Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soczi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soczi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2012

PŚ w Soczi: Kofler triumfuje, dobry występ Kubackiego i Kota!


Drugi konkurs Pucharu Świata na olimpijskiej skoczni w Soczi wygrał Andreas Kofler. Austriak, po skoku na odległość 101,5 m prowadził już na półmetku. W drugiej serii wylądował on na 102,5 metrze, co spowodowało, że triumfował z prawie dziesięciopunktową przewagą nad drugim Richardem Freitagiem. Na najniższym stopniu podium znalazł się tegoroczny debiutant, Andreas Wellinger. W pierwszej odsłonie konkursu skoczył on 100,5 metra, dzięki czemu sklasyfikowany był na piątej pozycji. W swojej drugiej próbie poprawił się o 2,5 m i awansował o dwie lokaty. 

Z trzeciego miejsca, które Anders Bardal zajmował na półmetku, spadł on na czwarte. Oddał on najlepszy skok zawodów (104 m), miał jednak problemy przy lądowaniu, przez co sędziowie odjęli mu punkty za styl. W czołówce znaleźli się także Severin Freund, Karl Geiger, Anders Jacobsen oraz Simon Ammann.

W dzisiejszym konkursie najlepszym z Polaków okazał się Dawid Kubacki. Podopieczny Łukasza Kruczka dwukrotnie osiągnął odległość 97,5 metra, co zapewniło mu dobrą, 17. lokatę. W obydwu seriach mogliśmy też oglądać Macieja Kota. Młody skoczek w pierwszej części zawodów skoczył 97 m i uplasował się na 23. miejscu. Drugi wynik okazał się o pół metra słabszy, mimo to zdołał on jednak wyprzedzić jednego zawodnika i ukończył zawody na 22. pozycji. Trzeci reprezentant Polski, Bartłomiej Kłusek, niestety, nie zakwalifikował się do drugiej części konkursu – był 40.


sobota, 8 grudnia 2012

PŚ w Soczi: Schlierenzauer triumfuje, punkty Kota i Kubackiego


Gregor Schlierenzauer odniósł 42. zwycięstwo w karierze. Austriak, z przewagą 5,3 punktu nad drugim Severinem Freundem, wygrał konkurs Pucharu Świata na olimpijskiej skoczni w Soczi. 22-latek uzyskał najlepsze odległości zarówno w pierwszej (104.5 m), jak i drugiej (105.5 m) serii zawodów. Za swoje skoki otrzymał notę 270.7 pkt. Freund, który na półmetku zawodów był 4. ex equo z Thomasem Morgensternem, w swojej kolejnej próbie poszybował na odległość 105.5 m, dzięki czemu, z notą 265.4 pkt, awansował o dwie pozycje. Niemiec utrzymał prowadzenie w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata. Na najniższym stopniu podium znalazł się Andreas Kofler, a kolejne miejsca zajęli: Thomas Morgenstern (102 m i 101.5 m), Anders Bardal (104.5 m i 101.5 m) oraz Richard Freitag (101.5 m i 100 m). 

Najlepszy dziś z Polaków, Maciej Kot, zakończył konkurs na 28. pozycji. W pierwszej serii wylądował on na 97 m, co zapewniło mu 27. lokatę. W drugiej części zawodów skoczył on o pół metra bliżej, przez co wyprzedził go jeden zawodnik. Dawid Kubacki na półmetku poszybował na odległość 98.5 m, dzięki czemu zajmował dobre, 15. miejsce. Kolejną próbę jednak zepsuł. Wynik polskiego reprezentanta, 93.5 m, spowodował, że spadł on na 30. lokatę. Pozostali reprezentanci Polski, niestety, zakończyli rywalizację już po pierwszej serii. Krzysztof Miętus zajął 43. pozycję, a Bartłomiej Kłusek – 47.


piątek, 7 grudnia 2012

Kwalifikacje w Soczi

Kwalifikacje do konkursu Pucharu Świata w Soczi, będącego jednocześnie próbą przedolimpijską, wygrał Lukas Hlava - Czech poszybował na odległość aż 108 metrów. Polacy w komplecie przebrnęli przez kwalifikacje, co oznacza, że w konkursie zobaczymy czterech naszych reprezentantów. Druga lokata przypadła Reruhi Shimizu (129,5 pkt.), reprezentant Japonii skoczył 102,5 metra i o ,5 punktu wyprzedził Andreasa Koflera. W czołówce po skoku na 98,5 metra znalazł się również Richard Freitag. Za Niemiec znaleźli się Tom Hilde (102,5 metra), Michael Neumayer (102,5 metra) oraz Wolfgang Loitzl (101 metrów).

Z niezłej strony podczas kwalifikacji zaprezentowali się Polacy, podopiecznych Łukasza Kruczka zobaczymy w konkursie indywidualnym w komplecie. Najdłuższy skok oddał Dawid Kubacki, który osiągnął 101,5 metra i zajął 10. miejsce. Niewiele bliżej, bo na 100. metrze lądował Maciej Kot, co dało zakopiańczykowi 12. pozycję. Bliższe skoki, ale także dające awans do konkursu głównego oddali Krzysztof Miętus (96 metrów) i Bartłomiej Kłusek (95,5 metra).

