sobota, 11 sierpnia 2012

PK Kuopio: Jan Matura zwycięzcą sobotniego konkursu

Doświadczony Czech Jan Matura wygrał sobotnie zawody z cyklu Pucharu Kontynentalnego w fińskim Kuopio (HS 127). W swoich próbach poszybował dwukrotnie na 125 metrów, co zapewniło mu dużą przewagę nad drugim - Fredrikiem Bjerkeengenem (119,5 i 123m) oraz trzecim - Andreasem Wellingerem (128 i 114m).

Polscy skoczkowie spisali się dziś przeciętnie. W czołowej "10" znalazł się tylko Krzysztof Biegun, który skakał na 120 i 116 metrów, co dało mu ostatecznie 8. lokatę. Na 11. miejscu sklasyfikowany został Grzegorz Miętus (117,5 i 114m), a 12. był Aleksander Zniszczoł (119,5 i 112m). W drugiej serii nie poradził sobie Stefan Hula, który po niezłym pierwszym skoku na 118,5m, w finale uzyskał zaledwie 106m, i zajął 19. pozycję. Jeszcze większy spadek zaliczył Andrzej Zapotoczny, który na półmetku konkursu zajmował wysokie, 7. miejsce po skoku na 122m. W finale nasz reprezentant lądował już na 96,5m i ostatecznie znalazł się dopiero na 24. lokacie. Do finału nie awansowali Jan Ziobro, który lądował na 107 metrze, co dało mu 35. lokatę oraz Szymon Szostok, który spadł na 89,5m (50. pozycja).

Następne zawody z cyklu Pucharu Kontynentalnego dopiero za miesiąc, w norweskim Lillehammer (8-9 września).

piątek, 10 sierpnia 2012

PK Kuopio: Tomaz Naglic wygrywa piątkowy konkurs

Słoweniec Tomaz Naglic skokami na 120,5 i 125m wygrał piątkowe zawody z cyklu Pucharu Kontynentalnego w Kuopio (HS 127). Na drugim stopniu podium stanął Andreas Wellinger (124,5 i 123m), a trzeci był reprezentant gospodarzy - Janne Happonen (122,5 i 122m).

Z Polaków najlepiej wypadł Grzegorz Miętus - skoki na 115,5 i 117,5m dały mu ostatecznie ósmą lokatę. Na 12. miejscu sklasyfikowany został Stefan Hula (116 i 114,5m), 13. był Krzysztof Biegun (114,5 i 116m), a 19. lokatę zajął Jan Ziobro (109,5 i 115m). Dopiero na 22. miejscu sklasyfikowany został Aleksander Zniszczoł, który lądował na 110,5 i 112 metrze. O oczko niżej uplasował się Andrzej Zapotoczny (110 i 111m).

Najsłabiej z naszych reprezentantów wypadł dziś Szymon Szostok, który ze skokiem na 99 metrów zajął dopiero 42. lokatę i nie awansował do serii finałowej zawodów.

Sarah Hendrickson: "Oczywiście, że jest presja"

Sarah Hendrickson przeszła do historii skoków narciarskich, kiedy wygrała pierwszy Puchar Świata kobiet w ostatnim sezonie. Oprócz tego zdobyła jeszcze 18-letnia zawodniczka z Park City srebrny medal podczas zimowych Mistrzostw Świata Juniorów. W czasie wywiadu opowiedziała nam między innymi o presji jaka jest na niej wywierana, o sytuacji skoków kobiet w USA i przede wszystkim o zainteresowaniu mediów jej osobą.

