Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anders Jacobsen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anders Jacobsen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 marca 2013

Fatalne zakończenie sezonu dla Andersa Jacobsena

Anders Jacobsen w drugiej serii piątkowego konkursu Pucharu Świata w Planicy poszybował aż na 218m, jednak niefortunnie wylądował i groźnie upadł. Norweg został przetransportowany helikopterem do szpitala w Ljubljanie, gdzie stwierdzono zerwanie więzadeł krzyżowych w kolanie.

Tym samym ekipa norweska będzie musiała walczyć w jutrzejszym konkursie drużynowym bez swojego najlepszego "lotnika". Jacobsen nie będzie miał również szansy na nawiązanie walki o podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w finałowych zawodach.

Jacobsen będzie operowany w najbliższych dniach, a potem czeka go wielomiesięczna rehabilitacja.

Zdrowiej ♥


poniedziałek, 18 marca 2013

Norwegowie zmęczeni sezonem

Norwescy skoczkowie narciarscy są zmęczeni psychicznie i załamani, ponieważ od dłuższego czasu nie są w stanie wygrać na własnym terenie – ocenia austriacki trener Alexander Stoeckl. Zapowiedział też, że przygotowania olimpijskie odbędą się w ... Kazachstanie.

Niedzielny konkurs skoków w Oslo na skoczni Holmenkollen, wygrany ex-aequo przez Piotra Żyłę i Gregora Schlierenzauera, był według wyliczeń norweskich mediów 33. z rzędu na norweskich skoczniach w Trondheim, Lillehammer i Oslo, kiedy na najwyższym podium nie stał Norweg.

"Można to nazwać klątwą lecz jest to przede wszystkim wynik słabej psychiki w momentach wielkich oczekiwań własnej publiczności" – powiedział Stoeckl. Podkreślił, że jednak Polacy przed swoją publicznością skaczą zawsze świetnie, a taka właśnie była w Oslo w niedzielę.

Piąty w niedzielnym konkursie Anders Jacobsen przyznał, że zazdrości polskim skoczkom tak wielkiego wsparcia z trybun. – Tutaj, wśród zebranych 34 tysięcy osób, były właściwie tylko polskie flagi i Polacy na trybunach sprawili, że nawet nam się lepiej skakało. Kamil i Piotr mieli naprawdę komfortowe warunki, mając tak silny polski doping na dole. Wygrali jednak zasłużenie. Byli po prostu najlepsi, a Kamil, któremu trochę zabrakło szczęścia w Oslo, jest moim zdaniem obecnie najlepszym skoczniem świata.

Kierownik norweskiej reprezentacji w skokach narciarskich Clas Brede Brathen skomentował, że kolor flag na trybunach nie ma znaczenia, lecz liczba widzów tworzy atmosferę wielkich skoków: ”takich właśnie byliśmy świadkami w niedzielę, dzięki polskim kibicom i liczymy na nich za rok”.

 Stoeckl zapowiedział, że po zakończeniu sezonu, za tydzień w Planicy, bierze urlop i wyjeżdża na przemyślenia w... Himalaje. Dla skoczków przygotował z kolei program treningowy w... Kazachstanie. "Znaleźliśmy tam skocznię z podłożem igielitowym, która zbliżona jest parametrami do tej, która będzie areną olimpijską za rok w Soczi i tam będziemy intensywnie trenować. Oddalenie od domu będzie z kolei ważne też dla treningu psychicznego. Myślę, że Norwegom brakuje tego napięcia i koncentracji w najważniejszych momentach, które jak widać mają Polacy i Austriacy".

czwartek, 28 lutego 2013

KAMIL STOCH MISTRZEM ŚWIATA!

Predazzo należy do Polaków. Historia lubi się powtarzać.

