Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Stoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Stoch. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

Zwycięstwo Jurija Tepesa, Kamil Stoch na podium PŚ!

Jurij Tepes wygrał finałowy konkurs Pucharu Świata w Planicy, Słoweniec oddał skoki na odległość 217 i 214 metrów, za co otrzymał notę 425,5 punktu. Dla Tepesa to pierwsze zwycięstwo w karierze.

Na drugim miejscu zawody zakończył Rune Velta, Norweg po pierwszej serii i skoku na 207,5 metra zajmował szóste miejsce, ale w finale skoczył aż 217,5 metra i mógł się cieszyć z najwyższego miejsca w karierze. Na najniższym stopniu podium po lotach na odległość 218 i 212,5 metra stanął Peter Prevc. Tym samym Słoweńcy mogli się cieszyć aż dwoma zawodnikami na podium.

Tuż za pierwszą trójką uplasował się Noriaki Kasai. Weteran japońskich skoków uzyskał 207 i 217,5 metra. Piąte miejsce zajął Piotr Żyła. Nasz reprezentant po swoim pierwszym skoku (201,5 metra) zajmował dopiero 14. miejsce, ale w drugiej serii skoczył aż 216 metrów i wywalczył spory awans. Na szóstej pozycji sklasyfikowani zostali ex aequo Robert Kranjec oraz Denis Korniłow. Ósmy był Kamil Stoch, który po pierwszej serii (205,5 metra) plasował się na czwartym miejscu, ale w finale lądował bliżej (207 metrów) niż rywale i nie zdołał utrzymać lokaty. Czołową "10" zamknęli dwaj Niemcy - Severin Freund i Michael Neumayer.

Niezłe lokaty w finałowym konkursie wywalczyli również Maciej Kot i Dawid Kubacki. Maciek po skokach na 191 i 194 metry zajął 18. miejsce, a Dawid Kubacki, który osiągnął 189 i 190,5 metra był 21.

Kamil Stoch zajął w klasyfikacji Pucharu Świata ostatecznie trzecie miejsce. Kryształową Kulę drugi raz w karierze odebrał Gregor Schlierenzauer, który wyprzedził o ponad 600 punktów Andersa Bardala. Na wysokim 15. miejscu sezon zakończył Piotr Żyła, a 18. był Maciej Kot. Schlierenzauer był także najlepszy jeśli chodzi o loty narciarskie, za co otrzymał Małą Kryształową Kulę.

W Pucharze Narodów zwyciężyli Norwegowie, podopieczni Alexandra Stoeckla w ostatnim konkursie zdołali wyprzedzić Austriaków o zaledwie 6 punktów. Trzecie miejsce zajęli Niemcy, a reprezentacja Polski została sklasyfikowana na 5. miejscu.

poniedziałek, 18 marca 2013

Vettori: "Stoch może wygrać igrzyska"

Ernst Vettori - ma 48 lat. Dwukrotny medalista olimpijski (złoto i srebro w Albertville 1992), pięciokrotny medalista mistrzostw świata (złoto w Val di Fiemme 1991, srebro w Seefeld 1985, dwa razy brąz w Oberstdorfie 1987, brąz w Falun 1993), dwukrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni (1986, 1987), a także zdobywca medalu Holmenkollen. 

Przegląd sportowy: Mistrz świata z Val Di Fiemme Kamil Stoch radzi sobie w Pucharze Świata znakomicie. Czy jest pan zaskoczony tym, że Polak dominuje?
Ernst Vettori: Obserwuję tego chłopaka od lat i spodziewałem się, że pewnego dnia jego forma eksploduje. To naprawdę fantastyczny skoczek. Stoch jest dobry pod względem technicznym, ale również stylowo. To nie przypadek, że otrzymuje ostatnio wysokie noty u sędziów. Zasługuje na nie. Ma moc w nogach, ale w skokach to podstawa. Jest obecnie jednym z najlepszych zawodników świata.

Austriackie media porównują często Stocha do Adama Małysza. Widzi pan między nimi jakieś podobieństwa?
Jest ich sporo. Adam skakał świetnie stylowo i to samo demonstruje Kamil. Pod względem technicznym oraz charakterów również są podobni. Adam jest miłym i porządnym człowiekiem. Mimo sukcesów pozostał skromną osobą. Kamil to też taki typ człowieka. Jest lubiany w środowisku narciarskim.

W przyszłym roku w Soczi odbędą się igrzyska. Pan wygrał w 1992 roku konkurs w Albertville. Czy Stocha stać będzie na złoto?
Oczywiście, bo jest obecnej jednym z najlepszych zawodników na świecie, ale to samo mogę powiedzieć o kilku innych skoczkach. Kamil wygrał we Włoszech, a igrzyska są bardzo podobne do mistrzostw. Musisz być po prostu najlepszy w danym dniu.

Pana rodak i przyjaciel Anton Innauer (mistrz olimpijski z Lake Placid - przyp. red.) mówił na naszych łamach, że powstała polska szkoła skoków narciarskich. Czy zgadza się pan z Innauerem?
Kilka lat temu był Adam Małysz i daleko za jego plecami reszta zawodników. Teraz macie dużą grupę Polaków, która liczy się w Pucharze Świata. Maciej Kot, Piotr Żyła i Dawid Kubacki to nie są już anonimowe nazwiska w środowisku. Wasza drużyna jest silna, bo jest w kadrze odpowiednia konkurencja. Rywalizacja napędza wzajemnie tych młodych zawodników. Oni wszyscy ciężko pracowali na sukces.