W grupie zawodników, którzy kwalifikować się nie muszą, najdalej poszybował Thomas Morgenstern - 105,5 metra. Dalekie skoki oddali także Gregor Schlierenzauer (102 metry), Anders Bardal (101,5 metra) oraz Severin Freund (101 metrów).

Wrażenia zawodników po pierwszych skokach na obiekcie RusSki Gorki Ski Jumping Center, na którym odbędą się Igrzyska Olimpisjekie w 2014 roku są bardzo pozytywne.

"Skocznia jest inna niż pozostałe obiekty 90 metrowe, ale Rosja i Soczi mogą być z tego obiektu dumni. Cieszę się, że na Igrzyska Olimpijskie i zawody Pucharu Świata na tym obiekcie", mówił Thomas Morgenstern po swoich pierwszych skokach. Czterokrotny mistrz olimpijski Simon Ammann ogólnie także jest zadowolony. "Organizacja jest dobra, ale musi jeszcze zostać wiele wybudowane. Gdybyśmy w czasie naszej jazdy z lotniska do hotelu nie stali w półtoragodzinnym korku, byłoby wszystko w porządku."

Dla zwyciężczyni klasyfikacji końcowej Pucharu Świata kobiet, Sarah Hendrickson, jest to podobnie jak dla wielu jej kolegów, pierwsza podróży do Rosji. "To jest nowy kraj dla mnie i nowa przygoda. Organizatorzy wykonują bardzo dobrą prace i cieszę się, że mogę tutaj skakać." Także wielu innych zawodników chwali organizatorów. "Organizatorzy mają wszystko pod kontrolą, jestem pod wrażeniem. Jutro czekam na sprawiedliwy konkurs i dobre skoki", dodał Anders Fannemel. Podobnego zdania jest Abby Hughes: "Wszystko tutaj jest bardzo profesjonalne. Wszyscy mówią po angielsku i są bardzo przyjaźni dla nas."

Prawie wiosenne temperatury, które panowały w czasie treningów zwrócił rozmowy na temat materiałów. "Nie jestem przyzwyczajona do takich warunków. To nie jest prawdziwa zima tutaj w Soczi, ale jest w porządku", powiedziała Francuzka Coline Mattel. Tom Hilde woli natomiast takie temperatury bardziej niż te z Kuusamo w ubiegłym tygodniu. "Pogoda tutaj jest lepsza niż -15°C w Kuusamo. To jakiś cud, że śnieg leży na skoczni."



poniedziałek, 24 września 2012

Za 500 dni odbędą się Igrzyska w Sochi

Skoki i biegi mają stanowić o sile polskiego narciarstwa w rozpoczynających się za 500 dni igrzyskach w Soczi - przyznał w prezes PZN Apoloniusz Tajner. Start biało-czerwonych w dwuboju i konkurencjach alpejskich będzie symboliczny.

Do zimowych igrzysk w Soczi pozostało 500 dni. Polskie nadzieje na sukces wiążą się głównie z występem Justyny Kowalczyk. Jak wyglądają jej przygotowania do przedolimpijskiego sezonu?
Apoloniusz Tajner: Justyna wiosną przeszła operację kolana, ale po rehabilitacji wróciła już do zdrowia i normalnych treningów. Ma indywidualny program przygotowań, dzięki czemu możliwe są do spełnienie wszystkie jej potrzeby. Ma do dyspozycji m.in. około stu par nart, nad których przygotowaniem czuwa czterech serwismenów. W ekipie, która porusza się czterema samochodami, jest na stałe fizjoterapeuta. O ile nie dopadnie ją niespodziewana kontuzja, to na pewno jest naszą nadzieją na medal w Soczi.

A co się dzieje za jej plecami? 
W grupie biegaczek pokładamy spore nadzieje. Trenuje je Ivan Hudac, były szkoleniowiec słynnej Petry Majdic. Udało mu się obudzić u dziewczyn motywację do pracy. Trzon kadry stanowią Sylwia Jaśkowiec, Kornelia Marek, Paulina Maciuszek, Agnieszka Szymańczak i Ewelina Marcisz. Razem z Kowalczyk mamy więc sześć dziewczyn, z których można stworzyć sztafetę. Jest z kogo wybierać.

Jakie są, pana zdaniem, możliwości sztafety? Czy walka o medal może być realna?
Moim zdaniem dwie reprezentacje są nie do pokonania - Rosjanki i Norweżki. Zaczynam jednak powoli zaliczać nasze zawodniczki do grona drużyn walczących o ten trzeci medal. Poza nimi podobny cel będą mieć Finki, Niemki i Włoszki. Uważam też, że w sprincie drużynowym Jaśkowiec i Kowalczyk są w stanie powalczyć o czołową lokatę.

Czy w Soczi wystartują biegacze?
Jeśli któryś z zawodników, np. Maciej Staręga, spełni kryteria, to tak. Ale to będzie występ raczej symboliczny.