Berkutschi: Rozmawiamy w czasie Igrzysk olimpijskich w Londynie, więc pomówmy o najważniejszej imprezie. Ty oraz Twoje koleżanki z drużyny dzielnie walczyłyście o to, aby zmienić zasady i wywalczyłyście prawo startu kobiet na igrzyskach. Dzięki tym wysiłkom kobiety mogą wziąć udział w igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 roku. Możesz nam opowiedzieć o Waszej walce? 
Hendrickson: Muszę powiedzieć, że starsze koleżanki z zespołu miały w tym większy udział niż ja i były dłużej zaangażowane w walkę niż ja. Byłam bardzo młoda, kiedy zaczęły walczyć o równouprawnienie, patrzyłam na wszystko z boku. Walczyły wiele lat i ostatecznie im się udało, że skoki kobiet będą na igrzyskach w Soczi w 2014 roku. Jest to ogromny zespół naszego zespołu, ale także dla wszystkich wspierających skoki narciarskie kobiet. Uważam, że wszystkie zasługujemy, aby się tam znaleźć i jesteśmy bardzo podekscytowane tym faktem.

Wspólnie ze swoimi koleżankami z drużyny wzięłyś udział w dokumencie "Ready to fly". Skąd taki pomysł? Jakie nowe doświadczenia dostarczył Wam ten dokument? 
Reżyser (William A.Kerig) próbował już nas zaangażować do tego projektu 4 lata temu. Wcześniej robił film o narciarzu z USA i usłyszał naszą historie i się nią zainteresował. Towarzyszył nam przez kilka lat, obserwował jak Lindsey zdobywała tytuł Mistrzyni Świata i pomógł nam opowiedzieć naszą historię reszcie świata. Dla naszego sportu to naprawdę ważna sprawa, aby zyskać rozgłos i opowiedzieć naszą historię.

Czy film był emitowany gdzieś poza Park City i czy planujecie jego emisję w Europie?
Tak, planowane są pokazy zarówno w kraju jak i za granicą. Na stronie readytofly.com oraz na oficjalnej stronie kobiecych skoków narciarskich w USA (http://www.wsjusa.com/) można zakupić DVD. Ale mam nadzieję, że będą zorganizowane pokazy, podczas których ludzie będą mogli oglądnąć ten film.

Oprócz Zao w Azji, zawody Pucharu Świata kobiet w ubiegłym sezonie były rozgrywane tylko w Europie. Czy miałyście tzw. bazę gdzieś w Europie? I jak się odnalazłaś w sytuacji z dala od domu, rodziny oraz przyjaciół?
To był pierwszy Puchar Świata, bez przerwy byłam w Europie przez dwa i pół miesiąca. Brałam także udział w Mistrzostwa Świata Juniorów, więc byłam w Europie przez całą zimę. Jak pierwszy raz o tym usłyszałam nie mogłam w to uwierzyć i nie wiedziałam jak to będzie. Mam tylko 17 lat i nie było mi łatwo przez tak długi czas być poza domem i z dala od mojej rodziny. Poza tym musiałam koncentrować się na mentalnym przygotowaniu do zawodów. W pierwszej chwili nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzę, ale moje dobre wyniki bardzo mi pomogły i później bawiłam się coraz lepiej. Jeśli chodzi o naszą bazę, to nasz trener Paolo pochodzi z Predazzo, więc wracałyśmy tam trzy razy, więc to były nasz dom poza naszym prawdziwym domem. Poza tymi momentami byłyśmy cały czas w trasie.

Co dokładnie nowego wprowadził do amerykańskich skoków kobiet Paolo Bernadi? Jakie największe różnice dostrzegasz w jego stylu trenowania? 
Dołączył do naszej drużyny ubiegłej wiosny, a w tym sezonie towarzyszył nam jako główny trener w Pucharze Świata. On ma niesamowite zawsze pozytywne podejście. Nasz zespół w ostatnim czasie sporo przeszedł, sprawy w sądzie, aby skoki kobiet były na igrzyskach i trudno było nam sobie z tym poradzić. A Paolo zawsze trzymał nas razem i starał się być optymistą, co miało dobry wpływ na nasz zespół.