Łukasz Kruczek uczył się fachu przy kilku specjalistach, w tym w latach 2004-2006 przy Heinzie Kuttinie, który był najpierw trenerem kadry B, a później kadry A. Czy Kuttin odcisnął swoje piętno na polskich skokach?
Pamiętam, że dobrze ze sobą współpracowali. Łukasz miał szczęście, że mógł uczyć się przy Kuttinie, którego uważam za jednego z naszych najlepszych trenerów. Trudno jednak w jakikolwiek sposób ocenić czy przyczynił się do tego, że w obecnym sezonie Polacy są tak silni. Moim zdaniem wasi trenerzy nie powinni mieć teraz żadnych kompleksów wobec szkoły austriackiej. Macie sztab szkoleniowy złożony z samych Polaków i osiąga on duże sukcesy. Wasi trenerzy znają się na swoim fachu.

Kruczek rywalizuje w tym sezonie głównie z austriacką myślą szkoleniową. Waszą drużynę prowadzi Alexander Pointner, Norwegów Alexander Stoeckl, a Niemców Werner Schuster...
Nie sprowadzałbym współcześnie skoków do walki pomiędzy czterema narodowościami. Słoweńcy też liczą się na świecie, a ich szkoli Goran Janus, podobnie jak Japończycy prowadzeni przez trenera z Azji (Tomoharu Yokokawa - przyp. red.). Kruczek jednak daje sobie dobrze radę w tym towarzystwie.

Trend uległ zmianie, bo jeszcze kilka la temu najwyżej ceniono szkoleniowców z Finlandii. W Polsce pracował Hannu Lepistö, Norwegów do sukcesów prowadził Mika Kojonkoski, a Janne Ahonena i spółkę Tommi Nikunen.
Finowie podobnie jak my mają tradycję i wiele sukcesów za sobą. To od nich często czerpano wiedzę na temat skoków. Mieli sporo klubów, w których uczono dzieciaki skakać. Teraz są w głębokim kryzysie, ale nie mam pojęcia, dlaczego dopadł ich tak głęboki dołek.

Co jest charakterystyczne dla austriackiej szkoły skoków?
Mamy długą i piękną tradycję. Skoki od lat są uprawiane w Austrii. Bardzo ważną placówką w rozwoju dyscypliny jest sportowe gimnazjum w Stams. To była pierwsza tego typu szkoła narciarska na świecie. Młodzi pracują tam nad kondycją, mają psychologię sportu, czy też porady dotyczące prawidłowego odżywiania. Są dobrze edukowani. Nie można jednak mówić o austriackiej technice skakania. Każdy zawodnik jest przecież inny i ma swój własny styl. Gregor Schlierenzauer inaczej wybija się i leci w powietrzu niż Thomas Morgenstern, a "Morgi" z kolei różni się pod tym względem od Andreasa Koflera.

Już w przyszłym tygodniu zakończy się tegoroczny sezon. Dla Polaków najważniejszym momentem było mistrzostwo świata w Val di Fiemme Kamila Stocha, a co panu utkwiło w głowie?
Gregor Schlierenzauer rządził w pewnym momencie. Pobił rekord Mattiego Nykänena w ilości zwycięstw w cyklu i to na dodatek w tak młodym wieku. To coś niesamowitego. W Planicy odbierze Kryształową Kulę i mimo że nie zdobył złota indywidualnie w mistrzostwach świata we Włoszech, to był dla niego doskonały sezon.

Dla pana wygrana w pucharze jest ważniejsza od złota mistrzostw?
Aby zwyciężać w cyklu trzeba utrzymywać formę przez całą zimę, a w mistrzostwach wystarczy po prostu mieć swój dzień. Trudniej wygrać PŚ, ale ja na równi z nim stawiam triumf w MŚ. Ważniejsze od tych imprez są jedynie igrzyska olimpijskie.

Jak ocenia pan współczesny system oceniania skoków, czyli bonusy za wiatr oraz zmianę belki?
To dobry system, nad którym nadal trzeba pracować i go udoskonalać. Chwalę go, bo nie ma obecnie bardziej sprawiedliwego.

Ale w Val Di Fiemme podczas konkursu drużynowego właśnie z powodu jego nieprzejrzystości doszło do skandalu. Polacy dopiero pół godziny po konkursie dowiedzieli się, że mają brązowe medale, a zrozpaczeni Norwegowie nie mogli uwierzyć, że spadli z drugiego na czwarte miejsce.
To była duża wpadka, ale nie oznacza to, że cały pomysł oceniania jest do niczego. Moim zdaniem również w kolejnym sezonie powinien funkcjonować.

Kamil Stoch w czołówce najlepiej zarabiających skoczków

Kamil Stoch w zawodach Pucharu Świata dotychczas zarobił blisko 100 tys. franków szwajcarskich, czyli ok. 334 tys. złotych. Razem z premiami Międzynarodowej Federacji Narciarskiej za mistrzostwa globu jego dochody wynoszą obecnie 443 tys. złotych.