Po raz pierwszy od dawna na igrzyskach zabraknie Adama Małysza. Na co mogą liczyć kibice skoków narciarskich pod jego nieobecność?
Potencjał skoczków jako grupy jest obecnie większy niż w okresie, gdy startował Adam. Mamy siedmiu, może nawet ośmiu zawodników mogących śmiało rywalizować w najważniejszych zawodach. Oznacza to, że na igrzyska będziemy w stanie zmontować naprawdę silną czwórkę. Wcześniej mieliśmy Małysza, Stocha, ale zdarzało się, że jeden słabszy skoczek psuł wynik drużyny.

Kamil Stoch nadal będzie jednak liderem kadry?
Tak, ale do jego poziomu powinien doskoczyć Maciej Kot. Wygląda na to, że przyszedł jego czas. 

To dziś dwóch pewniaków do olimpijskiej czwórki. A reszta? 
Jest Piotr Żyła, może zaskoczy w końcu Dawid Kubacki lub Olek Zniszczoł. Jest Klemens Murańka, który ma za sobą operację oczu. Może obudzi się doświadczony już Stefan Hula czy Łukasz Rutkowski. Są jeszcze inne nazwiska, jak chociażby Bartosz Kłusek, treningi wznowił też Tomasz Byrt. Mamy w czym wybierać i w tym sezonie zawodnicy powinni potwierdzić swoją klasę. Moim zdaniem w Soczi powalczymy o medal w dwóch konkursach indywidualnych, ale i w drużynowym. Podsumowując, szans na sukces jest co najmniej tyle samo jak w Vancouver w 2010 roku.

Czy w Soczi w skokach narciarskich po raz pierwszy zaprezentują się Polki?
W ubiegłym roku powołaliśmy dwuosobową kadrę, którą tworzą Joanna Szwabi i Joanna Gawron. Jednak w zawodach Pucharu Kontynentalnego startowały słabo i minigrupa została rozwiązana. Myślimy jednak o rozwoju tej konkurencji. Wyasygnowaliśmy w PZN dwa etaty trenerskie, jeden w Zakopanem, a drugi w Beskidach. Krystian Długopolski i Wojciech Tajner prowadzą grupki dziewcząt, ale mamy problemy z naborem. Mimo że trenerzy chodzą po szkołach, namawiają dziewczyny do skakania, to trudno się przebić przez świadomość rodziców, że to nie tylko sport dla chłopaków. Główne obawy dotyczą bezpieczeństwa.

Zapowiadał pan, że skoczkom będzie pomagał Adam Małysz? 
I to robi, ale nie w sposób systemowy. Ostatnio bowiem cały swój czas poświęca rajdom terenowym i brakuje mu wolnych terminów. Jednak wiosną konsultowaliśmy się z nim, kiedy omawialiśmy sposób przygotowań do sezonu.

Jak wygląda sytuacja w innych dyscyplinach olimpijskich, które znajdują się pod kuratelą PZN?
W skicrossie jest niezła Karolina Riemen. Zadomowiła się w czołówce światowej, w Vancouver była 16. Jednak w tej konkurencji element przypadkowości jest bardzo duży. Równie dobrze można walczyć w finale, ale i nie dojechać do mety w pierwszym wyścigu. Z kolei szansę startu w igrzyskach w kombinacji alpejskiej ma Maciej Bydliński.

Trudno w jego przypadku liczyć na wysokie miejsce. Dlaczego wciąż nie możemy się doczekać dobrych alpejczyków?
To trudny temat. Działają u nas aż trzy ligi: Małopolska, Śląska i Podkarpacka. W zawodach biorą udział setki dzieci. Jednak starty odbywają się w zimie, a konkurencje alpejskie powinno się trenować też latem i jesienią. Trzeba więc wyjeżdżać na lodowce bądź np. do Nowej Zelandii czy Chile. A my nie jesteśmy w stanie zapewnić szerokiego szkolenia np. w Alpach. Pewną szansę widzę w programie, który od dwóch lat realizuje Andrzej Bachleda.

Ostatnio nie mamy także choćby przyzwoitych dwuboistów...
Sam przez kilka lat byłem trenerem tej dyscypliny, przez osiem lat prowadziłem kadrę. Osiągaliśmy wtedy niezłe wyniki, że wspomnę Stanisława Ustupskiego czy Tadeusza Bafię. Teraz sukcesem jest miejsce w ”30” zawodów Pucharu Świata. Pokładaliśmy nadzieje w Pawle Słowioku czy Adamie Cieślarze, ale nie rozwinęli się tak, jakbyśmy chcieli. Niedawno zmieniliśmy trenera kadry, został nim Jan Klimko. Musimy dać mu kilka miesięcy na uporządkowanie pewnych spraw. Jeśli dwa, trzy razy uda się wprowadzić jakiegoś zawodnika do ”30” w PŚ, to może symbolicznie będzie nas on reprezentował w Soczi. Nie widzę natomiast szans na start drużyny.