Który z konkursów ubiegłego sezonu był dla Ciebie najtrudniejszy? 
Zdecydowanie Mistrzostwa Świata Juniorów. Dobrze startowałam w Pucharze Świata więc czułam ogromną presję ze wszystkich stron, aby skakać dobrze. Niestety nie skakałam tam dobrze, nie tak jakbym tego chciała, i nie tak jak ode mnie oczekiwano. Ale tak się dzieje i mam nadzieję, że to przygotowuje mnie do Mistrzostw Świata, gdzie presja będzie jeszcze większa

Ten sezon przyniósł nam pierwszy w historii Puchar Świata. Zawody Pucharu Kontynentalnego odbywały się w tym samym czasie, ale nie było wystarczająco dużo zawodniczek, aby rywalizacja odbywała na tych dwóch różnych poziomach. Puchar Kontynentalny był czymś w rodzaju kompromisu, gdzie najlepsze zawodniczki miedzy innymi Ty, mogły szlifować swoją formę. Czy uważasz, że to dobry pomysł, aby te same zawodniczki rywalizowały zarówno w Pucharze Świata jak i Pucharze Kontynentalnym? Czy to nie za wcześnie, że FIS wprowadził Puchar Świata dla kobiet? 
Myślę, że to wspaniałe, że mamy Puchar Świata i dobrze, że w przyszłości będziemy mieć dwie osobne rywalizacji. Ale takie są początki i pracujemy nad tym. W skokach mężczyzn też się dzieje podobnie, że ci sami zawodnicy startują zarówno w Pucharze Świata jak i w Pucharze Kontynentalnym, jest to dobre przygotowanie do startów.

Jak świętowałaś swój największy sukces? I czy znalazłaś czas na odpoczynek? 
Po sezonie wróciłam do domu i było to naprawdę wspaniałe uczucie. Miło było spędzić czas z przyjaciółmi i znajomymi, pobyć w innym świecie niezwiązanym ze skokami narciarskimi. Pojechałam na wakacje z moją najlepszą przyjaciółką i moim tatą na Hawaje. Było miło zrelaksować się na plaży. Na pewno miło było chociaż na chwilę odpocząć od skokach narciarskich.

A czy spotykałaś się ze swoimi koleżankami ze skoczni w tym czasie, czy całkowicie odcięłaś się od tego świata?
Dziewczyny z mojej drużyny podobnie jak ja mieszkają w Park City, a jeśli chodzi o inne dziewczyny to zawsze spędzamy cudowny czas razem, jesteśmy dobrymi przyjaciółkami. Nie widziałam ich od marca, więc już się nie mogę doczekać jak się spotkamy ponownie w tym sezonie zimowym.

Jak przebiegają przygotowania do sezonu? 
Jak na razie nie mogę skakać, ponieważ na wiosnę przeszłam operację kolana. Nabawiłam się kontuzji już ponad rok temu. To była bardzo poważna sprawa, i zdecydowałam się na operację teraz. Lepiej teraz niż przed igrzyskami. Dalej jestem w trakcie rehabilitacji i mam nadzieję, że we wrześniu wrócę do treningów i pojadę na obóz do Włoch. Więc ja nie mogę rywalizować w Mistrzostwach ale pozostałe dziewczyny przygotowują się do tego wydarzenia.

W przyszłym sezonie zimowym w kalendarzu znajduje się wiele konkursów. Który z nich będzie dla Ciebie najważniejszy? 
To z pewnością będzie interesujący sezon, ze względu na kalendarz. Wydaje mi się, że wszystkie dziewczyny z roku na rok chcą osiągnąć więcej. Jednak naszym najważniejszym celem będą zawody w Soczi, ze względu na olimpijską skocznię i zastanawiam się jak nam tam pójdzie.

Będziesz broniła w tym sezonie pierwszego miejsca w Pucharze Świata. Czy denerwujesz się z tego powodu i czujesz dodatkową presję? 
Oczywiście presja jest, ale takie są właśnie skoki narciarskie. Musisz nauczyć się radzić sobie z presją, tak będzie cały czas, dopóki jestem w skokach narciarskich. Dobry skoczek narciarski, uczy się radzić sobie z presją, bez względu na konkurencję.

