: You go to FIS about Anders Bardal?
Thomas: Yes, after first round
Piotrek: You are our hero!



Walter Hofer: "biorę na siebie sto procent odpowiedzialności"

Pół godziny po zakończeniu zawodów sędziowie konkursu podjęli decyzję o przesunięciu Skandynawów z drugiej na czwartą pozycję z powodu błędnie policzonej noty. W pierwszej serii przyznano Andersowi Bardalowi dodatkowe punkty za skok z obniżonego rozbiegu, podczas gdy skakał on z tej samej belki, co rywale. Dzięki weryfikacji wyników na trzecie miejsce wskoczyli Polacy.

Po otrzymaniu informacji o korekcie rezultatów w norweskim obozie zapanował wielki smutek i zarazem ogromna wściekłość. Nie brakowało krytycznych słów pod adresem jury i dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich Waltera Hofera.

"To strasznie smutny dzień dla naszych skoczków. To trudne do wytłumaczenia. Ale wiem, że nasza drużyna będzie w stanie szybko się z tego otrząsnąć. Te mistrzostwa były dla nas udane i jestem dumny z mojego zespołu" - powiedział trener norweskiej kadry Clas-Brede Brathen.

Gdy emocje nieco opadły głos w sprawie zabrał Hofer, który nie ma zamiaru nikogo usprawiedliwiać. Zwłaszcza siebie. - Biorę na siebie sto procent odpowiedzialności za to, co się stało. Jest mi bardzo przykro i mam nadzieję, że to nigdy się nie powtórzy - obiecał 58-letni Austriak.

Prezydent Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) Szwajcar Gian Franco Kasper również skrytykował po "wpadce" jury, regulamin rozgrywania skoków.

"Nie jestem szczęśliwy z powodu obowiązywania tego regulaminu rywalizacji w skokach. Nie jest czytelny, w mniej lub większym stopniu, przede wszystkim dla oglądających. To była ludzka pomyłka, przedyskutujemy bardzo dokładnie całą sprawę" - powiedział Kasper na konferencji prasowej ostatniego dnia mistrzostw świata w Val di Fiemme.

Thomas Morgenstern naszym bohaterem

Nie byłoby pewnie wielkiej radości polskich skoków z brązowego medalu w konkursie drużynowym na dużej skoczni w Predazzo na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym, gdyby nie Austriak Thomas Morgenstern. To właśnie on zauważył, że Norwegii dodano 7,7 pkt. za obniżoną belkę, podczas gdy Anders Bardal skakał z wyższej platformy startowej. Austriak zorientował się, że coś jest nie tak, bo akurat jechał w tej samej grupie zawodników co Bardal.

"To była komiczna sytuacja, kiedy popatrzyłem na listę wyników po pierwszej serii i zobaczyłem, że nie zgadzają się belki, z których skakał Anders Bardal. Zapytałem wówczas, czy można obejrzeć tę sytuację na wideo, bo byłem pewien, że w wynikach był błąd. Na powtórkach było widać, że miałem rację. A, że po pierwszej serii znajdowaliśmy się tuż za Norwegami, to było to dla nas ważne" - powiedział Morgenstern w rozmowie z Eurosport.Onet.pl.

Na konferencji prasowej dziennikarze zapytali Austriaka, czy oczekuje on czegoś specjalnego od Polaków, a ten odpowiedział: - Pewnie, może dostanę teraz wasz paszport - zażartował Morgenstern.

Kamil Stoch zaproponował, by wyróżnić Austriaka w naszym kraju nagrodą fair play. Co na to Morgenstern? - Byłoby pięknie, gdybym teraz otrzymał w Polsce nagrodę fair play. Na pewno byłbym dumny z tego. Zawsze gram fair play i byłoby to dla mnie bardzo miłe.

Biało-Czerwoni po konkursie drużynowych skoków na dużej skoczni nie mieli wesołych min. Według pierwszych wyników, uzyskali o pół metra za mało, by stanąć na podium. Wyprzedzali ich Niemcy (o 0,8 pkt.), Norwegowie i zwycięzcy - Austriacy. Gdy nasza ekipa szykowała się do powrotu ze skoczni, wybuchło zamieszanie - Thomas Morgenstern zauważył błąd sędziów, szybko wychwycili go też Niemcy, którzy zgłosili do sędziów prośbę, o weryfikację wyników.

"Totalne zamieszanie. Widać było, że Norwegowie są przygnębieni, prawie płakali. My im jednak nic na to nie poradzimy. Morgiemu będziemy się musieli jakoś zrewanżować. Piotrek Żyła wymyśli dla niego prezent. On jest w takich rzeczach najlepszy" – powiedział Maciej Kot, jeden z naszych zawodników.

Żyła nad upominkiem dla Austriaka nie zastanawiał się długo.

"Trzeba będzie Thomasowi sprezentować jakąś flaszkę. Koledzy obarczyli mnie tym obowiązkiem. Wywiążę się z niego pewnie przy okazji ostatnich w sezonie zawodów Pucharu Świata w Planicy" – przyznał Żyła.

Całe zamieszanie krótko skomentował trener Łukasz Kruczek. - To Włochy i wszystko jest możliwe - ocenił trener brązowych medalistów MŚ.

sobota, 2 marca 2013

MAMY UPRAGNIONY MEDAL MISTRZOSTW ŚWIATA!

Nie jest dobrze cieszyć się z nieszczęścia innych, ale tym razem trudno nie kryć radości. Już po zakończeniu konkursu drużynowego reprezentacja Polski, pierwotnie sklasyfikowana na 4. miejscu, awansowała na najniższy stopień podium po tym, jak sędziowie zweryfikowali wynik Andersa Bardala z pierwszej serii. Odjęcie kilku punktów spowodowało, że Norwegia w klasyfikacji końcowej spadła za Polskę.

To historyczny wyczyn polskiego zespołu, bowiem po raz pierwszy nasza drużyna narodowa znalazła się na podium światowego czempionatu. Nie popisali się sędziowie, którzy źle policzyli noty Andresa Bardala z pierwszej rundy, przez co początkowo wydawało się, że nasz zespół przegrał minimalnie walkę o podium z Niemcami.

Jako pierwszy z Biało-Czerwonych na rozbiegu pojawił się Maciej Kot, który skoczył 123 m. Metr bliżej od niego wylądował Piotr Żyła, następnie 126 metrów dorzucił Dawid Kubacki, a zakończył kapitalnym skokiem na 134 metry Kamil Stoch.

Wśród Austriaków najlepszy był Wolfgang Loitzl, który skokiem na odległość 130,5 m ustąpił jedynie Bardalowi i Stochowi. Nieźle poradził sobie Manuel Fettner (125,5 m), ale słabiej zaprezentował się Thomas Morgenstern - tylko 121 metrów. Dopiero dziesiąty wynik w całej pierwszej serii (124,5 m) zanotował Gregor Schlierenzauer.

