Polscy skoczkowie zakończyli treningi w austriackim Ramsau i przenoszą się do Szwajcarii, gdzie jutro rozegrane zostaną kwalifikacje do zawodów Pucharu Świata w Engelbergu. Po treningach zapadła decyzja o kadrze na najbliższe konkursy Pucharu Świata w Engelbergu. Z siódemki, która startowała w niezmienionym składzie od pierwszych konkursów w Kuusamo, wypadł Krzysztof Miętus, a jego miejsce zajął Marcin Bachleda. "Diabełek" dołączył tym sposobem do Kamila Stocha, Piotra Żyły, Stefana Huli, Macieja Kota, Dawida Kubackiego i Jana Ziobro.
Niemiecki trener Werner Schuster zabierze ze sobą siedmiu skoczków. Będą to: Pacal Bodmer, Stephan Hocke, Richard Freitag, Severin Freund, Maximilian Mechler, Michael Neumayer i Andreas Wank.
Zmiana nastąpiła także w drużynie austriackiej. Po przerwie w startach w Pucharze Świata powraca Wolfgang Loitzl. Zastąpi on Manuela Fettnera, który udał się ze swoim trenerem Florianem Lieglem do Lillehammer.
Ekipa norweska do Engelbergu uda się w składzie: Tom Hilde, Anders Bardal, Rune Velta, Bjørn Einar Romøren, Vegard Haukø Sklett i Ole Marius Ingvaldsen, który pojawi się w miejsce Johana Mrtina Brandta. Poza kadrą w dalszym ciągu znajduje się Johan Remen Evensen, który powrócić do składu powinien na Turniej Czterech Skoczni.
czwartek, 15 grudnia 2011
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Simon Ammann: "Wkrótce będę w czołówce"
Letni sezon potraktował pan bardzo ulgowo. W pierwszych zawodach o Puchar Świata również pan nie błyszczy. Czy przygotowania przebiegały zgodnie z planem?
Simon Ammann: Trenowałem tak jak w poprzednich latach. Niczego nie zmieniałem. Po co miałbym to robić, skoro mój plan tyle razy zdał egzamin? Czasami robiło się nudno, bo zamiast brać udział w zawodach, spędzałem mnóstwo czasu na siłowni oraz w sali gimnastycznej. Latem startowałem tylko kilka razy, wziąłem między innymi udział w Grand Prix w Einsiedeln. Zastanawiałem się również nad wyjazdem do Klingenthal, ale doszedłem do wniosku, że nie ma to sensu. Kamil Stoch był w tak wysokiej formie, że nie miałbym z nim żadnych szans na wyrównaną walkę (śmiech). Teraz nie jestem jeszcze zadowolony ze swoich wyników, ale już wkrótce będę w czołówce.
Simon Ammann: Trenowałem tak jak w poprzednich latach. Niczego nie zmieniałem. Po co miałbym to robić, skoro mój plan tyle razy zdał egzamin? Czasami robiło się nudno, bo zamiast brać udział w zawodach, spędzałem mnóstwo czasu na siłowni oraz w sali gimnastycznej. Latem startowałem tylko kilka razy, wziąłem między innymi udział w Grand Prix w Einsiedeln. Zastanawiałem się również nad wyjazdem do Klingenthal, ale doszedłem do wniosku, że nie ma to sensu. Kamil Stoch był w tak wysokiej formie, że nie miałbym z nim żadnych szans na wyrównaną walkę (śmiech). Teraz nie jestem jeszcze zadowolony ze swoich wyników, ale już wkrótce będę w czołówce.
Do tej pory przed zawodami o Puchar Świata grał pan często w piłkę nożną z Adamem Małyszem. Czy teraz, gdy on już zakończył karierę, ma pan z kim pokopać?
Jakoś na razie nie. Podziwiam Małysza. Tyle osiągnął w skokach narciarskich, ale zamiast siedzieć w kapciach przy kominku wybrał ekstremalny sport. Nie mam z nim teraz kontaktu, ale z Andreasem Küttelem też rozmawiam rzadko. Każdy zajęty jest swoimi sprawami. Kiedy przejdę na sportową emeryturę, na pewno spotkamy się z Adamem na zawodach. Chciałbym również odwiedzić go prywatnie. Będziemy mieli co wspominać. Pogadamy przykładowo o konkursach w Zakopanem, o tłumach na widowni i wielkiej liczbie ochroniarzy. Nigdy jeszcze nie widziałem podczas zawodów narciarskich tylu bodyguardów (śmiech).