Czy testowałaś już nowe kombinezony? Co o nich sądzisz?
Nasze kombinezony są produkowane w USA, zajmuje się tym trener mężczyzn, to on robi kombinezon dla mnie. Już go przymierzałam, ale nie mogę wiele o nim powiedzieć. Tylko słyszałam co inni o nich myślą. Zasady się zmieniają i musimy je zaakceptować.

W tym sezonie to nie jedyne zmiany, również zmienił się wskaźnik masy ciała, teraz także kobiety obowiązuje 21. Czy ma to jakiś wpływ na Ciebie?
Jestem dość niską zawodniczką i już w tym sezonie skakałam na krótszych nartach, więc nie sądzę, aby to miało wpływ na moje skoki.

A co sądzisz o zmianach zaproponowanych przez FIS dotyczących zmian w skokach kobiet? Na przykład jedna z zasad mówi o tym, że zawody kobiet mogą być tylko organizowane na skoczniach o maksymalnym rozmiarze HS 118. Co o tym sądzisz? Czy jest to krok wstecz czy coś nowego, o co trzeba będzie walczyć? Jakie jest Twoje zdanie na temat skoków kobiet na większych obiektach? 
Kiedy zobaczyłam skocznię na Holmenkollen byłam bardzo podekscytowana. Myślę, że wszystkie dziewczyny kochają skoki na dużym obiekcie, a jeśli o mnie chodzi, to chciałabym kiedyś spróbować lotów narciarskich. Wydaje mi się, że musimy walczyć o więcej konkursów na większych obiektach. Chyba jesteśmy już gotowe i coraz więcej dziewczyn skacze na bardzo wysokim poziomie.

W tym sezonie letnim, po raz pierwszy odbędą się mieszane konkursy. Niestety mężczyzn skaczących w USA nie można zaliczyć do światowej elity skoków. Czy wasze drużyny zamierzają wspólnie trenować? 
W weekend odbędą się mistrzostwa, wszyscy chłopcy są w mieście, więc trenowaliśmy wspólnie przez ostatni tydzień i jeszcze będziemy trenować do czasu wyjazdu do Courchevel. Skaczą już zdecydowanie lepiej niż wcześniej, więc jest to krok w dobrym kierunku. W skokach nigdy nie masz pewności, kiedy coś zaskoczy.

W przeciwieństwie do drużyny mężczyzn, drużynie kobiet udało się pozyskać wsparcie sponsora, które jest niezbędne do uprawiania sportu na wysokim poziomie. Jak to się stało, że udało się wam pozyskać tak znaczącego sponsora? 
Sponsoring jest bardzo ważny w naszym sporcie. Skoki narciarskie nie są popularne w USA, w innych krajach skoczkowie dostają wsparcie od rządów, u nas tak nie ma. Oczywiście potrzebujemy pieniędzy, aby móc podróżować, mieć dobry sprzęt - niestety taka jest rzeczywistość. My jako dziewczyny skaczące na nartach, miałyśmy niezłą reklamę starając się o możliwość startu na Igrzyskach w Soczi w 2014 roku, walka o nasze prawa na pewno nam pomogła. Niestety mężczyźni nie mieli tyle szczęścia.

Możesz nam opowiedzieć o fundacji non-profit, która wspiera skoki narciarskie kobiet w USA? Jakie jeszcze wsparcie otrzymujecie z innych organizacji jak np. shejumps.org
Kobiece skoki narciarskie powstały znacznie wcześniej niż drużyna USA i nie była tak na prawdę finansowane, i większość pieniędzy pochodziła z prywatnych darowizn. Mamy teraz sponsorów takich jak VISA i USANA (producent odżywek z Utah), którzy dali nam pieniądze, ale mamy też wiele datków, które pokrywają nasze podróże. Shejumps.org także pomogła nam w wypromowaniu naszego sportu i dzięki niej ludzie usłyszeli o nas.