Polak w piątek wygrał konkurs w Trondheim, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie, a siódme w cyklu PŚ, a w niedzielę na skoczni Holmenkollen w Oslo był czwarty. Dwa norweskie konkursy dały mu awans na "liście płac" z szóstej na piątą pozycję.

Prowadzi zdobywca Kryształowej Kuli Austriak Gregor Schlierenzauer - 159,6 tys. franków, który w Oslo zajął ex aequo pierwsze miejsce z Piotrem Żyłą. Życiowy sukces 26-latka urodzonego w Cieszynie pozwolił mu awansować na 20. lokatę w "rankingu zarobków".

W MŚ w Val di Fiemme Stoch wywalczył złoty medal indywidualnie na dużym obiekcie oraz brąz w drużynie. Premie od FIS za te sukcesy to kwota 26 250 euro (ok. 109 tys. złotych).

Ostatnią szansą na zwiększenie dochodów w tym cyklu PŚ będą loty w słoweńskiej Planicy (21-23 marca), które zakończą długi sezon. W 2011 roku Stoch był najlepszy w ostatnim konkursie indywidualnym, a trzecie miejsce zajął kończący karierę Adam Małysz.

Czołówka najlepiej zarabiających skoczków narciarskich w Pucharze Świata:
1. Gregor Schlierenzauer (Austria) 159 600 CHF
2. Anders Bardal (Norwegia) 122 800
3. Severin Freund (Niemcy) 105 300
4. Anders Jacobsen (Norwegia) 104 900
5. Kamil Stoch (Polska) 99 300
...
16. Maciej Kot (Polska) 51 450
20. Piotr Żyła (Polska) 47 000

piątek, 15 marca 2013

PŚ w Trondheim: Kamil Stoch ponownie zwycięża!

Kamil Stoch wygrał drugi konkurs Pucharu Świata z rzędu. Dziś Polak nie miał sobie równych na skoczni w Trondheim (HS-140), a zwycięstwo zapewnił sobie skokami na odległość 131 i 140 metrów. Zdobyte punkty pozwoliły Kamilowi awansować na trzecie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata.

Na drugim miejscu uplasował się Richard Freitag, Niemiec oddał skoki na odległość 132 i 136 metrów i do Stocha stracił 2,7 punktu. Na najniższym stopniu podium stanął Daiki Ito, który po pierwszej serii był siódmy, ale w finale oddał wysoko oceniony skok na 135,5 metra i zdołał przeskoczyć kilku rywali.

Tuż za podium znalazł się Michael Neumayer, doświadczony Niemiec oddał dwa bardzo dalekie skoki (133,5 i 136 metrów), ale niskie noty za styl spowodowały, że do podium zabrakło mu zaledwie 0,7 punktu. Piąty był Robert Kranjec, Słoweniec był liderem konkursu po pierwszej serii (133,5 metra), ale w finale lądował dużo bliżej (132 metry) niż rywale i nie zdołał utrzymać czołowej lokaty. Na szóstej pozycji sklasyfikowany został rodak Kranjca - Peter Prevc, dwukrotny medalista MŚ w Val di Fiemme skoczył 129,5 i 132,5 metra. Siódmy był kolejny ze Słoweńców - Jurij Tepes (129 i 134 metry), a ósma lokata przypadłą Andersowi Jacobsenowi. Dziewiąte miejsce zajął Piotr Żyła, nasz reprezentant osiągnął 129 i 131 metrów, co pozwoliło mu wyprzedzić m.in. Severina Freunda, Wolfganga Loitzla czy Andersa Bardala.

Poza Stochem i Żyłą punkty zdobyło dziś jeszcze trzech Polaków. Dawid Kubacki po skokach na 123,5 i 131,5 metra zajął 17. miejsce, Maciej Kot (127 i 126,5 metra) był 24., a Stefan Hula (121,5 i 127 metrów) uplasował się na 29. pozycji. Najsłabiej wypadł Krzysztof Miętus, który zupełnie nie poradził sobie z tylnym wiatrem i po skoku na 113 metrów zajął ostatnie, pięćdziesiąte miejsce.



wtorek, 12 marca 2013

Kamil Stoch najlepszy w Kuopio

Kamil Stoch skokami na odległość 135 i 129 metrów wygrał konkurs Pucharu Świata w Kuopio. Polak za swoje skoki otrzymał notę 268,1 punktu.

Nasz reprezentant nie dał szans rywalom - skok z pierwszej serii był zaledwie pół metra krótszy od rekordu obiektu. Za obydwa skoki Stoch otrzymał bardzo wysokie noty. Drugie miejsce ze stratą aż 10.9 pkt do Kamila zajął Daiki Ito, który skakał na 129 i 132 m. Niżej stanął Severin Freund, który uzyskał 129.5 i 130 m.

Tuż za podium stanął Anders Bardal (129 i 127.5 m). Piąty był Gregor Schlierenzauer, który po dzisiejszym konkursie może być pewny Krzystałowej Kuli.