Do Niemców podopieczni Łukasza Kruczka tracili tylko pięć punktów. Nasi zachodni sąsiedzi ten wynik zawdzięczali głównie świetnej próbie Andreasa Wanka, który w pierwszej serii osiągnął aż 135,5 metrów, a w drugiej z niskiej belki doleciał do 126,5 metrów.

To dało Niemcom bezpieczną przewagę nad Polakami, którzy w drugiej serii prezentowali wyrównany poziom. Kot uzyskał 128,5 m, a Żyła i Kubacki lądowali tylko pół metra bliżej. Kamil Stoch zakończył występ naszej drużyny skokiem na 130 metrów, ale jak się później okazało zabrakło dosłownie jednego metra, aby wyprzedzić Niemców.

Walka o złoto praktycznie rozstrzygnęła się po fatalnej próbie Toma Hilde (zaledwie 118 metrów) w drugiej rundzie. Przez moment Norwegia spadła nawet na czwarte miejsce, za Polskę i Niemcy, ale po świetnych skokach Bardala i Jacobsena (odpowiednio na 129 i 131,5 metrów) wrócili do gry. Tylko do momentu ogłoszenia fatalnego błędu sędziów.

Sukces Austriaków był już w zasadzie rozstrzygnięty po próbie Manuela Fettnera na 128 metrów. Kiedy Thomas Morgenstern doleciał na 129,5 metrów rozpoczęły się pierwsze gratulacje, bowiem nikt nie dopuszczał myśli, że Gregor Schlierenzauer zepsuje kończący całe zawody skok. Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wylądował na 129 metrze i w ten sposób mógł świętować z kolegami z drużyny swój upragniony złoty medal na MŚ w Val di Fiemme.

Po zawodach, gdy Biało-Czerwoni byli już pogodzeni z czwartą lokatą, zawodnicy z Austrii, m.in. Thomas Morgenstern, zwrócili uwagę sędziom na błędną punktację Andersa Bardala, któremu źle policzono notę za belkę najazdową. Wybuchło zamieszanie, ale decyzja była jedna - Bardal stracił punkty, reprezentacja Norwegii zaś medal. Trener Norwegów, Alexander Stoeckl, wraz ze swoją ekipą złożył protest, który został odrzucony. Po chwili Austraik pogratulował Łukaszowi Kruczkowi, polscy zawodnicy utonęli w objęciach.

 - To Włochy i wszystko jest możliwe - powiedział Tomaszowi Kalembie z Eurosport.Onet.pl szczęśliwy Łukasz Kruczek.

piątek, 1 marca 2013

Nadchodzi Stochomania

Czy po mistrzostwie świata Kamila Stocha w Polsce rozpocznie się „Stochomania”?
Apoloniusz Tajner: To bardzo prawdopodobne. Nie chodzi tu tylko o sukcesy, które Kamil odnosi na skoczniach, ale także o niego samego. O jego osobowość, sposób postrzegania świata, sposób mówienia. To niezwykle pozytywny i otwarty chłopak. Właśnie zaczął się olbrzymi obstrzał mediów, nawet dziś w hotelu dziennikarze maglowali Kamila przez ponad godzinę. Zadaniem jego drużyny jest ochrona Kamila przed skutkami tego sukcesu.

Stoch jako pierwszy polski skoczek utrzymał ciężar porównań z Adamem Małyszem. 
W końcu mu dorównał. Oczywiście nie sukcesami, ale umiejętnościami i sferą mentalną. W ogóle muszę powiedzieć, że sporą zasługę w medalu Kamila ma właśnie Adam.

Dał mu przykład, jak zwyciężać? 
Adam bardzo dużo rozmawiał z Kamilem. Przyjechał tu, do Włoch i był dobrym duchem drużyny. Czasami doświadczony zawodnik potrafi wyjaśnić młodszemu szczegóły, które momentami są kluczowe. Na przykład co zrobić, jak się człowiek denerwuje. Co zrobić? Poprawić sobie włosy! Proste? Ale jednak działa. Taka metoda przekazu jest czasami skuteczniejsza niż to, czego sami nauczyliśmy zawodnika. Rady Adama na pewno Kamilowi pomogły.

Na sukces Stocha zapracowała niezwykle liczna drużyna.
Nigdy sztab szkoleniowy kadry polskich skoczków nie był tak szeroki. Kamil współpracuje m.in. z Kamilem Wódką, naszym psychologiem. Pomagał także Małysz. Wiele osób dołożyło cegiełkę do tego medalu.

Niektórzy w swoim hurraoptymizmie okrzyknęli już Stocha „drugim” Małyszem. Nie za wcześnie? 
Kamil ma wielkie umiejętności, również jego psychika jest dziś na najwyższym poziomie. Proszę zwrócić uwagę na takiego Gregora Schlierenzauera. On ewidentnie zaczyna się gubić. Pojawia się jakaś nonszalancja, brak pewności siebie. Kamil już z tego wyrósł i jest znacznie bardziej stabilny psychicznie niż kilka lat temu. To sprawia, że możemy go porównywać z Adamem.

Italia jest dla naszych skoczków wyjątkowo szczęśliwa.
To tu przecież Adam Małysz zdobył dwa mistrzostwa świata w 2003 roku! Poza tym dla Kamila to także miejsce wyjątkowe. Najpierw we Włoszech po raz pierwszy punktował w klasyfikacji Pucharu Świata, później w Predazzo wygrał konkurs indywidualny, a teraz mistrzostwo świata. Viva Italia, Viva Polonia (śmiech).

Spodziewał się Pan tego sukcesu?
Kamil był typowany do zdobycia medalu, ale wiemy jak trudno jest triumfować. Są warunki pogodowe, samopoczucie, czasami można popełnić tez minimalny błąd i po wszystkim. Poza tym jest cała grupa zawodników, która miała walczyć o medale. Nie mówię już o samym Schlierenzauerze, ale też o świetnie skaczących Austriakach i Norwegach. Ale przyznam, że spodziewałem się miejsca na podium.

A Kamil i Łukasz Kruczek? W prywatnych rozmowach przyznawali, że może być złoto? 
W naszym środowisku panuje niepisana zasada, że o medalach nie rozmawiamy. Nie warto mącić sobie w głowie, szczególnie, że dużo zależy od warunków pogodowych i innych czynników. Chciałbym też pogratulować Łukaszowi Kruczkowi, bo zawodnik oczywiście musi mieć szczęście, ale szczęśliwy musi być także trener.

Szkoda, że szczęścia zabrakło podczas pierwszego konkursu w którym Stoch, mimo iż po pierwszej serii był 2., ostatecznie zajął dopiero 8. miejsce. 
Kamil popełnił wtedy drobny, naprawdę drobny błąd. Zabrakło metra i spokojnego lądowania, aby być w strefie medalowej. Natomiast w drugim konkursie wszystko było bezbłędne.