Predazzo 2003 - złoto zdobywa Adam Małysz
Predazzo 2013 - złoto zdobywa Kamil Stoch
NOT BAD :D


Polak znokautował rywali dwoma fenomenalnymi skokami na odległość 13.,5 i 130 metrów i zdobył Mistrzostwo Świata z fenomenalną notą 295.8 punktu! Srebrny medal wywalczył Peter Prevc, oddając dwa skoki na odległość 130.5 metra i do zwycięzcy stracił aż 6.1 punktu. Na najniższym stopniu podium stanął Anders Jacobsen, który uzyskał 129 i 131 metrów - stracił do Słoweńca zaledwie 0.6 pkt.

Tuż za podium znalazł się Wolfgang Loitzl - uzyskał 128,5 i 132,5 metra. Piąte miejsce zajął Jan Matura, który oddał skoki na 127,5 i 132 metry, Czech atakował z 12. pozycji zajmowanej po pierwszej serii. Szósty był Richard Freitag, najwyżej sklasyfikowany z Niemców zanotował skoki na odległość 129 i 128,5 metra. Freitag wyprzedził czterokrotnego Mistrza Olimpijskiego Simona Ammanna, lidera klasyfikacji Pucharu Świata Gregora Schlierenzauera oraz swojego rodaka - Severina Freunda. Czołową "10" konkursu na dużej skoczni zamknął Daikiti Ito.

Gregor Schlierenzauer po pierwszej serii był 16. W finale skakał z obniżonej belki i te punkty przyczyniły się do lepszej lokaty.

W finale oglądaliśmy czterech Polaków. Obok Kamila Stocha, najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Piotr Żyła, który oddał skoki na 124 i 126,5 metra i zajął 19. miejsce. Tuż za nim, na 20. miejscu zawody zakończył Dawid Kubacki (126,5 i 126 metrów). Na 27. pozycji konkurs zakończył Maciej Kot, który w pierwszej serii skoczył 125, a w drugiej uzyskał 122,5 metra.




sobota, 23 lutego 2013

Anders Jacobsen wyjawia 'sekret' swoich butów

Norweski skoczek Anders Jacobsen wyjawił, że jego "tajemnicze" buty, które podobno pozwalały oddawać dłuższe skoki podczas Turnieju Czterech Skoczni były blefem i miały na celu wyprowadzenie z równowagi psychicznej skoczków austriackich.

"Tym razem rozgłosiłem podczas mistrzostw świata w Val di Fiemme, że mam nowszy model tych butów i zupełnie nowe narty" - powiedział Jacobsen, który sensacyjnie wygrał dwa pierwsze konkursy ostatniego TCS i zakończył rywalizację na drugim miejscu w punktacji generalnej.

"Wymyśliliśmy to z trenerem Alexandrem Stoecklem, który jako Austriak był dla rywali bardzo wiarygodny i celem było wprowadzenie nerwowej atmosfery w reprezentacji Austrii. Udało się znakomicie. Austriackie media opisywały moje nowe buty codziennie podczas TCS, a działacze z tego kraju protestowali nawet w międzynarodowej federacji narciarskiej FIS" - przyznał skoczek w norweskiej telewizji.

Stoeckl wyjaśnił, że tajemnica dłuższych skoków Jacobsena leżała w nowych nartach, a buty były manewrem odwracającym uwagę: "Po dokładnej analizie budowy ciała i siły mięśni Andersa dobraliśmy mu nieco twardsze narty i faktycznie zaczął od razu oddawać dłuższe skoki. W butach nic nie zmieniono od 20 lat, więc nasza rewolucyjna konstrukcja według wersji opracowana przez mojego ojca Paula musiała wywołać u rywali zamieszania, zwłaszcza, że po każdym skoku buty Andersa i Toma Hilde były chowane do worka".

Podkreślił, że najciekawsza była karykatura w niemieckich mediach i na stronie FIS przedstawiająca Norwegów skaczących w czerwonych damskich szpilkach pod tytułem "The Stoeckelschuh".