W finale oprócz Kamila wystąpiło dwóch Polaków. Piotr Żyła zajął 15. miejsce ze skokami na 123 i 129 m, choć po pierwszej serii był 25. Dawid Kubacki skończył zawody na 24. pozycji skacząc 126 i 117 m.




piątek, 1 marca 2013

Telefon od prezydenta

Kami Stoch przyznał, że po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata w skokach narciarskich dostał więcej smsów niż w święta Bożego Narodzenia, a najbardziej zaskoczył go telefon z Kancelarii Prezydenta RP.

"Zadzwoniła pani sekretarka i mówi "Łączę z prezydentem". A ja się pytam "z kim? Jaja sobie pani robi, kim pani w ogóle jest?" Dopiero gdy usłyszałem głos pana prezydenta to mnie postawiło do pionu. Rozmowa nie była długa, ale te gratulacje były bardzo miłe. Jestem patriotą. Dla mnie oznacza to godne reprezentowanie kraju nie tylko na skoczni, ale również poza zawodami" – podkreślił Stoch.

Innych nietypowych telefonów świeżo upieczony mistrz już nie miał, ale przyznał, że smsów dostał więcej niż z okazji świąt Bożego Narodzenia i nie zdołał jeszcze wszystkich przeczytać, o odpisywaniu nie wspominając. Polska reprezentacja nie mogła sobie pozwolić na wielkie świętowanie, bo przed zawodnikami w sobotę konkurs drużynowy. Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła nie wezmą co prawda udziału w piątkowym treningu na skoczni, ale musieli być gotowi do zajęć na sali gimnastycznej.

"Zasnąłem dość łatwo, ale obudziłem się już nad ranem. Nie byłem pewny, czy naprawdę zostałem mistrzem świata, czy tylko mi się śniło. Potem jednak zobaczyłem leżące wyniki kontroli antydopingowej i wszystko stało się jasne" – powiedział podopieczny Łukasza Kruczka

Wywalczone trofeum, czyli charakterystyczny medal mistrzostw w kształcie płatka śniegu na szyi 25-letniego zawodnika zawiśnie dopiero po godzinie 19. podczas oficjalnej ceremonii na Piazza dei Campioni w Cavalese. – Widziałem go już na moment wczoraj po konkursie. Mam nadzieję, że nigdzie nie zginie. Nie mogę się doczekać, jak go dostanę – przyznał.

Początek mistrzostw w Val di Fiemme nie był jednak dla Stocha udany. W sobotnim konkursie na średniej skoczni, po pierwszej serii był drugi, ale ostatecznie zajął ósme miejsce. W odzyskaniu równowagi psychicznej udział miała m.in. żona Ewa. – Miała przyjechać dopiero w środę wieczorem, ale zrobiła mi niespodziankę i pojawiła się już rano – zdradził.

Stoch uważa się za dobrego męża, ale przyznaje, że gotować nie potrafi. Chętnie wykonuje za to inne prace domowe oraz wspiera żonę w jej pasji, czyli fotografii. – Zawsze powtarzałem, że na mnie życie rodzinne działa bardzo dobrze. Dzięki temu nie realizuje się tylko jako sportowiec, ale również jako zwykły człowiek. O potomku jeszcze nie myślimy. Wolałbym, aby dziecko miało ojca w domu, a nie oglądało go głównie w telewizji – dodał.

Po złotym medalu MŚ kolejnym, naturalnym celem wydają się igrzyska olimpijskie. Okazja już za rok w Soczi. – Nie snuję tak dalekosiężnych planów. Medal igrzysk olimpijskich to oczywiście wielkie marzenie, ale nie mogę obiecać niczego poza tym, że dam z siebie wszystko. Zobaczymy, jaki przyniesie to efekt – podkreślił.

TRANSMISJA Z DEKORACJI MEDALOWEJ DZISIAJ O 19.15 NA TVP SPORT I SPORT.TVP.PL!

czwartek, 28 lutego 2013

KAMIL STOCH MISTRZEM ŚWIATA!

Predazzo należy do Polaków. Historia lubi się powtarzać.

Predazzo 2003 - złoto zdobywa Adam Małysz
Predazzo 2013 - złoto zdobywa Kamil Stoch
NOT BAD :D


Polak znokautował rywali dwoma fenomenalnymi skokami na odległość 13.,5 i 130 metrów i zdobył Mistrzostwo Świata z fenomenalną notą 295.8 punktu! Srebrny medal wywalczył Peter Prevc, oddając dwa skoki na odległość 130.5 metra i do zwycięzcy stracił aż 6.1 punktu. Na najniższym stopniu podium stanął Anders Jacobsen, który uzyskał 129 i 131 metrów - stracił do Słoweńca zaledwie 0.6 pkt.

Tuż za podium znalazł się Wolfgang Loitzl - uzyskał 128,5 i 132,5 metra. Piąte miejsce zajął Jan Matura, który oddał skoki na 127,5 i 132 metry, Czech atakował z 12. pozycji zajmowanej po pierwszej serii. Szósty był Richard Freitag, najwyżej sklasyfikowany z Niemców zanotował skoki na odległość 129 i 128,5 metra. Freitag wyprzedził czterokrotnego Mistrza Olimpijskiego Simona Ammanna, lidera klasyfikacji Pucharu Świata Gregora Schlierenzauera oraz swojego rodaka - Severina Freunda. Czołową "10" konkursu na dużej skoczni zamknął Daikiti Ito.