Przed Kamilem jeszcze kilka sezonów skakania. Oczekiwania będą teraz ogromne. 
Po tym mistrzostwie świata Kamil wyrasta na kandydata do medalu olimpijskiego w Soczi. Jestem pewny, że na pewno będzie skakał także w 2018 roku w południowokoreańskim Pyeongchang, a może nawet w 2022 w… Zakopanem (śmiech).

Widzę, że i Pana huraoptymizm porwał.
Miałby wtedy 35 lat. Kamil przez długie lata może odnosić wspaniałe sukcesy, a ja wierzę głęboko, że mistrzostwo świata z Włoch to początek jego wspaniałej drogi do sukcesów.

W sobotę skacze drużyna. Będzie medal?
I to wcale nie jest powiedziane, że ma być brązowy. Może nasi skoczkowie powalczą o coś więcej? Problem polega na tym, że na początku konkursu będzie słońce i pierwszej grupie zawodników będzie łatwiej. A później? To już loteria. Warunki na pewno nie będą tak równe, ale nasi tak skaczą równo i mogą zdobyć medal.

 Rozmawiał: Sebastian Staszewski, natemat.pl

Telefon od prezydenta

Kami Stoch przyznał, że po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata w skokach narciarskich dostał więcej smsów niż w święta Bożego Narodzenia, a najbardziej zaskoczył go telefon z Kancelarii Prezydenta RP.

"Zadzwoniła pani sekretarka i mówi "Łączę z prezydentem". A ja się pytam "z kim? Jaja sobie pani robi, kim pani w ogóle jest?" Dopiero gdy usłyszałem głos pana prezydenta to mnie postawiło do pionu. Rozmowa nie była długa, ale te gratulacje były bardzo miłe. Jestem patriotą. Dla mnie oznacza to godne reprezentowanie kraju nie tylko na skoczni, ale również poza zawodami" – podkreślił Stoch.

Innych nietypowych telefonów świeżo upieczony mistrz już nie miał, ale przyznał, że smsów dostał więcej niż z okazji świąt Bożego Narodzenia i nie zdołał jeszcze wszystkich przeczytać, o odpisywaniu nie wspominając. Polska reprezentacja nie mogła sobie pozwolić na wielkie świętowanie, bo przed zawodnikami w sobotę konkurs drużynowy. Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła nie wezmą co prawda udziału w piątkowym treningu na skoczni, ale musieli być gotowi do zajęć na sali gimnastycznej.

"Zasnąłem dość łatwo, ale obudziłem się już nad ranem. Nie byłem pewny, czy naprawdę zostałem mistrzem świata, czy tylko mi się śniło. Potem jednak zobaczyłem leżące wyniki kontroli antydopingowej i wszystko stało się jasne" – powiedział podopieczny Łukasza Kruczka

Wywalczone trofeum, czyli charakterystyczny medal mistrzostw w kształcie płatka śniegu na szyi 25-letniego zawodnika zawiśnie dopiero po godzinie 19. podczas oficjalnej ceremonii na Piazza dei Campioni w Cavalese. – Widziałem go już na moment wczoraj po konkursie. Mam nadzieję, że nigdzie nie zginie. Nie mogę się doczekać, jak go dostanę – przyznał.

Początek mistrzostw w Val di Fiemme nie był jednak dla Stocha udany. W sobotnim konkursie na średniej skoczni, po pierwszej serii był drugi, ale ostatecznie zajął ósme miejsce. W odzyskaniu równowagi psychicznej udział miała m.in. żona Ewa. – Miała przyjechać dopiero w środę wieczorem, ale zrobiła mi niespodziankę i pojawiła się już rano – zdradził.

Stoch uważa się za dobrego męża, ale przyznaje, że gotować nie potrafi. Chętnie wykonuje za to inne prace domowe oraz wspiera żonę w jej pasji, czyli fotografii. – Zawsze powtarzałem, że na mnie życie rodzinne działa bardzo dobrze. Dzięki temu nie realizuje się tylko jako sportowiec, ale również jako zwykły człowiek. O potomku jeszcze nie myślimy. Wolałbym, aby dziecko miało ojca w domu, a nie oglądało go głównie w telewizji – dodał.

Po złotym medalu MŚ kolejnym, naturalnym celem wydają się igrzyska olimpijskie. Okazja już za rok w Soczi. – Nie snuję tak dalekosiężnych planów. Medal igrzysk olimpijskich to oczywiście wielkie marzenie, ale nie mogę obiecać niczego poza tym, że dam z siebie wszystko. Zobaczymy, jaki przyniesie to efekt – podkreślił.

TRANSMISJA Z DEKORACJI MEDALOWEJ DZISIAJ O 19.15 NA TVP SPORT I SPORT.TVP.PL!

czwartek, 28 lutego 2013

KAMIL STOCH MISTRZEM ŚWIATA!

Predazzo należy do Polaków. Historia lubi się powtarzać.

Predazzo 2003 - złoto zdobywa Adam Małysz
Predazzo 2013 - złoto zdobywa Kamil Stoch
NOT BAD :D


Polak znokautował rywali dwoma fenomenalnymi skokami na odległość 13.,5 i 130 metrów i zdobył Mistrzostwo Świata z fenomenalną notą 295.8 punktu! Srebrny medal wywalczył Peter Prevc, oddając dwa skoki na odległość 130.5 metra i do zwycięzcy stracił aż 6.1 punktu. Na najniższym stopniu podium stanął Anders Jacobsen, który uzyskał 129 i 131 metrów - stracił do Słoweńca zaledwie 0.6 pkt.

Tuż za podium znalazł się Wolfgang Loitzl - uzyskał 128,5 i 132,5 metra. Piąte miejsce zajął Jan Matura, który oddał skoki na 127,5 i 132 metry, Czech atakował z 12. pozycji zajmowanej po pierwszej serii. Szósty był Richard Freitag, najwyżej sklasyfikowany z Niemców zanotował skoki na odległość 129 i 128,5 metra. Freitag wyprzedził czterokrotnego Mistrza Olimpijskiego Simona Ammanna, lidera klasyfikacji Pucharu Świata Gregora Schlierenzauera oraz swojego rodaka - Severina Freunda. Czołową "10" konkursu na dużej skoczni zamknął Daikiti Ito.

Gregor Schlierenzauer po pierwszej serii był 16. W finale skakał z obniżonej belki i te punkty przyczyniły się do lepszej lokaty.

W finale oglądaliśmy czterech Polaków. Obok Kamila Stocha, najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Piotr Żyła, który oddał skoki na 124 i 126,5 metra i zajął 19. miejsce. Tuż za nim, na 20. miejscu zawody zakończył Dawid Kubacki (126,5 i 126 metrów). Na 27. pozycji konkurs zakończył Maciej Kot, który w pierwszej serii skoczył 125, a w drugiej uzyskał 122,5 metra.




środa, 27 lutego 2013

Wolfgang Loitzl wygrywa kwalifikacje

Wolfgang Loitzl poradził sobie z tylnym wiatrem na dużej skoczni w Predazzo i oddając najdłuższy skok w kwalifikacjach na 125 m (135.9 pkt) wygrał kwalifikacje do jutrzejszego konkursu indywidualnego. Drugie miejsce zajął Niemiec Michael Neumayer - lądował na 124,5 m, za co otrzymał 133.2 pkt.

