czwartek, 15 marca 2012

200,5 m Maćka, 206,5 m Olka i 200 m Klimka

Czekałam na ten weekend cały rok, ale z drugiej strony nie chciałam, żeby tak szybko nadszedł. Planica to jak dla mnie okok Zakopanego najlepsze miejsce, gdzie są konkiursy skoków. Nigdy w Planicy nie byłam, ale duchem zawsze jestem ze skoczkami. Ale jestem trochę zawiedziona, że kwalifikacje były tak wcześnie, bo musiałam iść do szkoły :( Ale jutro na konkurs chyba będę biegła do domu, żeby zdążyć na konkurs :P Dziś przed kwalifikacjami odbyły się dwa treningi. Pierwszy wygrał Martin Koch (217 m) przed Gregorem Schlierenzauerem (227 m) i Kamilem Stochem (215 m), a drugi wygrał Severin Freund (217,5 m)  przed Gregorem Schlierenzauerem (212 m) i Daikim Ito (212 m). W kwalifikacjach triumfował za to Bjoern Einar Romoeren - 221,5 m. Romoeren wyprzedził Andreasa Koflera, który lądował na 209,5 m oraz Lukasa Hlavę, który oddał skok na odległość 211,5 m.

Polacy spisali się dobrze. W pierwszym treningu świetnie spisał się Aleksander Zniszczoł - podczas sojego pierwszego w życiu skoku na mamucie skoczył aż 206,5 m (18 miejsce). Piotr Żyła poleciał na 189,5 m (24 miejsce), Krzysztof Miętus na 183 m (37 miejsce), Klemens Murańka - 185,5 (38 miejsce), a Maciej Kot lądował na 180,5 m (40 miejsce). Podczas tego treningu Olek i Klimek skakali pierwszy raz na mamucie, a Krzysiek pierwszy raz w Planicy.

W drugim treningu Kamil Stoch był siódmy z rezultatem 211,5m, Krzysztof Miętus był 17. (206m), Maciej Kot 24. (200,5m), Piotr Żyła 27. (186,5m), Klemens Murańka 39. (197m), a Aleksander Zniszczoł uzyskał 194,5m, co dało mu 41. pozycję.

W jutrzejszym konkursie wystąpi komplet naszych zawodników. Najlepiej w serii kwalifikacyjnej spisał się Piotr Żyła, który zajął piąte miejsce. 13. pozycję wywalczył Klimek Murańka, który uzyskał 200 metrów - rekord życiowy. Aleksander Zniszczoł oraz Krzysztof Miętus uplasowali się odpowiednia na 18. i 19. miejscu. Kamil Stoch, który kwalifikację ma zapewnioną, ponieważ jest sklasyfikowany w pierwszej 10. lądował na 215 m.

Z udziału w serii kwalifikacyjnej zrezygnowali między innymi Martin Koch, Gregor Schlierenzauer oraz Daiki Ito, który jest liderem klasyfikacji lotów narciarskich.
 
 

Opalamy się :) Anders Fannemel, Andreas Stjernen, Tom Hilde, Anders Bardl

poniedziałek, 12 marca 2012

Bez zmian w kadrze na Planice

Z ciężkim sercem przyjmuję do wiadomości to, że to już praktycznie koniec sezonu - co ja będę oglądać w telewizji? :( Nasi skoczkowie w środę lecą do Słowenii, a w czwartek rozpoczną się pierwsze oficjalne treningi i kwalifikacje. Przez weekend będziemy oglądać jeden konkurs drużynowy i dwa indywidualne. W ostatnim konkursie w niedzielę będzie mogła wystąpić tylko czołowa trzydziestka klasyfikacji generalnej, tak więc wystąpi dwóch Polaków - Piotr Żyła (19. w generalce) i Kamil Stoch (miejsce 5.). 

Na Letalnicy będzie skakać sześciu Polaków - ten sam skład, jaki oglądaliśmy w Skandynawii - Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Krzysztof Miętus, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł. Krzysiek będzie po raz pierwszy skakał w Planicy, Klimek i Olek - po raz pierwszy na skoczni mamuciej.