Pan też zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Co pana wciąż trzyma przy skokach?
W kwietniu podczas urlopu sporo dyskutowałem na ten temat z moją żoną. Czerpię radość z tego, co robię, stać mnie na kolejne sukcesy i dlatego zdecydowałem, że jeszcze nie czas na zmianę profesji.
Wygrał pan już wszystko poza Turniejem Czterech Skoczni. Triumf w tych zawodach to chyba zdecydowanie najważniejszy cel w tym sezonie?
Mistrzostwa świata w lotach też się liczą. W Turnieju nigdy jeszcze nie zwyciężyłem, ale jeśli nie uda mi się tego dokonać do igrzysk w Soczi, po których zamierzam skończyć ze skokami, nie będę z tego powodu rozpaczał. Jestem zadowolony ze swojej kariery.
Jakoś na razie nie. Podziwiam Małysza. Tyle osiągnął w skokach narciarskich, ale zamiast siedzieć w kapciach przy kominku wybrał ekstremalny sport. Nie mam z nim teraz kontaktu, ale z Andreasem Küttelem też rozmawiam rzadko. Każdy zajęty jest swoimi sprawami. Kiedy przejdę na sportową emeryturę, na pewno spotkamy się z Adamem na zawodach. Chciałbym również odwiedzić go prywatnie. Będziemy mieli co wspominać. Pogadamy przykładowo o konkursach w Zakopanem, o tłumach na widowni i wielkiej liczbie ochroniarzy. Nigdy jeszcze nie widziałem podczas zawodów narciarskich tylu bodyguardów (śmiech).
Pan też zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Co pana wciąż trzyma przy skokach?
W kwietniu podczas urlopu sporo dyskutowałem na ten temat z moją żoną. Czerpię radość z tego, co robię, stać mnie na kolejne sukcesy i dlatego zdecydowałem, że jeszcze nie czas na zmianę profesji.
Wygrał pan już wszystko poza Turniejem Czterech Skoczni. Triumf w tych zawodach to chyba zdecydowanie najważniejszy cel w tym sezonie?
Mistrzostwa świata w lotach też się liczą. W Turnieju nigdy jeszcze nie zwyciężyłem, ale jeśli nie uda mi się tego dokonać do igrzysk w Soczi, po których zamierzam skończyć ze skokami, nie będę z tego powodu rozpaczał. Jestem zadowolony ze swojej kariery.
W tym sezonie skoczek, który wygra wszystkie cztery konkursy TCS, otrzyma milion franków szwajcarskich. Czy dla pana ta suma jest dodatkową motywacją?
Zawsze lepiej mieć milion franków niż go nie mieć (śmiech). W sezonie 2008/09 próbowałem tej sztuki. Wygrałem otwarcie w Oberstdorfie, ale później trzykrotnie lepszy okazał się Wolfgang Loitzl. Nie jestem jeszcze w wysokiej formie, ale powoli idę do przodu. Dla mnie ważny testem będzie start w Engelbergu. U siebie powinienem zrobić krok do przodu.
Zawsze lepiej mieć milion franków niż go nie mieć (śmiech). W sezonie 2008/09 próbowałem tej sztuki. Wygrałem otwarcie w Oberstdorfie, ale później trzykrotnie lepszy okazał się Wolfgang Loitzl. Nie jestem jeszcze w wysokiej formie, ale powoli idę do przodu. Dla mnie ważny testem będzie start w Engelbergu. U siebie powinienem zrobić krok do przodu.
Czy ktoś może zgarnąć tą okrągłą sumę?
To będzie niesamowicie trudne zadanie. Jak na razie każdy zawodnik miewa wahania formy. Andreas Kofler rewelacyjnie zaczął, a teraz skacze już gorzej. Gregor Schlierenzauer – na odwrót. Daikiemu Ito wychodzą znakomite skoki, ale zdarzają mu się również próby fatalne. Podobnie jest z Kamilem Stochem. Do tego dochodzą zmienne warunki atmosferyczne. Każdego dnia trzeba być w świetnej formie i do tego mieć trochę szczęścia.
Wszyscy eksperci mówią, że Stoch ma duży potencjał. Dlaczego zatem nie potrafi go częściej wykorzystywać?