Trzeci był kolejny z Austriaków - Thomas Morgnstern. Skoczył za 123.5 m, co dało mu łączną notę 129 pkt. Pół punktu za nim uplasował się Andreas Wank (122 m). Dalej zostali sklasyfikowani Andreas Stjernen (121,5 m) i najlepszy z Polaków - Maciej Kot (121 m). Trzy kolejne pozycje zajęli Japończycy: Taku Takeuchi (121.5 m), Noriaki Kasai (120 m) - który jest jedynym skoczkiem, który uczestniczył we wszystkich trzech Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym w Val di Fiemme (1991, 2003 i 2013) oraz Daiki Ito (119 m). Dziesiątkę zamkną Manuel Fettner uzyskując 121 m.

Pozostali Polacy bez problemu przebrnęli przez kwalifikacje. Dawid Kubacki i Piotr Żyła osiągnęli identyczną odległość - 118 m, lecz noty za styl i punkty za wiatr zdecydowały o tym, że Dawid był 13., a Piotrek 16. 

W gronie zawodników, którzy nie musieli przechodzić kwalifikacji najdalej skoczył brązowy medalista konkursu na skoczni normalnej - Peter Prevc (126 m). Drugi wynik należał do Kamila Stocha (126 m), a pół metra krócej skoczył Gregor Schlierenzauer. Złoty medalista poprzedniego konkursu wylądował na 123 metrze. Najkrótszy skok oddał Anders Jacobsen (121 m). Simon Ammann i Robert Kranjec zrezygnowali ze skoku w kwalifikacjach.

Wśród zawodników którzy musieli odpaść w kwalifikacjach znalazło się trzech Kazachów (Alexey Korolev, Sabirzhan Muminov, Konstantin Sokolenko), Ukraińcy Volodymyr Veredyuk i Andrii Klymchuk, Słowacy Tomas Zmoray i Patrik Lichy, debiutant na MŚ Szwajcar Killan Peier, Francuz Ronan Lamy Chappuis, Szwed Alexander Mitz, Fin Sami Heiskanen i reprezentant gospodarzy Davide Bresadola. Zdyskwalifikowany został Nico Polychronidis, ale skok na 99.5 m i tak nie wystarczyłby do zakwalifikowania się do konkursu.

Adam Małysz: "Mamy najsilniejszą drużynę w historii"

Adam Małysz przyjechał do Predazzo dopingować młodszych kolegów w konkursie narciarskich mistrzostw świata na dużej skoczni. "Orzeł z Wisły", który 10 lat temu w Val di Fiemme zdobył dwa złote medale MŚ, uważa, że Polska ma najsilniejszą drużynę w historii.

Polska Agencja Prasowa: W czwartek minie dokładnie 10 lat, od czasu gdy zdobył pan swój drugi złoty mistrzostw świata w Val di Fiemme. Odżyły wspomnienia po przyjeździe do Predazzo?
Adam Małysz: Taki powrót jest oczywiście bardzo przyjemny. Jednak atmosferę poczuję pewnie dopiero na skoczni, podczas jutrzejszego konkursu. Niewiele jeszcze widziałem, bo przyjechałem wczoraj wieczorem. Zwróciłem tylko uwagę, że jest nowe rondo, reszta chyba bez zmian.

Oglądał pan konkurs na średniej skoczni, w którym Kamil Stoch zajął ósme miejsce?
Tak, w telewizji, w Zakopanem. Żal mi Kamila, bo miał duże szanse, żeby zdobyć medal. Na szczęście nic nie jest stracone, bo może mu się to udać na dużym obiekcie.

Po pierwszej serii Stoch zajmował drugie miejsce. Po zawodach przyznał, że nie czuł wyjątkowej presji przed finałowym skokiem.
To są mistrzostwa świata, jedna z najważniejszych imprez, a w tym roku najważniejsza, bo nie ma igrzysk olimpijskich. Zawodnik, nawet nieświadomie, będzie trochę zestresowany. Tego się nie da uniknąć i to ma zawsze jakiś wpływ. Kamil ten skok zepsuł. Może nie jakoś bardzo, ale popełnił błąd po wyjściu z progu. Później walczył o odległość, czego konsekwencją było złe lądowanie i gorsze noty za styl.

Oprócz czwartkowych zmagań indywidualnych, przed Polakami jeszcze sobotni konkurs drużynowy. Jak ocenia pan ich szanse?
Jestem pewny, że mamy najmocniejszą drużynę w historii. Tak wyrównanej kadry po prostu jeszcze w Polsce nie było. Oczywiście, nie można rozdawać medali przed zawodami. Patrząc jednak na to w jakiej są formie, to na pewno będą się liczyli w walce o podium.

Będzie pan służył radą młodszym kolegom?
Nie zamierzam wchodzić w kompetencje trenera. Nie chcę, żeby ktoś mówił, że przyjechałem coś naprawiać. Jeśli któryś z zawodników zapyta mnie np. o to jak radzić sobie ze stresem, to ja chętnie jakiś wskazówek udzielę. Jeśli chodzi o samą skocznię, o to jak się na niej zachowywać, to mogę opowiedzieć szkoleniowcom o swoich doświadczeniach. Oni, jeśli uznają za stosowne, dalej to przekażą. Bezpośrednio nie będę niczego mówił, bo to może zrodzić jakieś nieporozumienia.

W skokach coraz większą rolę odgrywają kobiety. W tym roku po raz pierwszy rozegrano konkurs drużyn mieszanych. Co pan sądzi o żeńskiej rywalizacji?
To jest dyscyplina, która się rozwija i ma przed sobą ciekawą przyszłość. Parę lat temu były dwie, trzy zawodniczki potrafiące skakać, a na resztę żal było patrzeć. Teraz jest 15-20 takich, które da się oglądać, czasem nawet z przyjemnością. Jestem wielkim fanem Japonki Sary Takanashi. Zachwyciłem się, gdy zobaczyłem ją pierwszy raz na mistrzostwach świata juniorów. Mała, drobna, a skacze niesamowicie. Ma wielki talent. U nas trenują głównie dziewczynki w wieku 8-10 lat. Mam nadzieję, że chociaż dwie dotrwają do wieku seniora i będziemy mieli z nich pociechę.

sportowefakty.pl

wtorek, 26 lutego 2013

Polscy skoczkowie nie nudzą się w Val di Fiemme

Zanim przejdziecie dalej, obejrzyjcie wideo (a w szczególności fragment 3:00 - 3:17).