Czwartek, 15 marca
09:00 Trening oficjalny - dwie serie
11:00 Kwalifikacje

Piątek, 16 marca
14:15 Seria próbna
15:15 Konkurs indywidualny

Sobota, 17 marca
09:00 Seria próbna
10:00 Konkurs drużynowy

Niedziela, 18 marca
09:00 Seria próbna
10:00 Konkurs indywidualny - Finał Pucharu Świata

niedziela, 11 marca 2012

Żyła bliski pierwszego w karierze podium

Cóż, nie były to tak fajne i sprawiedliwe zawody jak w Trondheim, ale dla naszych reprezentantów (z wyjątkiem Krzyśka i Olka) były bardzo dobre. Było blisko tego, abyśmy mieli trzech Polaków w pierwszej dziesiątce. No ale od początku. Pierwsza seria przebiegała w trudnych warunkach, wiatr często zmieniał swoją siłę i mimo, że komputer pokazywał, iż wiatr wieje pod narty, zawodnicy wcale nie latali tak daleko, a niektórzy wręcz spadali na bule. Po pierwszej serii z konkursem pożegnali się m.in. Thomas Morgenstern, Roman Koudelka, Taku Takeuchi, Lukas Hlava. Dziś zawodnicy potrzebowali poprostu szczęścia, żeby odlecieć. No bo czy ktoś by się spodziewał, że taki Jaka Hvala, obecni Mistrz Świata Juniorów (razem z Olkiem) będzie na półmetku zawodów drugi ze skokiem 135,5 m, co się okazało najdłuższym skokiem konkursu? Ja przynajmniej nie. I co najważniejsze - nasz mistrz wywiadów, Piotrek Żyła na półmetku był trzeci - 129,5 m :D Można powiedzieć, że dziś obudził się na to skakanie. Maciek Kot w pierwszej serii był 7 ze skokiem o metr krótszym niż skok Piotrka. Kamil Stoch trafił na złe warunki, ale przynajmniej był w drugiej serii - na półmetku skoczył 113 m co pozwalało na zajęcie 25 miejsca. Klimek Murańka 'fuksem' awansował do drugiej serii - zawdzięcza to nieudanemu skokowi Thomasa Morgensterna na 106 m. Kto wie, może Klimek postawi thomasowi jakąś flaszkę...? Olek już jest pełnoletni, może mu kupi...:) Niestety szczęścia nie miał Krzysiek Miętus, który zaraz za progiem trafił na mocny tylny wiatr, co nie pozwalało mu na wyciągnięcie odległości - tylko 85 m. 

Druga seria wyglądała trochę lepiej. Klimek Murańka, który w drugiej serii jechał jako pierwszy, przesunął się na 24 miejsce. Kamil Stoch oddał skok na 124 m - gdyby tak było w pierwszej serii... Ale Kamil z 25 przesunął się na 11 miejsce. Z kolei Maciek Kot z tego 7 miejsca spadł na 12 - wyrównał tym samym swój najlepszy wynik w karierze. Piotrek Żyła w drugiej serii skoczył 118,5 m i przy 134 m Severina Freunda, ten skok pozbawiał nas marzeń o podium dla Polaka. Ale i tak jest dobrze, bo Piotrek wyrównał swój wyczyn życiowy, czyli 7 miejsce. Daiki Ito, który był liderem zajął 4 miejsce. Ja się cieszę z takiego obrotu sprawy - przynajmniej ma nad Kamilem 41, a nie 91 punktów przewagi w generalce... A wygrał dziś Martin Koch (130,5 i 130 m) przed Severinem Freundem (123 i 134 m) i Robertem Kranjcem (121,5 i 129 m).

Severin Freund, Martin Koch, Robert Kranjec
Piotr Żyła
Andrea Morassi, Maciej Kot
Maciej Kot, Manuel Fettner, Andrea Morassi, Sebastian Colloerdo, Dimitry Wasiljew