"W języku niemieckim tak się nazywa ten typ butów i tytuł rysunku Thomasa Zipfela wspaniale pasował do mojego nazwiska, lecz co najważniejsze doprowadziliśmy austriackich skoczków do frustracji" - powiedział trener.

Jacobsen podkreślił, że skoki narciarskie podczas najważniejszych imprez, takich jak igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata, są wielką wojną nerwów i po raz pierwszy opowiedział o powodach zakończenia kariery przed dwoma laty, zaraz po mistrzostwach świata w Oslo.

"Wygrałem kwalifikacje. Podczas konkursu na własnej skoczni przed 50 tysiącami norweskich kibiców czułem się pobudzony. Pierwszy skok na odległość 134 metrów udał mi się znakomicie i byłem drugi. W drugiej serii przed wejściem na belkę byłem pełen wiary w siebie, lecz tuż przed skokiem w kilka sekund opanowała mnie panika i paraliżujący strach. Poczułem się jak początkujący, zupełnie zielony skoczek, spaliłem skok i zakończyłem rywalizację dopiero na 9. miejscu" - powiedział Norweg.

Dodał, że decydujący wpływ na decyzję odejścia od sportu miał ówczesny trener Norwegów Fin Mika Kojonkoski. "Kiedy załamany przyszedłem do przebieralni, trenera tam już nie było. Oczekiwałem pocieszenia i wsparcia, których nigdy nie otrzymałem. Następny dzień przeleżałem w hotelowym łóżku w kompletnej samotności, chociaż w Hoenefoss czekała na mnie rodzina. Podjąłem decyzję o końcu kariery i dopiero Stoeckl przekonał mnie do powrotu" - opowiedział Jacobsen.

piątek, 22 lutego 2013

Anders Jacobsen: "Jacobsen: Polacy są silni, każdy to widzi"

Anders Jacobsen, jeden z faworytów konkursów skoków narciarskich na mistrzostwach świata w Val di Fiemme, nie ma wątpliwości, że wśród pretendentów do medali należy upatrywać także Polaków. - Są silni, każdy to widzi - przekonuje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Pierwszy konkurs skoków, na skoczni normalnej, zaplanowano na sobotę. Jacobsen jest stawiany w gronie jego faworytów, choć on sam bardziej nastawia się na zawody na skoczni dużej.

"Wydaje mi się, że będę mocniejszy na dużym obiekcie. Medale można zdobywać jednak także na normalnej skoczni, więc będę o nie walczył jak potrafię" - powiedział.

Norweg nie ma wątpliwości, że najgroźniejszy z całej stawki skoczków jest lider Pucharu Świata, Gregor Schlierenzauer. Przekonuje jednak, że obawiać należy się także Polaków.

"Są też inni, choćby Polacy. Przed nami konkurs na normalnej skoczni, więc może Dawid Kubacki, który pokazywał się tu z bardzo dobrej strony? Na tej większej silny będzie Kamil Stoch" - ocenił Jacobsen dodając, że wcale nie powiedział tak wyłącznie dlatego, że rozmawiał z polskim dziennikarzem. - "Polacy są silni, po prostu, i każdy to widzi" - zakończył.

Do sobotniego konkursu awansowało czterech reprezentantów Polski. Kubacki, Kot i Żyła uplasowali się w pierwszej "10" piątkowych kwalifikacji. Kamil Stoch z racji wysokiej pozycji w PŚ miał zapewniony awans do konkursu.

środa, 23 stycznia 2013

Anders Jacobsen przed lotami w Vikersund

Anders Jacobsen zapowiedział podczas Turnieju Czterech Skoczni, w którym wygrał dwa pierwsze konkursy, że podczas zawodów w lotach narciarskich w Vikersund w najbliższy weekend zamierza uzyskać 250 m. Teraz stwierdził, że... trochę się boi.