O co chodzi z torem? Chłopaki budowali tor dla zdalnie sterowanego samochodu Dawida Kubackiego :)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Pierwsze treningi na skoczni dużej

Trening I
1. Manuel Fettner - 125.5 (69.7)
2. Thomas Morgenstern - 122.5 (66.2)
3. Gregor Schlierenzauer - 120.5 (64.7)
4. Andreas Wank - 121.5 (63.2)
5. Lukas Hlava - 121.0 (62.9)
6. Kaarel Nurmsalu - 122.5 (62.8)
7. Kamil Stoch - 118.5 (61.9)
8. Andreas Stjernen - 120.0 (61.1)
9. Maciej Kot - 119.5 (60.5)
10. Stefan Kraft - AUT 119.5 (59.7)
16. Krzysztof Miętus - 115.5 (54.9)
22. Piotr Żyła - 117.0 (52.8)
24. Stefan Hula - 115.0 (50.8)
26. Dawid Kubacki - 113.0 (49.9)

Trening II
1. Thomas Morgenstern - 133.0 (91.3)
2. Kamil Stoch - 128.5 (89.3)
3. Andreas Wank - 128.0 (84.3)
4. Manuel Fettner - 127.0 (83.5)
5. Gregor Schlierenzauer - 124.5 (82.0)
6. Piotr Żyła - 126.0 (81.4)
7. Maciej Kot - 126.5 (80.7)

    Jan Matura - 124.5 (80.7)
9. Lukas Hlava - 125.5 (80.4)
    Andreas Stjernen - 126.5 (80.4)

16. Dawid Kubacki - 124.0 (77.1)
20. Krzysztof Miętus - 123.5 (75.7)
31. Stefan Hula - 120.0 (66.6)

Trening III
1. Kamil Stoch - 130.5 (95.0)
2. 75 SCHLIERENZ G. AUT 129.5 92.7
3. Peter Prevc - 125.5 (85.5)
4. Maciej Kot - 124.5 (85.2)
5. Dawid Kubacki - 128.5 (83.4)
6. Andreas Stjernen - 124.0 (82.9)
7. Manuel Fettner - 122.5 (81.6)
8. Jaka Hvala - 123.0 (81.5)
9. Noriaki Kasai - 126.0 (81.4)
10. Stefan Kraft - 126.5 (81.3)
12. Piotr Żyła - 122.0 (79.5)
15. Krzysztof Miętus - 124.5 (76.8)
23. Stefan Hula - 117.5 (69.8)

niedziela, 24 lutego 2013

Anders Bardal Mistrzem Świata na skoczni normalnej

Tytuł tego postu miał brzmieć inaczej, no ale...

Anders Bardal stał się dziś nowym Mistrzem Świata na skoczni normalnej w Val di Fiemme. Norweg oddał skoki na odległość 103,5 i 100 metrów i zgromadził łączną notę 252,6 punktu.

Tytuł wicemistrza zdobył Gregor Schlierenzauer, lider klasyfikacji Pucharu Świata skoczył 98 i 97,5 metra, Austriak dwukrotnie skakał z obniżonego rozbiegu. Brązowy medal wywalczył dość niespodziewanie Peter Prevc, młody Słoweniec osiągnął 102,5 i 98,5 metra.

 Tuż za podium znalazł się Severin Freund, który uzyskał 101 i 99 metrów. Piąty był obrońca tytułu Mistrza Świata z Oslo Thomas Morgenstern - osiągnął 100 i 100,5 metra. Na szóstej pozycji, po skokach na 103,5 i 97,5 metra, sklasyfikowany został Richard Freitag. Niemiec wyprzedził m.in. Taku Takeuchi, Kamila Stocha, Andreasa Wanka i Toma Hilde.

Kamil Stoch zajmował po pierwszej serii drugie miejsce (102 metry), ale w finałowym skoku (97 metrów) coś nie zagrało... Nic więcej nie trzeba pisać.

W drugiej serii konkursu oglądaliśmy trzech reprezentantów Polski, obok Kamila Stocha byli to Maciej Kot i Piotr Żyła. Maciek zajął 11. miejsce, zakopiańczyk oddał skoki na odległość 101,5 i 97 metrów. Piotr Żyła po skokach na 95,5 i 93 metry był 23. Do finału nie awansował jedynie Dawid Kubacki, dobrze spisujący się na treningach Polak skoczył 93,5 metra i zajął pechowe 31. miejsce - ex aequo z Jakubem Jandą.





piątek, 22 lutego 2013

Anders Jacobsen: "Jacobsen: Polacy są silni, każdy to widzi"

Anders Jacobsen, jeden z faworytów konkursów skoków narciarskich na mistrzostwach świata w Val di Fiemme, nie ma wątpliwości, że wśród pretendentów do medali należy upatrywać także Polaków. - Są silni, każdy to widzi - przekonuje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Pierwszy konkurs skoków, na skoczni normalnej, zaplanowano na sobotę. Jacobsen jest stawiany w gronie jego faworytów, choć on sam bardziej nastawia się na zawody na skoczni dużej.

"Wydaje mi się, że będę mocniejszy na dużym obiekcie. Medale można zdobywać jednak także na normalnej skoczni, więc będę o nie walczył jak potrafię" - powiedział.

Norweg nie ma wątpliwości, że najgroźniejszy z całej stawki skoczków jest lider Pucharu Świata, Gregor Schlierenzauer. Przekonuje jednak, że obawiać należy się także Polaków.

"Są też inni, choćby Polacy. Przed nami konkurs na normalnej skoczni, więc może Dawid Kubacki, który pokazywał się tu z bardzo dobrej strony? Na tej większej silny będzie Kamil Stoch" - ocenił Jacobsen dodając, że wcale nie powiedział tak wyłącznie dlatego, że rozmawiał z polskim dziennikarzem. - "Polacy są silni, po prostu, i każdy to widzi" - zakończył.

Do sobotniego konkursu awansowało czterech reprezentantów Polski. Kubacki, Kot i Żyła uplasowali się w pierwszej "10" piątkowych kwalifikacji. Kamil Stoch z racji wysokiej pozycji w PŚ miał zapewniony awans do konkursu.

Kwalifikacje dla Toma Hilde, świetni Polacy

Kwalifikacje do jutrzejszych Mistrzostw Świata na skoczni normalnej (HS 106) skokiem na 103 m (121.3 pkt) wygrał Norweg Tom Hilde. Minimalnie, bo tylko o 0.6 pkt gorszy był Japończyk Taku Takeuchi – w swojej próbie uzyskał 102.5 m. Trzeci był kolejny Norweg Andreas Stjernen, który osiągnął identyczną odległość, co Takeuchi.

Andreas Wank po skoku na 100.5 zajął czwarte miejsce. Niemiec minimalnie wyprzedził dwóch reprezentantów Polski – Dawid Kubacki, który skoczył 99.5 m miał zaledwie o 0.3 pkt gorszą notę od Wanka. 0.3 pkt za Dawidem uplasował się Maciej Kot, który oddał skok na 101.5 m. Kolejne dwie lokaty przypadły w udziale dwóm Austriakom – Manuelowi Fettnerowi (100 m) i Wolfgangowi Loitzlowi (99 m). Dziesiątkę zamknęli Daiki Ito i Piotr Żyła - tych dwóch zawodników uzyskało identyczną odległość (100.5 m), ale Japończyk miał zaledwie o 0.1 pkt lepszą notę od Polaka.