Gregor Schlierenzauer po pierwszej serii był 16. W finale skakał z obniżonej belki i te punkty przyczyniły się do lepszej lokaty.

W finale oglądaliśmy czterech Polaków. Obok Kamila Stocha, najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Piotr Żyła, który oddał skoki na 124 i 126,5 metra i zajął 19. miejsce. Tuż za nim, na 20. miejscu zawody zakończył Dawid Kubacki (126,5 i 126 metrów). Na 27. pozycji konkurs zakończył Maciej Kot, który w pierwszej serii skoczył 125, a w drugiej uzyskał 122,5 metra.




poniedziałek, 25 lutego 2013

Kamil Stoch mówi o sobotnim konkursie

Kamil Stoch dzisiejszymi skokami treningowym na dużej skoczni w Predazzo pokazał, że szybko pozbierał się po nieudanym sobotnim występie.

"Te moje dzisiejsze skoki, a zwłaszcza te dwa ostatnie, były bardzo fajne. Zresztą ten pierwszy też wcale nie był zły, tylko przez te nierówności odbiłem się trochę z jednej nogi. Te moje poniedziałkowe skoki są następstwem tego, co się wydarzyło w sobotę. Bo tego dnia moje skoki też były dobre, poza tym jednym w drugiej serii" - mówił na łamach Onet.pl Kamil Stoch.

"W pierwszym skoku dało się mocno odczuć, że coś jest nie tak z tymi torami. W kolejnym nie było już większych problemów, a poza tym starałem się też jechać bardziej swobodnie i od razu przestałem czuć te nierówności" - dodał.

 Najlepszy nasz zawodnik powrócił także do sobotniego konkursu na skoczni normalnej.

"Ten skok praktycznie nie różnił się niczym od tych treningowych. Nie była to tragiczna próba, jak mi się początkowo wydawało. Nie był też jednak tak dobry, jak dwa wcześniejsze. W tym finałowym skoku zrobiłem drobny błąd w powietrzu, spinając się troszkę i przez to źle doszedłem do lądowania. W niedzielę wieczorem odbyłem też rozmowę z psychologiem. Na spokojnie przeprowadziliśmy analizę. Porozmawiałem też z trenerem. Zresztą z nim rozmawiałem też po konkursie, kiedy jechaliśmy ze skoczni do hotelu. Szkoda tego konkursu, ale tak bywa. Czasami dajemy wszystko z siebie, robimy co w naszej mocy, ale nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Wiadomo, w takich sytuacjach, jak ta sobotnia, na początku jest złość i frustracja. Uczucia mieszają się. Wszystko gotuje się w środku i chciałoby się to wszystko wyrzucić z siebie, ale czasami nie ma jak. Najchętniej posiedziałbym w samotności w takiej chwili. A tymczasem po konkursie trzeba porozmawiać z dziennikarzami. Po zawodach wszędzie coś się dzieje. Dlatego nie mogłem tak całkowicie wyrzucić z siebie tego wszystkiego po konkursie tak, jakbym chciał. Dopiero poprzez późniejsze rozmowy udało się to. Zrozumiałem, że ten wynik nie jest żadną wielką katastrofą. Teraz muszę na to wszystko spojrzeć z innej perspektywy i iść dalej z podniesioną głową" - zakończył Kamil Stoch.

niedziela, 13 stycznia 2013

Kamil Stoch na podium w Zakopanem

Trzecie miejsce Kamila Stoach, świetny występ Macieja Kota, który utrzymał się w pierwszej dziesiątce i łącznie aż siedmiu Polaków punktujący w konkursie. Puchar Świata w Zakopanem znowu był pełen emocji i nie zawiódł oczekiwań polskich kibiców.

Sobotni konkurs na Wielkiej Krokwi wygrał Anders Jacobsen - poszybował na 128,5 oraz 131,5 metra. Drugie miejsce zajął Anders Bardal (132,5 i 132m), a na trzecim stopniu podium stanął Kamil Stoch (133 i 127m)! 

Choć Kamilowi Stochowi nie udało się obronić pierwszego miejsca, które zajmował po pierwszej serii, trzecia lokata po finałowym skoku została przyjęta jako wyśmienity wynik w wykonaniu młodego zakopiańczyka. Jak sam przyznał tuż po konkursie w rozmowie z TVP, drugą próbę nieco zepsuł. Ostatnie miejsce na podium i tak pozwoliło mu jednak poprawić lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w której jest obecnie siódmy.

Czwarty był Richard Freitag, Niemiec oddał skoki na odległość 130 i 127,5 metra.  Oprócz lidera polskiej reprezentacji wyśmienity wynik zanotował również Maciej Kot, który po drugiej serii przebił się na piątą pozycję i również zebrał spore żniwo punktowe w generalce. Maciek lądował na odległości 129 i 128,5 metra. Szósta lokata przypadła Janu Maturze, czeski zawodnik zanotował 128 i 129,5 metra.