Sztab szkoleniowy Polaków powinien zastanowić się nad tym, jak przenieść formę z lata na zimę. Kamil w Grand Prix spisywał się świetnie. Skakał równo i swobodnie. Teraz już się tak nie prezentuje, ale wiadomo, że w Pucharze Świata zmaga się z większą presją. Niewiele mu jednak brakuje, by częściej stawać na podium. W przypadku waszych pozostałych młodych skoczków szalenie ważny jest początek sezonu. Gdy oddadzą kilka słabszych skoków, czują się nieco speszeni. Potem brakuje im trochę wiary we własne umiejętności.
Czym zajmie się pan na sportowej emeryturze?
Mam kilka ciekawych opcji do wyboru. Mógłbym pracować na przykład jako bankier. Moim sponsorem jest szwajcarski prywatny bank Julius Bär, a obecnie praca w tym zawodzie nie jest wcale taka nudna, jak się niektórym wydaje. Posiadam również licencję pilota i w tej branży również mogę się realizować. Poza tym myślę o dokształceniu. Studiowałem technologię informacyjną i elektrotechnikę, lecz nie mogłem połączyć tego ze sportem. Zastanawiam się nad różnymi kierunkami na studiach.
To będzie niesamowicie trudne zadanie. Jak na razie każdy zawodnik miewa wahania formy. Andreas Kofler rewelacyjnie zaczął, a teraz skacze już gorzej. Gregor Schlierenzauer – na odwrót. Daikiemu Ito wychodzą znakomite skoki, ale zdarzają mu się również próby fatalne. Podobnie jest z Kamilem Stochem. Do tego dochodzą zmienne warunki atmosferyczne. Każdego dnia trzeba być w świetnej formie i do tego mieć trochę szczęścia.
Wszyscy eksperci mówią, że Stoch ma duży potencjał. Dlaczego zatem nie potrafi go częściej wykorzystywać?
Sztab szkoleniowy Polaków powinien zastanowić się nad tym, jak przenieść formę z lata na zimę. Kamil w Grand Prix spisywał się świetnie. Skakał równo i swobodnie. Teraz już się tak nie prezentuje, ale wiadomo, że w Pucharze Świata zmaga się z większą presją. Niewiele mu jednak brakuje, by częściej stawać na podium. W przypadku waszych pozostałych młodych skoczków szalenie ważny jest początek sezonu. Gdy oddadzą kilka słabszych skoków, czują się nieco speszeni. Potem brakuje im trochę wiary we własne umiejętności.
Czym zajmie się pan na sportowej emeryturze?
Mam kilka ciekawych opcji do wyboru. Mógłbym pracować na przykład jako bankier. Moim sponsorem jest szwajcarski prywatny bank Julius Bär, a obecnie praca w tym zawodzie nie jest wcale taka nudna, jak się niektórym wydaje. Posiadam również licencję pilota i w tej branży również mogę się realizować. Poza tym myślę o dokształceniu. Studiowałem technologię informacyjną i elektrotechnikę, lecz nie mogłem połączyć tego ze sportem. Zastanawiam się nad różnymi kierunkami na studiach.
niedziela, 11 grudnia 2011
Harrachov: dzień 3
Konkursy PŚ w Harrachovie okazały się dla Niemców szczęśliwymi, a szczególnie ten dzisiejszy - na podium znalazło się dwóch reprezentantów. W ostatnim konkursie w Czechach, swoje pierwsze zwycięstwo w karierze odniósł fenomenalnymi skokami Richard Freitag! 20- latek był najlepszy w obu seriach - skakał 129 i aż 137,5 m przeskakując o 1,5 m Morgiego, który zakończył zawody na 2 miejscu (129,5 i 136 m). Na najniższym stopniu podium stanął Severin Freund, który świetnie spisał się w finale skacząc 133,5 m.
Miejsce poza podium zajął Anders Bardal, obecnie najlepiej spisujący się Norweg - uzyskał 128 i 132 m, tracąc do podium 1,6 punktu. Dalej został sklasyfikowany Andreas Kofler (128 i 133 m) i tym samym zaprzeczył, że jego forma z początku sezonu uleciała. Na 6. miejscu konkurs zakończył Robert Kranjec - po pierwszej serii był trzeci, ale w finale nie obronił pozycji skacząc 129 m. 7. miejsce przypadło Davidowi Zaunerowi (128 i 129 m), któy wyprzedził kolegę z reprezentacji Gregora Schlierenzauera (125,5 i 132 m). Czołową dziesiątkę zamknęli Michael Neumayer i Simon Ammann. Niemiec po pierwszej serii był 12., ale w finale znacznie się poprawił skacząc 133 m, co było jedną z najlepszych odległości w finale. Szwajcar po wygranych kwalifikacjach do konkursu z 8. miejsca po pierwszej serii zakończył na 10.