Wśród 15 zawodników, którzy musieli zakończyć rywalizację na dzisiejszych kwalifikacjach znalazł się dość nieoczekiwanie Denis Kornilov, który został zdyskwalifikowany – skorzystał na tym Kazach Radik Zhaparov (87.5 m). Rosjanin skoczył 99.5 m i z notą równą 114 pkt zająłby w kwalifikacjach 11. miejsce. Oprócz niego nie zakwalifikowali się m.in.: Amerykanin Peter Frenette (87.5 m) i reprezentant gospodarzy Roberto Dellasega (86.5 m).

Słowa uznania należą się reprezentantowi Grecji Nico Polychronidisowi, który skoczył dziś 87 m i z 39. pozycji awansował do pierwszej serii jutrzejszych Mistrzostw. Udało się to także osiągnąć Estończykowi Martti Nomme, który zajął 26. miejsce (93.5 m).

Mistrz Świata z Oslo – Thomas Morgenstern skoczył 98.5 m i bez problemu awansował do konkursu (19. pozycja). Są małe szanse na to, że obroni tytuł, gdyż w tym sezonie prezentuje jak na niego słabą formę. O złoty medal powalczy jego rodak – Gregor Schlierenzauer.

Wśród zawodników, którzy występ w jutrzejszym konkursie mieli zapewniony, najdalej skoczył Simon Ammann – 102.5 m. Dwa metry bliżej lądował Czech Jan Matura, który od występu z Sapporo prezentuje wysoką formę i jutro na pewno powalczy o wysokie lokaty. Trzecia odległość należała do Kamila Stocha, który skoczył 99.5 m. Dobre skoki oddali też Severin Freund (99 m) oraz Gregor Schlierenzauer (98.5 m). Najsłabsza odległość należała do Richarda Freitaga (95.5 m). Ze skoku zrezygnował Anders Bardal.

Jutro o godzinie 17.00 rozpocznie się pierwszy konkurs o medale. Emocje gwarantowane :)

btw słyszeliście piosenkę "ona tańczy dla mnie"? xDD DJ-e z Polski się nie ukrywają :) nawet uczyli innych kibiców słów, aby mogli też śpiewać :D

A oto Węgier Akos Szilagyi

Sarah Hendrickson Mistrzynią Świata!

Sarah Hendrickson wywalczyła złoty medal Mistrzostw Świata w skokach narciarskich w Val di Fiemme. Amerykanka oddała skoki na odległość 106 m oraz 103 m, za które otrzymała 253,7 pkt. Jest do już drugi złoty medal dla reprezentantki USA w historii kobiecych skoków narciarskich. Pierwszy zdobyła Lindsey Van w Libercu w 2009 r.

Na drugim stopniu podium uplasowała się Sara Takanashi, która straciła do Hendrickson zaledwie 2,7 pkt. Japonka, która w tym sezonie zapewniła sobie Kryształową Kulę oddala skoki na odległość 104,5 m oraz 103 m (251 pkt). Brązowy medal za trzecie miejsce zdobyła Jacqueline Seifriedsberger. Austriaczka lądowała na 104 m oraz 98,5 m (237,2 pkt).

Tuż za podium znalazła się brązowa medalistka Mistrzostw Świata w Oslo - Coline Mattel. Francuzka za swoje skoki na odległość 102 m i 95,5 m otrzymała 229,5 pkt. Piąte miejsce zajęła Carina Vogt z Niemiec a szósta była koleżanka z drużyny Hendrickson - Jessica Jerome.

W pierwszej dziesiątce znalazły się także Anette Sagen (7. miejsce) oraz zawodniczka gospodarzy Evelyn Insam (8.miejsce). Niespodziewanie na pozycji dziewiątej zakończyła konkurs Chiara Hoelzl z Austrii a dziesiąta była Julia Kykkaenen, która powróciła do rywalizacji po kontuzji obojczyka, której nabawiła się w styczniu tego roku.

Zabrakło w czołówce zawodniczek ze Słowenii, które były jednymi z faworytek do medali. Najlepsza z nich Spela Rogelj była dopiero 13.

Srebrna medalistka z Oslo - Elena Runggaldier uplasowała się na 12. pozycji a na ostatnim 30. miejscu znalazła się zawodniczka Chin - Xinuye Chang.

Pech spotkał Line Jahr - Norweżka oddała dobry skok na 90 m, ale po wylądowaniu nie opanowała nart, które się rozjechały a zawodniczka upadła. Tym samym musiała zapomnieć o występie w drugiej serii.

czwartek, 21 lutego 2013

Lista startowa jutrzejszych kwalifikacji

Już jutro o godzinie 18:00 odbędą się kwalifikacje do konkursu indywidualnego na skoczni normalnej, a godzinę wcześniej rozpocznie się seria próbna. O godzinie 16:00 zaplanowano konkurs kobiet.

Do kwalifikacji każdy kraj ma prawo wystawić tylko czterech zawodników. Wyjątkiem jest ekipa Austrii, w której Thomas Morgenstern broni tytułu i może wystartować jako piąty.

O tytuł Mistrza Świata nie będą mogli powalczyć m.in. Andreas Kofler, Andreas Wellinger, Jurij Tepes czy Rune Velta.
  1. Carl Nordin (SWE)
  2. Kristaps Nezhborts (LAT) - zaledwie 15- letni uczestnik tych mistrzostw (najmłodszy)
  3. Alexey Korolev (KAZ)
  4. Radik Zhaparov (KAZ)
  5. Andrii Klymchuk (UKR)
  6. Sabirzhan Muminov (KAZ)
  7. Anders Johnson (USA)
  8. Volodymyr Veredyuk (UKR)
  9. Alexander Mitz (SWE)
  10. Konstantin Sokolenko (KAZ)
  11. Anssi Koivuranta (FIN)
  12. Seou Choi (KOR)
  13. Remus Tudor (ROU)
  14. Patrik Lichy (SVK)
  15. Ronan Lamy Chappuis (FRA)
  16. Sami Heiskanen (FIN)
  17. Roberto Dellasega (ITA)
  18. Akos Szilagyi (HUN)
  19. Martti Nomme (EST)
  20. Tomas Zmoray (SVK)
  21. Nico Polychronidis (GRE)
  22. Davide Bresadola (ITA)
  23. Kaarel Nurmsalu (EST)
  24. Ville Larinto (FIN)
  25. Andrea Morassi (ITA)
  26. Jakub Janda (CZE)
  27. Alexey Romashov (RUS)
  28. Peter Frenette (USA)
  29. Yuta Watase (JPN)
  30. Vincent Descombes Sevoie (FRA)
  31. Ilja Rosliakov (RUS)
  32. Roman Koudelka (CZE)
  33. Matjaz Pungertar (SLO)
  34. Gregor Deschwanden (SUI)
  35. Lauri Asikainen (FIN)
  36. Daiki Ito (JPN)
  37. Dawid Kubacki (POL)
  38. Sebastian Colloredo (ITA)
  39. Denis Kornilov (RUS)
  40. Stefan Kraft (AUT)
  41. Lukas Hlava (CZE)
  42. Noriaki Kasai (JPN)
  43. Vladimir Zografski (BUL)
  44. Manuel Fettner (AUT)
  45. Piotr Żyła (POL)
  46. Andreas Wank (GER)
  47. Andreas Stjernen (NOR)
  48. Thomas Morgenstern (AUT)
  49. Taku Takeuchi (JPN)
  50. Dimitry Vassiliev (RUS)
  51. Maciej Kot (POL)
  52. Wolfgang Loitzl (AUT)
  53. Jaka Hvala (SLO)
  54. Michael Naumayer (GER)
  55. Tom Hilde (NOR)
  56. Simon Ammann (SUI)
  57. Peter Prevc (SLO)
  58. Jan Matura (CZE)
  59. Richard Freitag (GER)
  60. Robert Kranjec (SLO)
  61. Kamil Stoch (POL)
  62. Severin Freund (GER)
  63. Anders Jacobsen (NOR)
  64. Anders Bardal (NOR)
  65. Gregor Schlierenzauer (AUT)