czwartek, 8 marca 2012

PŚ w Trondheim: Daiki Ito triumfuje drugi raz z rzędu

Mimo wczorajszego wiatru, dziś był wprost idealny dzień na skakanie. Można powiedzieć, że najlepszy w tym sezonie - bez kombinowania z belkami, bez dużego wiatru... Idealnie. Dziś drugi raz z rzędu triumfował Daiki Ito - 137,5 m i aż 141 m, co jest nowym oficjalnym rekordem skoczni (wcześniej rekord Simona Ammanna pobił Richard Freitag - 141,5 m; nieoficjalnym rekordem jest 146 m Andersa Bardala na mistrzostwach Norwegii). Drugie miejsce zajął Richard Freitag (lider po pierwszej serii) - 140,5 m i 133 m w finale. Na najniższym stopniu podium stanął Simon Ammann po skokach 132,5 i 140 m - Simon awansował z 5 miejsca po pierwszej serii. Za podium znalazł się się Anders Bardal (131,5 i 136 m). Roman Koudelka zajął 5 miejsce (137 i 135 m), Kamil Stoch był szósty (132,5 i 135,5 m). W "10" znaleźli się też Thomas Morgenstern, Andreas Kofler, Severin Feund, który w finale (133,5 metra) zaliczył niegroźny upadek oraz Anssi Koivuranta.

Krzysztof Miętus był poza Kamilem jedynym Polakiem, który zakwalifikował się do drugiej serii - 126,5 i 127 m. Po pierwszej serii zajmował 23 miejsce, ale ostatecznie był 14. Dość długo stał na pozycji lidera, ale gdy przyszedł czas na Gregora Schlierenzauera, Krzysiek musiał mu ustąpić.

Do finału nie awansowali Klemens Murańka (125m i 33. lokata), Maciej Kot (124m i 40. pozycja), Aleksander Zniszczoł (122,5m i 41. miejsce) oraz 44. Piotr Żyła (121m).

Tak wogóle, to Krzysiek obchodzi dziś 21 urodziny. Tak więc Krzysiu... Wszystkiego najlepszego ;D
Olek Zniszczoł świętuje dziś swoją 18, ale w porównaniu do Krzyśka nie sprawił sobie prezentu i nie zapunktował.

 
Richard Freitag, Daiki Ito, Simon Ammann
Krzysztof Miętus
Ville Larinto
Richard Freitag

środa, 7 marca 2012

Wideo czat z Piotrem Żyłą

Dziś o godzinie 20.30 portal skijumping.pl zorganizował wideo czat z Piotrkiem Żyłą. Był to pierwszy tego typu czat w historii tego portalu - wcześniej były prowadzone 'normalne' czaty, tj moderator wybierał pytania od uczestników, które potem publikował a gość na nie odpowiadał. Ostatni taki czat był chyba w listopadzie z Olkiem Zniszczołem. Kto nie oglądał bądź nie widział tego w czałości, podaję link do nagrania:

Trondheim

Dziś w planie były dwie serie konkursowe i kwalifikacje, ale udało się jedynie przeprowadzić jeden trening (jak to stwierdził Łukasz Kruczek - "trochę na siłę"). Na skoczni Granasen w Trondheim serię treningową wygrał Daiki Ito - 132,5 m. Wyprzedził tym skokiem metr bliżej lądującego Roberta Kranjca i Jurija Tepesa (136 m). Na czwartej pozycji został sklasyfikowany Szwajcar Simon Ammann - 134,5 m, a na piątej Aleksander Zniszczoł - 136,5 m. 11 był Kamil Stoch (120,5 m), 15 - Krzysztof Miętus (124 m), a Klimek Murańka był 20. Nieco słabiej wypadł Piotr Żyła (104 m, 40 miejsce) i Maciej Kot (110,5 m, 29 pozycja). Dla Kamila i Klimka były to pierwsze skoki na tej skoczni, pozostali skakali tu wczoraj. W treningu nie uczestniczyło kilku czołowych skoczków m.in. Austriacy Gregor Schlierenzauer, Thomas Morgenstern, Andreas Kofler, Norweg Anders Bardal, Niemiec Severin Freund i Czech Lukas Hlava.

Jutro na godz. 16 przewydziane są kwalifikacje, a godzinę później ma odbyć się pierwsza seria konkursowa.


wtorek, 6 marca 2012

"Cudowne dziecko" powraca

Klimek Murańka - "cudowne dziecko". Dlaczego znów głośniej mówi się o nim? Bo w poprzedni weekend zdobył swoje pierwsze punkty PŚ.