Można było Cię zobaczyć na okładkach takich magazynów jak Teen Vogue czy magazyn Ralph Lauren. W jakich innych jeszcze medialnych przedsięwzięciach brałaś udział po zwycięstwie w Pucharze Świata? 
Tak, pojawiłam się w tych magazynach. Właściwie dwa tygodnie temu pojawiłam się również w dużym magazynie Sports Illustraated, jest to jeden z większych magazynów w Stanach, była to dla mnie ogromna niespodzianka. Dla nas jest ważne, żeby opowiadać naszą historię. Skoki narciarskie nie są popularne w USA, staramy się uświadomić ludziom, że można oglądać nasz sport i że mamy szansę na dobry występ w Soczi.

A czy miałaś jakieś zaproszenia do programów typu talk show w krajowej telewizji lub na sesje zdjęciowe? 
Właściwie to nie, tylko zrobiłam sesję dla Sports Illustrated i kilka mniejszych wywiadów, nic dużego.

A czy ludzie rozpoznają Cię na ulicy, czy masz w związku z tym jakieś problemy? 
Tutaj w Park City ludzie mnie czasami rozpoznają, w końcu jest to małe miasteczko i w gazetach lokalnych często o nas piszą. Na szczęście w dużych miastach nie jestem rozpoznawalna.

Czy uważasz, że zainteresowanie mediów skokami kobiet może zwrócić uwagę na wasz sport oraz zachęcić inne dziewczyny do trenowania?  Oczywiście. Ja patrzę na to w ten sposób, że kiedy się pojawi artykuł o nas to może go przeczytać mała dziewczynka czy jej rodzina i zainteresować się tym sportem. Ponieważ potrzebujemy nowych osób, więc to może nam pomóc.

Twoją największą rywalką w ostatnim sezonie była Daniela Iraschko, która jest starsza od Ciebie o 11 lat i od kilkunastu lat skacze na wysokim poziomie. Jak myślisz, co sprawiło, że tyle razy ją pokonałaś? Wygrała klasyfikację Pucharu Kontynentalnego i zagrażała Ci w Pucharze Świata.Wydaje Ci się, że młodość i świeże podejście do skoków to klucz do tego, aby wygrać z austriacką myślą szkoleniową? 
Daniela to niesamowita zawodniczka, już od bardzo dawna rywalizuje na najwyższym poziomie, dłużej niż ja, więc nie wiem co sprawiło, że byłam od niej mocniejsza psychicznie. Ona zawsze skacze dobrze, a każdy konkurs jest inny. Dani jest zawsze groźna, ale nie tylko ona, także Sara Takanashi czy cała drużyna niemieckich zawodniczek i inne Japonki. Myślę, że wszystkie ciężko pracujemy, aby utrzymywać się na wysokim poziomie.

PK Kuopio: Tomaz Naglic i Grzegorz Miętus wygrywają treningi

Przed dzisiejszym konkursem pucharu kontynentalnego odbyły się dwa treningi. W pierwszym treningu obok Naglica daleko latali także Aleksander Zniszczoł (122m), Martin Schmitt (120,5m), Jan Ziobro (119,5m), Stefan Hula (119,5m) oraz Enger Espen Halvorsen (119,5m). Z Polaków nieźle skakali jeszcze Krzysztof Biegun (115m i 11. lokata), Grzegorz Miętus (115m i 11. miejsce), Andrzej Zapotoczny (114,5m i 13. pozycja), natomiast zupełnie zepsuł swoją próbę Szymon Szostok, który spadł na 85 metr (45. lokata).

 Druga seria treningowa to popisowy skok Grzegorza Miętusa, który uzyskał aż 124,5m i nieznacznie wyprzedził Tomaza Naglica (124m). Na trzecim miejscu sklasyfikowany został Fredrik Bjerkeengen (123,5m), czwarty był Sami Niemi (121m), a piąty Enger Espen Halvorsen (119m). Z dobrej strony ponownie pokazał się Aleksander Zniszczoł, który uzyskał 118m (6. pozycja). Nieźle wypadli także Andrzej Zapotoczny (115m i 9. pozycja), Stefan Hula (114,5m i 10. lokata) oraz Jan Ziobro (113,5m i 13. miejsce). Krócej skakali Krzysztof Biegun (108m i 20. pozycja) oraz Szymon Szostok (82,5m i 44. lokata).