Kolejny dzień z kolejnymi treningami

Trening I
1. Tom Hilde (NOR) - 101.5 (63.6)
2. Piotr Żyła (POL) - 99.0 (58.2)
3. Anders Bardal (NOR) - 99.5 (57.9)
4. Andreas Stjernen (NOR) - 99.0 (57.7)
5. Daiki Ito (JPN) - 98.5 (57.4)
6. Michael Neumayer (GER) - 98.0 (56.7)
7. Andreas Wank (GER) - 98.5 (56.6)
8. Yuta Watase (JPN) - 99.0 (55.6)
9. Dawid Kubacki (POL) - 98.0 (55.4)
10. Simon Ammann (SUI) - 98.0 54.9)
11. Maciej Kot (POL) - 97.5 (54.6)
16. Kamil Stoch (POL) - 95.0 (51.1)
22. Stefan Hula (POL) - 95.5 (50.2)
26. Krzysztof Miętus(POL) - 93.5 (49.0)
Na starcie nie pojawili się: Alexander Sardyko (RUS), Patrik Lichy (SVK), Thomas Morgenstern (AUT) oraz Dimitry Vassiliev (RUS).
Zaskakująco słabe wyniki osiągnęli:
27. Peter Prevc (SLO) - 96.0 (48.8)
28. Gregor Schlierenzauer (AUT) - 93.0 (48.6)
30. Robert Kranjec (SLO) - 92.5 (47.5)
38. Andreas Wellinger (GER) - 93.0 (44.3)
52. Jaka Hvala (SLO) - 85.5 (32.7)
66. Jurij Tepes (SLO) - 82.0 (22.2)

Trening II
1. Gregor Schlierenzauer (AUT) - 101.0 (62.0)
2. Manuel Fettner (AUT) - 100.0 (58.7)
    Andreas Stjernen (NOR) - 99.0 (58.7)
4. Michael Neumayer (GER) - 98.5 (58.2)
5. Simon Ammann (SUI) - 98.5 (56.4)
6. Anders Jacobsen (NOR) - 97.0 (55.2)
7. Kamil Stoch (POL) - 96.5 (54.4)
8. Noriaki Kasai (JPN) - 98.0 (54.2)
9. Andreas Wank (GER) - 97.0 (53.8)
10. Sebastian Colloredo (ITA) - 97.0 (53.4)
16. Dawid Kubacki (POL) - 96 m (50.8)
17. Piotr Żyła (POL) - 96 m (50.5)
25. Krzysztof Miętus (POL) - 93.5 m (47.8)
29. Maciej Kot (POL) - 94 m (46.9)
32. Stefan Hula (POL) - 90.5 (42.7)
Na starcie nie pojawili się: Alexander Sardyko (RUS), Patrik Lichy (SVK), Thomas Morgenstern (AUT) oraz Dimitry Vassiliev (RUS).
W porównaniu do poprzedniego treningu (lub podobnie) słabo wypadli:
18. Tom Hilde (NOR) - 95.5 (50.3)
19. Anders Bardal (NOR) - 94.5 (50.0)
30. Severin Freund (GER) - 92.0 (45.2)
39. Jaka Hvala (SLO) - 90.5 (41.0)
59. Andreas Wellinger (GER) - 86.5 (32.2)
60. Robert Kranjec (SLO) - 84.5 (31.4)
66. Jurij Tepes(SLO) - 80.0 (19.3)

Trening III
1. Gregor Schlierenzauer (AUT) - 101.5 (65.9)
2. Manuel Fettner (AUT) - 101.0 (61.4)
3. Richard Freitag (GER) - 100.0 (60.1)
4. Noriaki Kasai (JPN) - 98.5 (59.4)
5. Michael Neumayer (GER) - 97.5 (57.8)
6. Anders Bardal (NOR) - 97.5 (57.0)
7. Severin Freund (GER) - 98.0 (56.9)
8. Taku Takeuchi (JPN) - 98.5 (56.6)
9. Kamil Stoch (POL) - 99.0 (56.2)
10. Dawid Kubacki (POL) - 98.5 (55.2)
21. Piotr Żyła (POL) - 96.5 (51.8)
25. Krzysztof Miętus (POL) - 95.5 (50.6)
27. Maciej Kot (POL) - 95.0 (48.5)
31. Stefan Hula (POL) - 94.5 (47.1)
Nie wystartowali: Radik Zhaparov (KAZ), Alexander Sardyko (RUS), Patrik Lichy (SVK), Davide Bredadola (ITA), Andrea Morassi (ITA), Jakub Janda (CZE), Alexey Romashov (RUS), Ilja Rosliakov (RUS), Sebastian Colloredo (ITA), Denis Kornilov (RUS), Lukas Hlava (CZE), Thomas Morgenstern (AUT), Dimitry Vassiliev (RUS).

środa, 20 lutego 2013

Pierwsze treningi na skoczni normalnej w Predazzo

Wybaczcie, ale opublikuję tylko pierwszą dziesiątkę + miejsca Polaków.