Najlepszy z Polaków, Kamil Stoch zajął dziś 13. miejsce, ex aequo z reprezentantem gospodarzy, Lukasem Hlavą. Stoch po pierwszym skoku był 16. (124 metry), ale nieznaczny awans dał mu drugi skok na 130 metrów. Szansę na dobrym wynik miał również Piotr Żyła (13. po pierwszej serii - 126 metrów), stracił ją jednak po skoku na 122,5 metra w finale. Do "30" nie awansowali niestety Stefan Hula (118,5 metra) i Jan Ziobro (116,5 metra).
Warunki zarówno w pierwszej, jak i w drugiej serii były równe dla wszystkich zawodników, wiatr z niemal niezmienną prędkością wiał od tyłu skoczni. Różnice punktowe między zawodnikami były niewielkie, co gwarantowało duże emocje podczas całego konkursu.
Najlepszy z Polaków, Kamil Stoch zajął dziś 13. miejsce, ex aequo z reprezentantem gospodarzy, Lukasem Hlavą. Stoch po pierwszym skoku był 16. (124 metry), ale nieznaczny awans dał mu drugi skok na 130 metrów. Szansę na dobrym wynik miał również Piotr Żyła (13. po pierwszej serii - 126 metrów), stracił ją jednak po skoku na 122,5 metra w finale. Do "30" nie awansowali niestety Stefan Hula (118,5 metra) i Jan Ziobro (116,5 metra).
Warunki zarówno w pierwszej, jak i w drugiej serii były równe dla wszystkich zawodników, wiatr z niemal niezmienną prędkością wiał od tyłu skoczni. Różnice punktowe między zawodnikami były niewielkie, co gwarantowało duże emocje podczas całego konkursu.
sobota, 10 grudnia 2011
Harrachov: dzień 2
Godzinę przed rozpoczęciem się konkursu drużynowego PŚ była seria próbna, którą wygrał Piotr Żyła nie dając szans rywalom - skoczył aż 140 m. Drugie miejsce zajął Gregor Schlierenzauer po skoku na 135 m, a trzeci był Robert Kranjec z odległością 132 m. Nerwy zaczynają udzielać się liderowi klasyfikacji PŚ, Andreasowi Koflerowi, który podobnie jak w serii próbnej przed wczorajszym konkursem, także dzisiaj miał ogromne problemy podczas swojego skoku i lądował na 77. metrze.
Popołudnie obfitowało w niespodzianki oraz ogromne sportowe emocje. Konkurs drużynowy na Certaku wygrali Norwegowie, pokonując Austriaków i Słoweńców. Polacy zajęli po emocjonującej walce w drugiej serii piąte miejsce.
Podopieczni Alexander Stoeckla zajmowali po pierwszej serii drugie miejsce z niewielką stratą do Austriaków. W finale Norwegowie byli jednak bezbłędni i pewnie zwyciężyli (37,7 punktu) zostawiając na przegranym polu "niepokonanych" Austriaków. Największą gwiadą drużyny norweskiej był Anders Bardal (135,5 i 139 metrów), ale świetnie skakał też Bjoeran Einar Romoeren (138 i 136 metrów). Daleko w tyle nie pozostali także Tom Hilde i Vegard Haukoe-Sklett.
Na półmetku konkursu drużynowego prowadziła reprezentacja Austrii. W każdym skoku prezentowali się nienagannie. Najlepiej wypadł Thomas Morgenstern skacząc 139,5 i 131 m. Andreas Kofler po nieudanej serii treningowej skakał na 131,5 i 133 m. Gregor Schlierenzauer wypadł słabiej niż wczoraj - Schlieri skoczył 132 i 124 (!) m. Słabiej spisał się David Zauner uzyskując 129,5 i 125,5 metra).
Najbardziej emocjonująca walka toczyła się jednak o trzecie miejsce, które na półmetku zajmowali jeszcze Niemcy, a w połowie drugiej serii nawet Polacy. Ostatecznie, bój wygrali Słoweńcy, których największą zaletą były równe i stosunkowo dalekie skoki. W drużynie wyróżniał się Jernej Damjan, który w finale skoczył 133,5 metra.