środa, 8 sierpnia 2012

Klemens Murańka ma problemy ze wzrokiem

Jeden z młodych obiecujących polskich skoczków - Klemens Murańka - cierpi na chorobę oczu, która uniemożliwia mu skakanie. 18-latek jest już po pierwszej operacji oczu, ale czekają go jeszcze dwie. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja jest opanowana i za parę tygodni powinien powrócić do treningów.

Na problemy ze wzrokiem Klimek zaczął narzekać dopiero tego lata.

"Klimek jest skryty, wstydził się. Latem miał bardzo poważny upadek w Austrii. Po wyjściu z progu fiknął salto, spadł na plecy, dobrze, że się nie połamał" - opowiada Krzysztof Murańka, ojciec skoczka w Dzienniku Polskim.

Po upadku chłopak przyznał się ojcu, że ma problemy ze wzrokiem i nie widzi nawet trenera Roberta Mateji, który stoi na progu i machnięciem chorągiewki daje mu znak do startu. Ojciec zabrał Klimka do kliniki w Krakowie, a lekarze stwierdzili poważną wadę wzroku. Wykryli uszkodzenie rogówki.

"Ale mówią, że wszystko będzie dobrze i syn będzie mógł skakać. Teraz jednak musi parę tygodni zapomnieć o sporcie. Pozostały mu tylko spacery po górach" - przyznaje ojciec.

"Na tablicy widział tylko górny szereg liter. To cud, że nie zrobił sobie krzywdy. Teraz czekamy na zamówione w USA soczewki. Później będzie mógł wznowić treningi [...] W przyszłości powinien dobrze widzieć, choć do wojska by go nie przyjęli" - powiedział Piotr Voigt, konsultant w prywatnej klinice okulistycznej.

Miejmy nadzieję, że Klimek szybko wróci do zdrowia, by móc w pełni przygotowywać się do startów w zimie. Zdrowiej!

Skład Polaków na Puchar Kontynentalny w Kuopio

W najbliższy weekend (10-11 sierpnia)  na skoczni HS 127  w fińskim Kuopio wystartują Grzegorz Miętus, Aleksander Zniszczoł, Krzysztof Biegun, Szymon Szostok, Jan Ziobro, Andrzej Zapotoczny oraz Stefan Hula. Do Finlandii miał lecieć także Marcin Bachleda, jednak kontuzja kolana, której nabawił się podczas zawodów o Puchar Prezesa PZN w Wiśle, wykluczyła jego występ.

Nasza drużyna do Kuopio uda się już jutro, a w piątek wystartuje w oficjalnych treningach i pierwszym konkursie. Zawodnikom towarzyszyć będzie sztab szkoleniowy w składzie Robert Mateja, Maciej Maciusiak oraz Piotr Fijas.

PROGRAM ZAWODÓW:
Piątek 10 sierpnia 2012 r.
09:30: Oficjalny trening
16:00: Seria próbna
17:15: Konkurs

Sobota 11 sierpnia 2012 r.
12:00: Seria próbna
01:15: Konkurs

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Sukces organizacyjny LGP w Wiśle 2012

Letnia Grand Prix w Wiśle należy już do historii. Impreza ta zostanie jednak zapamiętana przez kibiców, dziennikarzy oraz działaczy, jako bardzo udana, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.
Trzeci raz z rzędu Wisła organizowała FIS Grand Prix w skokach narciarskich i po raz trzeci impreza otrzymała dobre oceny od przedstawicieli Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). - Dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer powiedział, że poza drobnym epizodem z oświetleniem, bo tak do problemu podszedł, impreza uzyskała wysoką ocenę. Wszystkie służby, począwszy od biura prasowego kończąc na ochronie, działały prawidłowo. Dyrektor Hofer zapewnił, że nie ma zagrożenia dla Pucharu Świata, Wisła da sobie radę - informuje wiceprezes PZN Andrzej Wąsowicz, który podczas zawodów pełnił funkcję szefa Komitetu Organizacyjnego.