Bardzo dobrze zaprezentował się zwycięzca kwalifikacji Japończyk Taku Takeuchi, który po skokach na 130 i 127 metrów był siódmy. Ósma lokata przypadła wracającemu na skocznię po kilkudniowej chorobie Gregorowi Schlierenzauerowi, lider klasyfikacji PŚ skoczył 127,5 metra w pierwszej serii, co dawało mu 15. miejsce, a w finale poszybował na odległość 129 metrów, co pozwoliło mu awansować aż o siedem pozycji. Dziesiątkę zamknęli ex aequo dwaj Słoweńcy - Jaka Hvala i Jurij Tepes. Hvala na półmetku konkursu był nawet trzeci (133 metry), ale zepsuł drugi skok (119 metrów) i nie obronił wysokiej lokaty.

Na miejscu 18. sklasyfikowany został Piotr Żyła (124,5 i 130,5 metra), 20. był Jan Ziobro (129 i 120,5 metra), 21. Stefan Hula (120,5 i 122,5 metra), 23. Aleksander Zniszczoł (125,5 i 123 metra), a na 29. pozycji uplasował się Krzysztof Miętus (120 i 114 metrów). Do drugiej serii nie awansowali jedynie Dawid Kubacki (32.) oraz Łukasz Rutkowski, który zajął 46. miejsce.

Zaskoczeniem może być dopiero 35. miejsce Andreasa Koflera, który wczoraj bardzo dobrze skakał w konkursie drużynowym. W finale nie oglądaliśmy również Andreasa Wellingera i Roberta Kranjca.

Podczas serii wiatr zmieniał kierunek, ale jego siła rzadko kiedy przekraczała pół metra na sekundę.

Złe wrażenie po piątkowym konkursie drużynowym postanowili natomiast zatrzeć skoczkowie z Norwegii, którzy najlepiej poradzili sobie w coraz trudniejszych warunkach, które towarzyszyły zakończeniu serii finałowej. 132 m, które osiągnął Anders Bardal przy dobrych notach i rekompensacie za wiatr pozwoliło mu zająć ostatecznie drugie miejsce.

Jeszcze większą rekompensatę zanotował tymczasem Anders Jacobsen, któremu zachwiany i nisko oceniony przez sędziów skok na odległość 131,5 m wraz z punktami uzyskanymi w pierwszej serii pozwolił na wygranie konkursu. - To fantastyczne miejsce. Chyba najlepsze w całym kalendarzu Pucharu Świata - mówił Norweg o Zakopanem w wywiadzie dla TVP po wygranej.


czwartek, 3 stycznia 2013

Polacy (za)skoczyli w Innsbrucku

Na początek machnę wam zdjęcie.


Czyż to nie jest piękne? Mogłabym już nic pod tym postem nie pisać... <3

Maciek Kot i Kamil Stoch wygrywają kwalifikacje. Tak, wygrywają - Gregor nie musiał się kwalifikować. No i jeszcze Krzysiek Miętus na 3 miejscu (bo Anders też nie musiał)... Polskie podium <3 No ale dobra, koniec tego rozczulania się.

Mimo, że to Gregor znalazł się na szczycie listy kwalifikacyjnej, nie zaliczył on super odległości. Bo najdłuższy skok należał do Krzyśka - 126 m. W czołówce zawodów znaleźli się również Peter Prevc (124 m., 6. miejsce), Richard Freitag i Tom Hilde (odpowiednio 124 i 124,5 m i ex aequo 7. miejsce), Simon Ammann (123,5 m, 9.) i Anders Bardal (121,5 m, 10.).

Pozostali Polacy również awansowali do konkursu głównego. Dawid Kubacki był 30. (116,5 m), Piotr Żyła 32. (115 m), a na 44. pozycji uplasował się Stefan Hula (113 m).

Jutrzejszy konkurs na Bergisel zaplanowany jest na 13:45. O 12:30 rozpocznie się seria próbna.

Dawid Kubacki zmierzy się jutro z Severinem Freundem, Piotr Żyła z Taku Takeuchi, a Stefan Hula z Richardem Freitagiem. Pozostali nasi trzej reprezentanci powinni bez problemu awansować do serii finalowej. Krzysztof Miętus powinien poradzić sobie z Yutą Watase, Maciej Kot z Andersem Johnsonem, a Kamil Stoch z Antonem Kaliniczenką.

Pary TCS w Innsbrucku, 04.01.2012:
L. Asikainen - M. Koch
M. Fettner - R. Kranjec
L. Hlava - J. Hvala
M. Pungertar - S. Kraft
D. Kubacki - S. Freund
A. Kofler - D. Vassiliev
P. Żyła/ - T. Takeuchi
S. Colloredo - M. Hayboeck
A. Stjernen - D. Kornilov
R. Koudelka - M. Neumayer
I. Rosliakov - W. Loitzl
A. Fannemel - R. Velta
M. Schmitt - V. Zografski
C. Kozisek - J. Matura
A. Wellinger - T. Morgenstern
A. Wank - A. Bardal
D. Ito - S. Ammann
N. Kasai - T. Hilde
S. Hula - R. Freitag
R. Shimizu - P. Prevc
Y. Watase - K. Miętus
A. Johnson - M. Kot
A. Kalinitschenko - K. Stoch
L. Mueller - A. Jacobsen
D. Unterberger - G. Schlierenzauer

sobota, 15 grudnia 2012

PŚ w Engelbergu: odrodzenie Polaków!