Tuż za podium znaleźli się Niemcy, którzy miejsce w trójce przegrali przez finałowy skok Maximiliana Mechlera, doświadczony skoczek skoczył zaledwie 96 metrów. Jasnymi punktami niemieckiej ekipy byli natomiast Richard Freitag (140,5 i 135 metrów) oraz Michael Neumayer (137 i 127 metrów).
Polacy mieli sporo szczęścia awansując do finału. Pierwsza seria zaczęła się od słabego skoku Stefana Huli (115 metrów), który dawał nam 9. miejsce. Tę pozycję poprawił Piotr Żyła (130,5 metra), ale za to zawiódł skaczący w kolejnej rudzie Dawid Kubacki (113,5 metra). Dopiero Kamil Stoch skokiem na 131,5 metra zapewnił Polakom awans. W finale Nasi skakali już zdecydowanie lepiej - sygnał do ataku na podium dał Stefan Hula (131,5 metra), a jego wynik powtórzył Piotr Żyła (132 metry), znacznie poprawił się także Dawid Kubacki (124 metry), a skok na poziomie oddał ponownie Kamil Stoch (128,5 metra). Dzisiejsza pozycja jest więc rezultatem silnej mobilizacji polskich skoczków na serię finałową.
Polacy mieli sporo szczęścia awansując do finału. Pierwsza seria zaczęła się od słabego skoku Stefana Huli (115 metrów), który dawał nam 9. miejsce. Tę pozycję poprawił Piotr Żyła (130,5 metra), ale za to zawiódł skaczący w kolejnej rudzie Dawid Kubacki (113,5 metra). Dopiero Kamil Stoch skokiem na 131,5 metra zapewnił Polakom awans. W finale Nasi skakali już zdecydowanie lepiej - sygnał do ataku na podium dał Stefan Hula (131,5 metra), a jego wynik powtórzył Piotr Żyła (132 metry), znacznie poprawił się także Dawid Kubacki (124 metry), a skok na poziomie oddał ponownie Kamil Stoch (128,5 metra). Dzisiejsza pozycja jest więc rezultatem silnej mobilizacji polskich skoczków na serię finałową.
Na szóstym miejscu, zaledwie 2,3 punktu za Polską, zawody zakończyli reprezentanci gospodarzy. Czesi wyprzedzili natomiast Japończyków i Rosjan. Do drugiej serii nie zdołali awansować Szwajcarzy, Włosi, Francuzi i Finowie.
piątek, 9 grudnia 2011
Harrachov: dzień 1
Gregor Schlierenzauer wygrał dzisiejsze zawody w czeskim Harrachovie, skacząc na 140,5 i 128 m. Odniósł tym samym swoje 36. zwycięstwo w karierze. Drugie miejsce, ze stratą zaledwie 1 punktu zajął Daiki Ito. Japończyk skakał na odległość 129 i 136,5 m. Na najniższym stopniu podium stanął Anders Bardal po skokach na 131 i 135,5 metra, jego strata do zwycięzcy również była niewielka - 1,8 punktu (w przeliczeniu 1 metr).
Tuż za czołową trójką znalazł się Austriak David Zauner, który po pierwszej serii był drugi (134,5 metra), ale w finale nie zdołał obronić pozycji na podium skacząc 133,5 metra. Piąty był Robert Kranjec (126 i 133,5 m), szósty Richard Freitag, młody zawodnik z Niemiec coraz śmielej wkraczający do światowej elity skoków, uzyskał 130,5 i 128 metrów. W najlepszej "10" nie zabrakło też miejsca dla Andrea Morassiego, który od początku sezonu pokazuje zaskakująco równą i wysoką formę - dziś był 7 ze skokami 129,5 i 134 m. Dalej sklasyfikowany został Lukas Hlava, Thomas Morgenstern i Severin Freund.
Nasi nie błysnęli formą. W finale pojawił się tylko Kamil Stoch i Piotr Żyła. Kamil zajął dziś 15 miejsce (122,5 i 128 m) a Piotrek był 19 (124 i 121 m). Dwóch Polaków było blisko awansu do drugiej serii - Stefan Hula skoczył 114,5 m zajmując 33 miejsce, a Dawid Kubacki lądował pół metra bliżej niż Stefan. Maciek Kot i Krzysztof Miętus mieli dzisiaj zupełnie nieudane skoki - Maciek 99 m, Krzysiek 95 m.