W tym sezonie mamy inne, ciaśniejsze kombinezony, co powoduje, że na rozbiegu osiąga się większą szybkość. Poza tym skaczemy w nowych butach, które dają dłuższe odległości. Tak długi skok może być niebezpieczny, lecz mimo pewnego strachu nie zrezygnuję z próby pobicia rekordu skoczni (246,5 m) i czuję że rośnie mi poziom adrenaliny - powiedział Jacobsen w środę na antenie norweskiego radia.

Norweg, który powrócił do rywalizacji po ponad rocznej przerwie zauważył pewne zmiany w środowisku: - Obecnie w skokach jest sytuacja, że zawodnicy próbują sobie udowodnić, kto jest twardszy psychicznie. Zauważyłem to zwłaszcza podczas rozmów o Vikersund. Dlatego trochę się obawiam tego konkursu, ponieważ nie tylko ja mam ochotę na nowy rekord.

Mój pierwszy skok podczas zawodów w lotach narciarskich był dla mnie potworny, lecz już w powietrzu stał się ogromnym, fantastycznym przeżyciem, które poleciłbym każdemu człowiekowi - podkreślił Jacobsen.

Na pytanie, czy ważniejszy jest dla niego złoty medal zbliżających się mistrzostw świata czy rekord długości skoku odpowiedział: - Każdy marzy o najdłuższym skoku globu i nie jestem wyjątkiem.

Zawody PŚ w lotach narciarskich w Vikersund odbędą się w dniach 26-27 stycznia, a oficjalny trening i kwalifikacje 25 stycznia.

niedziela, 13 stycznia 2013

Kamil Stoch na podium w Zakopanem

Trzecie miejsce Kamila Stoach, świetny występ Macieja Kota, który utrzymał się w pierwszej dziesiątce i łącznie aż siedmiu Polaków punktujący w konkursie. Puchar Świata w Zakopanem znowu był pełen emocji i nie zawiódł oczekiwań polskich kibiców.

Sobotni konkurs na Wielkiej Krokwi wygrał Anders Jacobsen - poszybował na 128,5 oraz 131,5 metra. Drugie miejsce zajął Anders Bardal (132,5 i 132m), a na trzecim stopniu podium stanął Kamil Stoch (133 i 127m)! 

Choć Kamilowi Stochowi nie udało się obronić pierwszego miejsca, które zajmował po pierwszej serii, trzecia lokata po finałowym skoku została przyjęta jako wyśmienity wynik w wykonaniu młodego zakopiańczyka. Jak sam przyznał tuż po konkursie w rozmowie z TVP, drugą próbę nieco zepsuł. Ostatnie miejsce na podium i tak pozwoliło mu jednak poprawić lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w której jest obecnie siódmy.

Czwarty był Richard Freitag, Niemiec oddał skoki na odległość 130 i 127,5 metra.  Oprócz lidera polskiej reprezentacji wyśmienity wynik zanotował również Maciej Kot, który po drugiej serii przebił się na piątą pozycję i również zebrał spore żniwo punktowe w generalce. Maciek lądował na odległości 129 i 128,5 metra. Szósta lokata przypadła Janu Maturze, czeski zawodnik zanotował 128 i 129,5 metra.

Bardzo dobrze zaprezentował się zwycięzca kwalifikacji Japończyk Taku Takeuchi, który po skokach na 130 i 127 metrów był siódmy. Ósma lokata przypadła wracającemu na skocznię po kilkudniowej chorobie Gregorowi Schlierenzauerowi, lider klasyfikacji PŚ skoczył 127,5 metra w pierwszej serii, co dawało mu 15. miejsce, a w finale poszybował na odległość 129 metrów, co pozwoliło mu awansować aż o siedem pozycji. Dziesiątkę zamknęli ex aequo dwaj Słoweńcy - Jaka Hvala i Jurij Tepes. Hvala na półmetku konkursu był nawet trzeci (133 metry), ale zepsuł drugi skok (119 metrów) i nie obronił wysokiej lokaty.