Zawody Pucharu Świata na Gross-Titlis w Engebergu zakończyły się zwycięstwem Andreasa Koflera. Austriak uzyskał 131 i 136,5 metra i zgromadził łącznie 272,6 punktu. Na drugim miejscu uplasował się Kamil Stoch, wracający do rywalizacji w PŚ Polak uzyskał 132,5 i 134 metry, po pierwszej serii był liderem konkursu, a do zwycięzcy stracił ostatecznie zaledwie 0,1 punktu. Na najniższym stopniu podium po skokach na 134 i 132 metry stanął Gregor Schlierenzauer.

Tuż za podium znalazł się Severin Freund, lider klasyfikacji Pucharu Świata zanotował 133 i 132 metry i do Schlierenauera stracił 3 punkty. Na piątym miejscu zawody zakończył Jaka Hvala, Słoweniec oddał najdłuższy skok pierwszej serii (136 metrów), a w drugiej serii lądował na 129. metrze. Wśród najlepszych zawodników dzisiejszego konursu znaleźli się również Wolfgang Loitzl, Anders Bardal i Jurij Tepes.

W czołowej "10", poza Kamilem Stochem, mieliśmy jeszcze jednego reprezentanta Polski. Dawid Kubacki uplasował się na 9. pozycji uzyskując 132 metry w pierwszej serii i 128,5 metra w finale.Z dobrej strony na Gross-Titlis zaprezentowali się także pozostali Polacy, cała drużyna stara się udowodnić, że nieudany początek sezonu był jedynie wypadkiem przy pracy. Maciej Kot (126 i 129 metrów) zajął 17. miejsce. Krzysztof Miętus (128,5 i 124 metry) sklasyfikowany został na 23. miejscu, a Klemens Murańka (127 i 127 metrów) zakończył zawody na 28. miejscu. Do finału nie zdołał awansować jedynie Piotr Żyła (122 metry).

Niespodzianką może być słaby występ reprezentanta gospodarzy Simona Ammanna, który skoczył 121,5 metra i nie wystąpił w serii finałowej.


środa, 21 listopada 2012

Kalendarz z Kamilem Stochem

Coś dla każdego fana skoków narciarskich. Najlepsze jest to, że zaznaczone są dni konkursów i w dodatku napisane, co to za konkurs :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Stoch: zacząć od mocnego uderzenia, to taki mój mały cel

W październiku Kamil Stoch został magistrem wychowania fizycznego. Okres studencki skończył się dla naszego najlepszego obecnie skoczka narciarskiego. Teraz w stu procentach może skupić się na dyscyplinie, jaką uprawia. Jak zapowiada, chce rozpocząć sezon od mocnego uderzenia.

Trener Łukasz Kruczek nie ujawnił jakie, cele postawił pan sobie indywidualnie na ten sezon. Jakie zatem one są?
Takie, jak przed każdym sezonem. Chciałbym ukończyć rywalizację w Pucharze Świata na wyższym miejscu niż to miało w ubiegłym sezonie (piąte miejsce - przyp. red.). Byłoby fajnie, gdyby ukończył rywalizację w klasyfikacji generalnej w pierwsze trójce. Tego jednak nikt nie da za darmo i będzie o to bardzo ciężko, bo poziom skoków narciarskich z roku na rok jest coraz wyższy. Będę jednak walczył o to.

Już za niespełna dwa tygodnie czeka pana pierwszy konkurs Pucharu Świata. Jak ocenia pan zatem swoje przygotowanie do niego w porównaniu do poprzedniego - najlepszego w pana karierze - sezonu?
Ostatnie treningi na lodowych rozbiegach były w porządku. Pewnie, że jest jeszcze do dopracowania kilka technicznych detali, ale na to będzie czas podczas zgrupowania w Lillehammer, na które wylatujemy we wtorek (13 listopada - przyp. red.). Fizycznie i mentalnie czuję się jednak bardzo dobrze i czekam już na te pierwsze starty.

Po raz pierwszy od bardzo dawna Puchar Świata rozpoczyna się w Lillehammer, a nie w Kuusamo, gdzie zazwyczaj panują loteryjne warunki. To dobra zmiana, czy nie ma ona żadnego znaczenia?
Patrząc na historię zawodów rozgrywanych w Kuusamo, można powiedzieć, że to dobra zmiana. Nie ma jednak gwarancji, że pogoda nie spłata figla i w Lillehammer.

Jak nowe kombinezony odbiły się na tym, co robiliście przed sezonem?
Na początku mieliśmy z nimi sporo problemów. Tak przynajmniej było u mnie. Maciek Kot i Dawid Kubacki przystosowali się za to bardzo szybko do nowych "garniturów".

Rzeczywiście na początku przygotowań miał pan spore problemy. Podobno był nawet jednym ze słabszych zawodników grupy. To wiązało się właśnie z nowymi kombinezonami?
Nie. To nie miało nic wspólnego ze zmianą przepisów dotyczących stroju. Po prostu troszkę pogubiłem się technicznie. Teraz już jednak wszystko wróciło do normy. Nie mam zatem żadnych obaw związanych ze swoją dyspozycją.