Tuż za czołową trójką znalazł się Austriak David Zauner, który po pierwszej serii był drugi (134,5 metra), ale w finale nie zdołał obronić pozycji na podium skacząc 133,5 metra. Piąty był Robert Kranjec (126 i 133,5 m), szósty Richard Freitag, młody zawodnik z Niemiec coraz śmielej wkraczający do światowej elity skoków, uzyskał 130,5 i 128 metrów. W najlepszej "10" nie zabrakło też miejsca dla Andrea Morassiego, który od początku sezonu pokazuje zaskakująco równą i wysoką formę - dziś był 7 ze skokami 129,5 i 134 m. Dalej sklasyfikowany został Lukas Hlava, Thomas Morgenstern i Severin Freund.
Nasi nie błysnęli formą. W finale pojawił się tylko Kamil Stoch i Piotr Żyła. Kamil zajął dziś 15 miejsce (122,5 i 128 m) a Piotrek był 19 (124 i 121 m). Dwóch Polaków było blisko awansu do drugiej serii - Stefan Hula skoczył 114,5 m zajmując 33 miejsce, a Dawid Kubacki lądował pół metra bliżej niż Stefan. Maciek Kot i Krzysztof Miętus mieli dzisiaj zupełnie nieudane skoki - Maciek 99 m, Krzysiek 95 m.
Niespodzianką był słaby występ Andreasa Koflera, lidera klasyfikacji generalnej. Kofi zajął dopiero 18 miejsce. Wafle na skoczni mu nie pomogły... ok, darujmy sobie. Występu w Harrachovie do udanych nie zaliczy też Simon Ammann, Szwajcar spadł z 11. miejsca po pierwszej serii na 26. pozycję po fatalnym drugim skoku (112,5 metra).
Śpiewający trener
Ewenement w świecie skoków narciarskich - sportowiec/trener potrafi nieźle śpiewać! Nieznane wcześniej oblicze pokazuje norweski trener, Alexander Stoeckl, który był swojego czasu członkiem kapeli Harry and the Nicknames - i to najważniejszym członkiem, głównym wokalistą i autorem tekstów.
wtorek, 6 grudnia 2011
Droga Piotra Żyły do pierwszej dziesiątki PŚ
Dynamit na progu, pozytywnie zakręcony, niesamowicie ambitny i nieznoszący nudy. Kto to? Dziewiąty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich - Piotr Żyła! 24-latek z Wisły skacze równo i daleko, będąc pewnym punktem drużyny, ulubieńcem kibiców i pociechą dla prowadzących go trenerów.
Charakteryzował się bardzo mocnym odbiciem i zaczął dobrze skakać. Wtedy zapadła decyzja, aby przenieść go do grupy młodzieżowej, której trenerem był Stefan Horngacher. To był sezon 2004/05 - wspomina Łukasz Kruczek.
To jest dynamit w nogach, zawodnik, który ma niesamowite możliwości jeśli chodzi o odbicie. Ma najlepsze parametry w Polsce i mogę zaryzykować stwierdzenie, że porównywalne z najlepszymi na świecie. W dal skacze z miejsca 3,5 metra, a przy wzroście 176 cm z naskoku przeskakuje obunóż poprzeczkę na wysokości 170 cm! To jest wręcz nie do wiary, ale to prawda. Nigdy nie spotkałem zawodnika, który by coś takiego potrafił. Nazwisko doskonale do niego pasuje, można powiedzieć, że z Piotrka jest prawdziwa żyła - śmieje się Jan Szturc.
Plan szkoleniowy kadry i Piotrka jest podobny, jednak my kładziemy większy nacisk na obciążenia, siłę i dynamikę. Piotrek ma więcej ćwiczeń niż pozostali, codziennie trenuje siłę i skoczność. Trenuje tak od września ubiegłego roku, a podobny program realizuje Rafał Śliż, tyle że on od maja tego roku. Czysto motoryczne, ukierunkowane treningi prowadzone są w Wiśle pod moim okiem, a podczas zgrupowań kadry i zawodów zajmuje się nim Łukasz - wyjaśnia Szturc.
Skoki Piotrka wyglądają bardzo dobrze na zawodach, za to gorzej na treningu. Taki ma urok i lepiej, że w tę stronę, a nie w drugą. Bardzo dobrze mobilizuje się na zawody i w nich wszystko funkcjonuje jak trzeba. Oby jak najdłużej. mówi Łukasz Kruczek
więcej: pzn.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)