Na miejscu 18. sklasyfikowany został Piotr Żyła (124,5 i 130,5 metra), 20. był Jan Ziobro (129 i 120,5 metra), 21. Stefan Hula (120,5 i 122,5 metra), 23. Aleksander Zniszczoł (125,5 i 123 metra), a na 29. pozycji uplasował się Krzysztof Miętus (120 i 114 metrów). Do drugiej serii nie awansowali jedynie Dawid Kubacki (32.) oraz Łukasz Rutkowski, który zajął 46. miejsce.

Zaskoczeniem może być dopiero 35. miejsce Andreasa Koflera, który wczoraj bardzo dobrze skakał w konkursie drużynowym. W finale nie oglądaliśmy również Andreasa Wellingera i Roberta Kranjca.

Podczas serii wiatr zmieniał kierunek, ale jego siła rzadko kiedy przekraczała pół metra na sekundę.

Złe wrażenie po piątkowym konkursie drużynowym postanowili natomiast zatrzeć skoczkowie z Norwegii, którzy najlepiej poradzili sobie w coraz trudniejszych warunkach, które towarzyszyły zakończeniu serii finałowej. 132 m, które osiągnął Anders Bardal przy dobrych notach i rekompensacie za wiatr pozwoliło mu zająć ostatecznie drugie miejsce.

Jeszcze większą rekompensatę zanotował tymczasem Anders Jacobsen, któremu zachwiany i nisko oceniony przez sędziów skok na odległość 131,5 m wraz z punktami uzyskanymi w pierwszej serii pozwolił na wygranie konkursu. - To fantastyczne miejsce. Chyba najlepsze w całym kalendarzu Pucharu Świata - mówił Norweg o Zakopanem w wywiadzie dla TVP po wygranej.


wtorek, 1 stycznia 2013

Konkurs noworoczny w Ga - Pa


Dziś Anders Jacobsen pokazał niejednemu skoczkowi, jak się wygrywa. Dzięki niesamowitemu skokowi na 143m w finałowej serii zapewnił sobie zwycięstwo. Norweg wyprzedził Gregora Schlierenzauera (134 i 136,5m) oraz Andersa Bardala (136,5 i 135,5m).

Życiowy wynik osiągnął Maciej Kot, który dwoma równymi skokami na 134,5 i 135m zapewnił sobie piątą lokatę. Na szóstym miejscu sklasyfikowany został Kamil Stoch za skoki na 142 (!) i 131,5m. Na półmetku zawodów nasz reprezentant zajmował drugą lokatę, mimo skoku aż o osiem metrów dalszego od Schlierenzauera, jednak sędziowie bardzo zaniżyli noty Polaka.

Kamil Stoch z pewnością nie wykonał udanego telemarku, jednak jego noty po 16,5, 16 i 15,5 punktu wydają się zaniżone. Polak skakał w korzystnych warunkach i w ramach rekompensaty odjęto mu aż 4,8 punktu. Schlierenzauer, podobnie jak zajmujący ex-aequo ze Stochem drugie miejsce po pierwszej serii Tom Hilde, skakał z rozbiegu obniżonego o dwie belki.

Punkty wywalczyli dziś także Dawid Kubacki (126,5 i 126,5m), który został sklasyfikowany na 28. pozycji oraz 30. Piotr Żyła (128 i 122m). Już po pierwszej serii swój udział w zawodach zakończyli Krzysztof Miętus (126m i 38. miejsce) oraz Stefan Hula (124,5m i 44. lokata).


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Fantastyczne zwycięstwo Andersa Jacobsena

Czy ktoś kiedyś wątpił w to, że Anders Jacobsen może namieszać w skokach po przerwie? Nikt się nie przyznaje? No, dobrze. Albo w sumie nie. Bo dziś Andreas udowodnił, że da się wrócić po długiej przerwie i wygrywać. Ba, wygrywał w lecie PK, ale zimowy PŚ to przyznacie - większa ranga.