Ogłoszono go cudownym dzieckiem polskich skoków, gdy miał 10 lat, bo poleciał 135,5 m na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Już wtedy o nim mówiono "następca Małysza". W 2004 roku podczas Letniejo Grand Prix w Zakopanem miał pełnić rolę przedskoczka. Niestety, przed samymi zawodami, kiedy już dostał akredytację zawodnika, uznano, że jest za młody. Bardzo to przeżył. Oznaczało to powrót na skocznię K35...

"Szum medialny wokół Klimka na pewno mu nie pomógł. Wszyscy chcieli go jak najszybciej wypromować, a on potrzebował spokojnego treningu. Powinien startować wyłącznie w zawodach dzieci, żeby jego rozwój przebiegał płynnie. Lecz wtedy wokół skoków panował szum. Były bardzo popularne, głównie ze względu na Adama Małysza. Co nie zmienia faktu, że Klimek to nadal wielki talent"
– podkreśla opiekun młodzieżowej reprezentacji Polski Robert Mateja.

W 2005 roku Klimek zdobył tytuł mistrza świata dzieci w Garmisch-Partenkirchen. Potem zdarzały się tylko przepłyski. Dwa lata później zdobył brązowy medal mistrzostw Polski seniorów na średniej skoczni w Zakopanem, a w grudniu zajął drugie miejsce na Wielkiej Krokwi. Ówczesny trener kadry Hannu Lepistö przyznał, że nie kojarzy skoczka, który w wieku 13 lat prezentowałby się tak dobrze. Rok później zakopiańczyk wystąpił w kwalifikacjach zawodów o Puchar Świata w Zakopanem, w których zajął ostatnie miejsce. Najmłodszy w historii zawodnik dopuszczony do udziału w zawodach tej rangi opuszczał skocznię z płaczem...

"Kilka lat temu Klimek oddawał świetne skoki, ale był bardzo lekki, miał jeszcze posturę dziecka. W ostatnich dwóch latach bardzo urósł i dlatego trzeba było zmienić technikę, dopasować ją do wzrostu 178 cm i przesuniętego środka ciężkości. Na szczęście dojrzały już Klemens stał się bardzo solidnym zawodnikiem, realizuje każdy program, jaki mu się poleci. Jeszcze trochę pracy i będą efekty" – przekonywał Mateja w rozmowie przed weekendem w Lahti.

I efekty przyszły - Klimek wystartował w konkursie drużynowym, w którym Polska drużyna wskoczyła na podium, a następnego dnia zdobył swoje pierwsze 10 punktów. Adam Małysz też wcześnie zaczynał punktować. No ale nie zapomnijmy o pewnym Austriaku - Gregor Schlierenzauer w wieku 17 lat wygrywał już konkursy Pucharu Świata.
Ostatnio o Klimku nie mówiło się już tak duzo, bo w rywalizacji na skoczka światowego formatu prześcignął go Olek Zniszczoł - tych dwóch rywalizowało ze sobą od dziecka. Obaj są dowodem na opłacalność Narodowego Programu Rozwoju Skoków Narciarskich „Szukamy następców mistrza". Olek w 2011 roku zwyciężył w letniej części Pucharu Kontynentalnego i zdobył drużynowo srebrny medal w mistrzostwach Polski. W niedawnych mistrzostwach świata juniorów w Erzurum sięgnął po srebro indywidualnie i w drużynie (razem z Klimkiem).

"Olek nie rósł tak szybko jak Klimek. U niego ten proces przebiegał bardziej równomiernie, co sprzyjało zachowaniu formy. Ustabilizował już skoki. Jeśli zdarzają mu się słabsze próby, to wynikają z braku treningu, bo często startuje. Można powiedzieć, że Zniszczoł jest troszkę spokojniejszy od Murańki, bardziej ułożony"
– ocenia Robert Mateja.

Trener młodzieżówki przekonuje, że to nie koniec potencjalnych nowych twarzy w naszej seniorskiej kadrze. "Mamy grupę pięciu, sześciu zawodników urodzonych w latach 1993 i 94, których uważam za bardzo duże talenty. To są właśnie efekty małyszomanii. Kiedy Adam zaczął wygrywać, dzieci garnęły się na skocznie. Między innymi Klimek i Olek. Teraz przyszedł ich czas. Myślę, że najbliższe lata powinny być bardzo owocne dla polskich skoków."