W tym sezonie są mistrzostwa świata w Val di Fiemme, ale jest przecież też Turniej Czterech Skoczni, są konkursy w Polsce i oczywiście rywalizacja w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Czy któreś z tych zawodów będą dla pana szczególnie ważne i na nie właśnie będzie przygotowywał szczyt formy?
Do wszystkich zawodów będę podchodził tak samo. Oczywiście mistrzostwa świata są imprezą docelową i tam nie tylko ja, ale cała ekipa, będziemy starali się skakać jak najlepiej. Nie ukrywam, że zależy mi na zajęciu jak najwyższych miejsc zarówno na mistrzostwach świata, jak i w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

A jakie miejsce w swojej hierarchii widzi pan dla konkursów w Polsce?
Dla mnie konkursy w Zakopanem zawsze są szczególne. Dlatego, taj jak w latach ubiegłych, będę chciał skakać jak najlepiej, by przed własną publicznością osiągnąć jak najlepszy wynik.

W lecie znakomicie radził sobie Maciej Kot. Czy mimo tego wciąż będzie pan liderem kadry?
Gdyby patrzeć tylko na wyniki, to w tej chwili naszym liderem jest Maciek. W lecie skakał najlepiej z całej kadry. Zresztą na równie wysokim poziomie skakał Dawid Kubacki. Zobaczymy jednak jak będzie zimą. To jest sport i wszystko się może zdarzyć. Bardzo się cieszę, że jest w naszej kadrze kilku
zawodników skaczących na równym i przede wszystkim wysokim poziomie. W końcu jest w reprezentacji solidna wewnętrzna rywalizacja. Dzięki temu wciąż możemy podnosić swój poziom.

Wygląda zatem na to, że naszą drużynę stać w tym sezonie na dobre wyniki?
Rzeczywiście. Ta drużyna już się wykształciła i z tego się bardzo cieszę. W ubiegłym sezonie dwa razy stanęliśmy na podium. W tym zaś, stać nas na osiąganie jeszcze lepszych wyników. Przecież po to trenujemy, żeby się rozwijać. W końcu nadszedł ten czas, żeby przestać myśleć i marzyć, ale walczyć i zdobywać. Jestem zdania, że na mistrzostwach świata w Val di Fiemme medal jest w naszym zasięgu.

Indywidualnie też chyba może być dobrze, bo przecież przed rokiem wygrał pan jeden konkurs w Predazzo, na skoczni, na której będziecie rywalizować podczas mistrzostw świata.
Nie zakładam z góry, że tamto zwycięstwo z Predazzo otworzyło mi drogę do zwycięstwa na mistrzostwach świata. Każdy rok jest przecież inny. Podobnie, jak w latach ubiegłych, poziom konkursów znowu będzie wyższy. Poza tym każde zawody rządzą się swoimi prawami. Medal trzeba będzie zatem wywalczyć, bo nikt mi go pocztą nie przyśle (śmiech).

To jest jednak skocznia, która chyba pan lubi?
Jak najbardziej. To obiekt, na którym dobrze mi się skacze.

W kadrze jest pan najbardziej doświadczonym skoczkiem i pewnie choćby z tego względu jest takim przywódcą grupy.
Muszą mnie szanować, bo inaczej źle skończyłoby się to dla nich (śmiech). A na poważnie, to w kadrze mamy bardzo koleżeńskie relacje. Wszyscy staramy się być dla siebie przyjaciółmi.

Układ sił w tym sezonie będzie podobny do tego z lat ubiegłych?
Moim zdaniem tak. Z tym, że coraz lepiej zaczęli skakać Niemcy. Mam jednak nadzieję, że więcej zawodników z naszej kadry dołączy do światowej czołówki.

Mieliście okazję w ostatnim czasie do porównania się z innymi ekipami?
W Oberstdorfie, na przedostatnim zgrupowaniu, skakaliśmy z niemiecką drużyną. Wtedy jednak były kiepskie warunki, więc trudno tutaj o porównanie.

Pan jest takim zawodnikiem, że rozkręca się z zawodów na zawody. Czy teraz będzie pan chciał od razu rozpocząć rywalizację od mocnego uderzenia?
Na pewno chciałbym zanotować na początek dobry wynik, a za taki uznałbym miejsce w pierwszej dziesiątce. To takim mój mały cel na początek sezonu. Dobrze byłoby wejść w niego od mocnego uderzenia.

środa, 3 października 2012

Kamil Stoch najlepszy w serii próbnej! Czy dziś wygra?

Kamil Stoch skokiem na 138,5m wygrał serię próbną przed dzisiejszym konkursem Letniej Grand Prix w Klingenthal (HS 140). Polak wyprzedził Michaela Hayboecka (136,5m) oraz Petera Prevca (133m).

Seria próbna była rozgrywana w zmiennych warunkach wietrznych i zawodnicy z ostatnimi numerami startowymi walczyli z wiatrem w plecy.

Dobre rezultaty uzyskali także Dawid Kubacki, któremu 119,5m dało 16. lokatę. Maciej Kot był 19. (120m), a Bartłomiej Kłusek zajął 33. miejsce (116m). Piotrek Żyła uzyskał zaledwie 115m, co dało mu 45. lokatę.

Początek pierwszej serii konkursowej już o 15:30.