Tak więc nasz Andreas skakał dzisiaj pięknie. Jak natchniony. Miano lidera 61. Turnieju Czterech Skoczni zapewnił sobie skokami na 138 i 139 m i zdobywając aż 308,6 pkt! Wyraźnie wyprzedził Gregora Schlierenzauera, który skoczył 134,5 i 138,5 m (297 pkt) oraz Severina Freunda - 138,5 i 135,5 m (290,8 pkt). Cała trójka obroniła swoje miejsca zajmowane na półmetku zawodów. Należy też wspomnieć, że Anders skakał z mocno obniżonego rozbiegu, a mimo tego jego odległości były imponujące.

Czwarte miejsce zajął Dmitrij Wasiljew, który w drugiej serii skoczył znakomite 138,5 m, ale szanse na podium zaprzepaścił niezbyt ładnym lądowaniem. Nawet dotknął zeskoku, ale zauważył to tylko jeden sędzia. Za jego plecami uplasowali sie Tom Hilde (również imponujące 138,5 m z obniżonego rozbiegu w drugiej serii) oraz Simon Ammann (piękne 139 m w finale).

Na półmetku zawodów Kamil Stoch zajmował znakomite 5. miejsce dzięki skokowi na odległość 132,5 m, ale drugi, słabszy skok na 125,5 m zepchnął go aż na 13. miejsce. Jest to jednak i tak najlepszy występ Kamila w Oberstdorfie, nigdy jeszcze nie udało mu się tutaj zakończyć zawodów w drugiej dziesiątce. Niezły występ zanotował Stefan Hula dodany do składu w ostatniej chwili. Zawodnik ze Szczyrku po skokach na 128,5 i 126 metrów zajął 21. miejsce. Do drugiej serii awansowali także Klemens Murańka, który uplasował się ostatecznie na 28. pozycji oraz Dawid Kubacki - 26. miejsce.

Punktów nie wywalczyli dziś Piotr Żyła (125m i 31. wynik) i Krzysztof Miętus (129m i 33. lokata), choć pokazali się z niezłej strony i gdyby nie przegrali swych pojedynków, zmieściliby się ze swoimi wynikami w drugiej serii. Zupełnie swój skok zepsuł natomiast Maciej Kot (111,5m i 50. miejsce).

Z pewnością sporą niespodzianką była porażka jednego z faworytów Turnieju - Thomasa Morgensterna. Morgi przegrał pojedynek z Ilją Roslakowem i zajął dopiero 40. miejsce. Sensacją można z kolei nazwać wynik Szwajcara Gregora Deschwandena, który pokonał Piotra Żyłę i po pierwszej serii zajmował 15. miejsce. Ostatecznie zakończył zawody na 26. pozycji. Nie obyło się bez sędziowskich kontrowersji. Skok Gregora Schlierenzauera z pierwszej serii oceniano i na 17,5 i na 18 punktów, ale austriacki sędzia dał swojemu krajanowi notę 19 pkt. Nieco zawyżonymi można też nazwać oceny za pierwszy skok Andersa Bardala, który miał przy lądowaniu wyraźne problemy, a od francuskiego sędziego dostał nawet "osiemnastkę".  Po drugim skoku zdyskwalifikowany został za nieprzepisowny kombinezon Andreas Kofler. Jednak wymazano tylko jego wynik z drugiej serii, tym samym Austriak zachował do klasyfikacji TCS punkty z pierwszej serii. Został przesunięty na 30. miejsce w konkursie .

Zawody odbywały się w trudnych warunkach, wiatr często zmieniał siłę i kierunek. Z pewnością jednak można je określic jako najbardziej emocjonujące w dotychczasowej rywalizacji o pucharowe punkty. Nie zabrakło bardzo dalekich skoków, ladowań na granicy ryzyka i eksplozji radości ze strony zadowolonych zawodników. Oby podobny poziom emocji towarzyszył nam przez cały Turniej Czterech Skoczni.