Głównym Sponsorem FIS Grand Prix 2012 w skokach narciarskich w Wiśle była Grupa LOTOS S.A., natomiast Głównym Partnerem – Grupa Kapitałowa Azoty Tarnów. Partnerami imprezy byli też: Coca-Cola, 4F, Euromot, Krośnieńskie Huty Szkła Krosno S.A., Geovita, Pilch oraz Hotel Gołębiewski, natomiast partnerami medialnymi: Wirtualna Polska, Radio ZET, Skijumping.pl, OX.pl oraz GazetaCodzienna.pl. Po raz pierwszy imprezę w całości organizował Polski Związek Narciarski, bez korzystania z usług agencji marketingowych.

Do czwartkowych kwalifikacji przystąpiło łącznie 68 zawodników z 16 krajów, w tym najliczniejsza ekipa: 12-osobowa reprezentacja Polski w składzie: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Krzysztof Miętus, Krzysztof Biegun, Bartłomiej Kłusek, Andrzej Zapotoczny, Marcin Bachleda, Klemens Murańka, Aleksander Zniszczoł oraz Rafał Śliż. Awans do konkursu głównego uzyskało 10 z nich, a zwycięzcą kwalifikacji został Dawid Kubacki.

Dzień później organizatorzy zmagali się z awarią oświetlenia, w związku z którą odbyła się tylko jedna seria konkursu drużynowego. Zawody zakończyły się bardzo dobrze dla polskich kibiców - polscy skoczkowie (Stoch, Żyła, Kubacki i Kot) wywalczyli drugie miejsce, tuż za Słoweńcami, a na najniższym stopniu podium stanęli Niemcy. W zawodach wystąpiło jedenaście ekip, wśród których najmłodsi byli Polacy i... Japończycy (średnia wieku 23 lata i 3 miesiące), a najstarszy skład wystawiły Czechy (średnia 28 lat).

Kolejny dzień upłynął pod znakiem rywalizacji indywidualnej. Biało-czerwone orły nie zawiodły i zaprezentowały się znakomicie. Po raz pierwszy w karierze w zawodach FIS Grand Prix zwyciężył 21-letni Maciej Kot, obejmując tym samym prowadzenie w tegorocznym cyklu. To trzeci Polak (obok Adama Małysza i Kamila Stocha), któremu udała się ta trudna sztuka. Punkty zdobyło też pięcioro innych Polaków (Stoch, Kłusek, Biegun, Żyła i Kubacki). Łącznie nasza ekipa zgromadziła 198 punktów, co po zsumowaniu z 350 otrzymanymi za drugie miejsce w zawodach drużynowych dało naszemu krajowi prowadzenie w Pucharze Narodów (przed Słowenią i Niemcami). Warto dodać, że 18-letni Krzysztof Biegun w debiucie w zawodach najwyższej rangi zdołał wywalczyć pierwsze punkty.

Zawody oglądało łącznie około 7 tysięcy widzów. - Frekwencja zadowalająca nas organizatorów była w sobotę na konkursie indywidualnym, może dlatego, że występowało więcej znanych zawodników. W sumie było ponad 4,5 tysiące widzów. Piątkowe zawody oglądało około 2,5 tysiąca widzów. Tak z reguły bywa, że konkursy drużynowe cieszą się mniejszą popularnością wśród kibiców - ocenił Andrzej Wąsowicz. Podczas ceremonii wręczenia numerów startowych w amfiteatrze im. Stanisława Hadyny obecnych było około 1,5 tysiąca widzów. Po raz pierwszy kibice mogli dotrzeć na zawody korzystając z trzech ciuchci, które kursowały na trasie Wisła Centrum - Wisła Malinka. Podczas imprezy z tej opcji skorzystało około tysiąca fanów skoków narciarskich. Utrudnień komunikacyjnych na drogach dojazdowych w tym roku nie było.