Trening I
1. Anders Bardal (NOR) - 106.5 m (75.4 pkt)
2. Alexander Sardyko (RUS) - 105 m (71.4)
3. Roman Koudelka (CZE) - 101 m (68.7)
4. Andreas Stjernen (NOR) - 97.5 m (66.5)
5. Dawid Kubacki (POL) - 99.5 m (65.1)
6. Lukas Hlava (CZE) - 98 m (63.3)
7. Reruhi Shimizu (JPN) - 97.5 (62.1)
8. Yuta Watase (JPN) - 98 (61.9)
9. Thomas Morgenstern (AUT) - 94.5 (61.5)
10. Anders Jacobsen (NOR) - 99 (61)
12. Krzysztof Miętus (POL) - 97 (60.4)
16. Kamil Stoch (POL) - 96 (57.3)
19. Piotr Żyła (POL) - 93.5 (56)
26. Maciej Kot (POL) - 89 (53.2)
32. Stefan Hula (POL) - 93 (51.9)

Trening II
1. Dawid Kubacki 105.5 (73.1)
2. Taku Takeuchi (JPN) - 99.5 (66.3)
3. Reruhi Shimizu (JPN) - 99.5 (64.7)
4. Daiki Ito (JPN) - 99.0 (64.6)
5. Manuel Fettner (AUT) - 98.0 (64.1)
6. Alexey Romashov (RUS) - 98.0 (62.4)
7. Anders Jacobsen (NOR) - 97.5 (62.0)
8. Krzysztof Miętus (POL) - 99.5 (61.8)
9. Denis Kornilov (RUS) - 98.5 (61.0)
10. Maciej Kot (POL) - 96.0 (60.7)
      Anders Bardal (NOR) - 96.0 (60.7)
15. Piotr Żyła (POL) - 97.0 (59.4)
19. Kamil Stoch (POL) - 95.0 (58.4)
20. Jan Matura (CZE) - 94.5 (57.7)
21. Stefan Hula (POL) - 94.0 (56.8)

Trening III
1. Anders Bardal (NOR) - 100.5 (75.1)
2. Anders Jacobsen (NOR) - 100.5 (73.7)
3. Reruhi Shimizu (JPN) - 99.5 (73.3)
4. Dawid Kubacki (POL) - 98.5 (72.3)
5. Kamil Stoch (POL) - 100.0 (72.2)

6. Taku Takeuchi (JPN) - 98.0 (71.2)
7. Lukas Hlava (CZE) - 96.0 (67.6)
8. Piotr Żyła (POL) - 96.5 (67.4)
9. Maciej Kot (POL) - 96.5 (66.9)
10. Roman Koudelka (CZE) - 97.5 (66.4)
20. Stefan Hula (POL) - 95.5 (62.3)
21. Krzysztof Miętus (POL) - 93.5 (62.1)


Nie startowali: Ronan Lamy Chappuis (FRA), Vincent Descombes Sevoie (FRA), Matjaz Pungertar (SLO), Sebastian Colloredo (ITA), Stefan Kraft (AUT), Vladimir Zografski (BUL), Andreas Wank (GER), Jurij Tepes (SLO), Andreas Wellinger (GER), Wolfgang Loitzl (AUT), Jaka Hvala (SLO), Michael Neumayer (GER), Peter Prevc (SLO), Richard Freitag (GER), Robert Kranjec (SLO), Severin Freund (GER), Grefor Schlierenzauer (AUT).
W trzecim treningu nie zwieli udziału dodatkowo Denis Kornilov (RUS) i Thomas Morgenstern (AUT).

wtorek, 19 lutego 2013

Drużyny na Mistrzostwa Świata w Val di Fiemme

Lista będzie aktualizowana

Norwegia
Mężczyźni: Tom Hilde, Anders Bardal, Anders Jacobsen, Andreas Stjernen, Rune Velta
Kobiety: Anette Sagen, Line Jahr, Maren Lundby

Niemcy
Mężczyźni: Richard Freitag, Severin Freund, Michael Neumayer, Andreas Wank, Andreas Wellinger
Kobiety: Katharina Althaus, Ulrike Graessler, Carina Vogt, Svenja Wuerth

Austria
Mężczyźni: Gregor Schlierenzauer, Thomas Morgenstern, Wolfgang Loitzl, Andreas Kofler, Stefan Kraft, Manuel Fettner
Kobiety: Jacqueline Seifriedsberger, Chiara Hoelzl, Katharina Keil

Polska
Mężczyźni: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Krzysztof Miętus, Stefan Hula

Czechy
Mężczyźni: Jakub Janda, Roman Koudelka, Cestmir Kozisek, Lukas Hlava, Jan Matura
Kobiety: Vladena Pustkova, Michaela Dolezelova

Japonia
Mężczyźni: Yuta Watase, Reruhi Shimizu, Daiki Ito, Noriaki Kasai, Taku Takeuchi
Kobiety: Ayumi Watase, Yurika Hirayama, Misaki Shigeno, Yuki Ito, Sara Takanashi

Słowenia
Mężczyźni: Matjaz Pungertar, Jurij Tepes, Jaka Hvala, Peter Prevc, Robert Kranjec
Kobiety: Maja Vtic, Ursa Bogataj, Spela Rogelj, Katja Pozun

Szwajcaria
Mężczyźni: Gregor Deschwanden, Simon Ammann
Kobiety: Bigna Windmueller

Finlandia
Mężczyźni: Lauri Asikainen, Anssi Koivuranta, Ville Larinto, Sami Heiskanen
Kobiety: Julia Kykkaenen

Włochy
Mężczyźni: Diego Delassega, Roberto Delassega, Davide Bresadola, Andrea Morassi, Sebastian Colloredo
Kobiety: Manuela Malsiner, Roberta D'Agostina, Elena Runggaldier, Evelyn Insam

Rosja
Mężczyźni: Dimitry Vassiliev, Denis Kornilov, Ilia Rosliakov, Alexey Romashov, Alexander Sardyko, Dimitry Ipatov
Kobiety: Anastasiya Gladysheva, Irina Avvakumova

USA
Mężczyźni: Anders Johnson, Peter Frenette
Kobiety: Sarah Hendrickson, Abby Hughes, Lindsey Van, Jessica Jerome, Alissa Johnson

Francja
Mężczyźni: Vincent Descombes Sevoie, Ronan Lamy Chappuis
Kobiety: Coline Mattel, Lea Lemare, Julia Clair

Bułgaria
Mężczyźni: Vladimir Zografski

Kazachstan
Mężczyźni: Alexey Korolev, Radik Zhaparov, Yevgeniy Levkin, Nikolay Karpenko

Kanada
Kobiety: Taylor Henrich, Alexandra Pretorius, Atsuko Tanaka

Grecja
Mężczyźni: Nico Polychronidis

Szwecja
Mężczyźni: Alexander Mitz, Carl Nordin

Łotwa
Mężczyźni: Kristaps Nezhborts

Ukraina
Mężczyźni: Andrii Klymchuk, Volodymyr Veredyuk

Holandia
Kobiety: Wendy Vuik,

Korea Południowa
Mężczyźni: Seou Choi,

Rumunia
Mężczyźni: Remus Tudor
Kobiety: Dana Vasilica Haralambie

Słowacja
Mężczyźni: Partik Lichy, Tomas Zmoray

Węgry
Mężczyźni: Akos Szilagyi

Estonia
Mężczyźni: Martti Nomme, Kaarel Nurmsalu

Chiny
Kobiety: Xueyao Li, Xinyue Chang, Qi Liu,