Codziennie na terenie skoczni oraz podczas czwartkowej ceremonii wręczenia numerów startowych w amfiteatrze w centrum Wisły pojawiał się gość imprezy i patron obiektu w Wiśle Malince - Adam Małysz, najwybitniejszy skoczek w historii polskiego narciarstwa. Obserwował poczynania naszych skoczków i wraz z trenerami analizował ich występy, rozmawiał z dawnymi znajomymi ze skoczni, rozdawał autografy, a także komentował zawody ze studia TVP Sport w przerwach konkursu.

Zawodom towarzyszyły dwie imprezy towarzyszące. Ponad dwustu kibiców obserwowało w piątkowe (20 lipca) przedpołudnie trening kadry polskich skoczków narciarskich, który odbywał się na hali gimnastycznej w centrum Wisły. W zajęciach wraz z zawodnikami aktywny udział brały dzieci – laureaci konkursu fotograficznego „Pokaż, jaki z ciebie skoczek!”. Każde z nich mogło dziś przez godzinę poczuć się jak skoczek narciarski, uczestnicząc w rozgrzewce, treningu imitacyjnym i skokach przez płotki. Skoczkowie znaleźli też czas na spotkanie z kibicami. Z kolei sobotni poranek upłynął pod znakiem Mistrzostw Polski Najzwinniejszych Dziennikarzy i Fotoreporterów rozegranych na wiślańskich Pasiekach przez firmę eventową Xtraining. Uczestnikom nie straszna była deszczowa aura, najwytrwalsi sprawdzali się w łucznictwie, strzelaniu do celu z wiatrówki, w pokonaniu ścianki wspinaczkowej, biegu na run bungee oraz precyzyjnym przejeździe quadem. Typowo zabawowy charakter miała z kolei jazda jeepem po torze off-roadowym. Mistrzami zostali: Anna Walczyńska z redakcji Skijumping.de i Michał Mitoraj z Telewizji Silesia.

FIS Grand Prix 2012 w skokach narciarskich w Wiśle w liczbach:

8500 - liczba kibiców zgromadzonych pod skocznią oraz w amfiteatrze podczas wszystkich dni zawodów FIS Grand Prix
68 zawodników z 16 krajów - wzięło udział w kwalifikacjach do konkursu indywidualnego
11 ekip - wystąpiło w konkursie drużynowym
1 - najwyższe miejsce Polaka w konkursie indywidualnym, w klasyfikacji generalnej tegorocznego cyklu oraz miejsce Polski w Pucharze Narodów
198 - liczba punktów zdobytych przez Polaków w konkursie indywidualnym
23 lata i 3 miesiące - średnia wieku najmłodszej ekipy w zawodach drużynowych (Polska i Japonia)
28 lat - średnia wieku najstarszej ekipy w zawodach drużynowych (Czechy)
17 lat 10 miesięcy 20 dni - miał najmłodszy uczestnik zawodów - Klemens Murańka (Polska)
40 lat 1 miesiąc 14 dni - to wiek najstarszego uczestnika zawodów - Noriakiego Kasai (Japonia)
28 lat - średnia wieku pierwszej trójki w konkursie indywidualnym (Simon Ammann - 31, Wolfgang Loitzl – 32, Maciej Kot – 21 lat zdecydowanie zaniża średnią)
12 zawodników - najliczniej reprezentowany kraj w kwalifikacjach (Polska)
130 metrów - najdłuższy skok podczas FIS Grand Prix w Wiśle (Simon Ammann w konkursie indywidualnym)
79 metrów - najkrótszy skok podczas FIS Grand Prix w Wiśle (Robert Kranjec w konkursie indywidualnym)
0 – liczba dyskwalifikacji z powodu nieregulaminowego kombinezonu