środa, 8 lutego 2012

Skład Polaków do Niemiec

Kamil Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus, Maciej Kot oraz Tomasz Byrt - Polska nie wykorzysta pełnego limitu (obecnie możemy wystawić sześciu zawodników).

"Seniorów w odpowiedniej formie w tej chwili właściwie nie mam do dyspozycji. Z kolei wśród juniorów są chorzy a reszta ma określony cykl przygotowań do MŚJ w Erzurum - wyjaśnił trener. Olek Zniszczoł wciąż nie wyleczył do końca przeziębienia, nie całkiem zdrowy jest też Bartek Kłusek. Z młodych zawodników zdecydowanie najlepiej skakał właśnie Tomek, na podobnym poziomie, co Maciek Kot. Pogoda była fajna do skakania, najpier lekko wiało pod narty, potem trochę z tyłu - trening uważam za udany" - ocenił Łukasz Kruczek.

Zawodnicy polecą do Niemiec samolotem, czonkowie sztabu dojadą samochodami. Potem będą się już nimi poruszać wszyscy między poszczególnymi miastami. Tomek Byrt będzie skakał w Willingen i Klingenthal.

"Potem już będzie się wybierał do Turcji na mistrzostwa juniorów. Myślę, że w Oberstdorfie ktoś go zastąpi. Poczekamy na wyniki zawodów Pucharu Kontynentalnego i treningi w Polsce, by zobaczyć, kto będzie w odpowiedniej formie, by wystąpić na mamucie. To jednak trochę inna specyfika" - zakończył szkoleniowiec.

Alexander Stöckl napisał piosenkę na zbliżające się MŚwL

Za ponad dwa tygodnie w Vikersund odbędą się Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich na największej skoczni na świecie. Teraz została zaprezentowana oficjalna piosenka Mistrzostw, która nosi tytuł "Flying into the future". Muzykę do utworu napisał Jörn Atle Stöa, który ma nadzieję, że piosenka wprowadzi kibiców zgromadzonych pod skocznią w dobry nastrój, w projekcie wzięła również odnosząca sukcesy norweska drużyna skoczków.

Autorem tekstu piosenki jest główny szkoleniowiec Alexander Stöckl, który nie tylko w dziedzinie skoków narciarskich odnosi sukcesy ale także na gruncie muzycznym. Jest członkiem zespołu a-capella Harry and the Nicknames, również ich producentem i tekściarzem (o tym pisałam wcześniej -> klik). Zawodników reprezentować będzie aktualny rekordzista w długości skoku Johan Remen Evensen, jako piosenkarz.

W teledysku promującym piosenkę znajdą się historyczne skoki z Vikersund, jak na przykład Ole Gunnar Fidjestöl, Andreas Goldberger, Björn Wirkola oraz Anders Jacobsen.

Swoją drogą, to Norwegowie dużo robią, aby wypromować te Mistrzostwa. Wcześniej wymyślili układ choreograficzny do piosenki...;) zachęcam do obejrzenia filmików:


Anders Bardal mistrzem Norwegii

Główny fawort do wygrania, Anders Bardal zdobył w Trondheim tytuł Mistrza Norwegii oraz został nieoficjalnym rekordzistą skoczni. Z 288,2 punktami wyprzedził Bjoerna Einara Romoerena (278,1 pkt) oraz Andersa Fannemela (262,2 pkt). Po pierwszej serii prowadził jeszcze Bjoern Einar Romoeren, po wspaniałym skoku na odległość 136,5 metrów, przed Andersen Bardalem i zwycięzcą Pucharu Kontynentalnego w ubiegłym tygodniu – Andersen Fannemelem. Bardal jednak skoczył na 140,5 metr, ale jego lądowanie nie było czyste, dlatego sklasyfikowany był za Romoerenem. W drugiej serii pobił on rekord skoczni i od dziś nieoficjalny rekord obiektu wynosi 146 metrów (nowy rekord skoczni może być zatwierdzony tylko podczas międzynarodowych zawodów).

Na skocznię powrócił po dłuższej przerwie Anders Jacobsen. W Trondheim oddał skoki na 126 i 133,5 metr i z łączną notą 254,3 punkty zajął szóste miejsce i w związku z tym może być brany pod uwagę przy wyborze kadry na Mistrzostwa Świata w lotach w Vikresund.

Rekordzista świata w długości lotu - Johan Remen Evensen, główny faworyt na nadchodzące Mistrzostwa Świata w lotach zajął dopiero 18 miejsce.

W sumie w zawodach na skoczni Granaasen HS 140, wystartowało 47 norweskich skoczków, jak również kombinatorzy norwescy Tommy Schmid, Harvard Klemetsen oraz Thomas Kjelbotn.

SKRÓCONE WYNIKI
1. Anders Bardal (140,5 i 146 m) 288,4 pkt.
2. Bjoern Einar Romoeren (136,5 i 135 m) 278,1 pkt.
3. Anders Fannemel (132 i 133 m) 263,2 pkt.
4. Atle Pedersen Roensen (129,5 i 134 m) 261 pkt.
5. Vegard Swensen (130 i 129,5 m) 255,8 pkt.
6. Anders Jacobsen (126 i 133,5 m) 254,3 pkt.

niedziela, 5 lutego 2012

PŚ w Predazzo: wielki triumf Kamila Stocha!

Wiedzieliście, że w Val di Fiemme byli polscy DJ? Podczas skoku Maćka Kota wydawało mi się, że w tle słyszę "a teraz wszystkie biało - czerwone flagi w górę". Koleżanka mówiła, że komentator TVP Sebastian Szczęsny wspomniał o tym, że we Włoszech imprezę prowadzą ludzie z Zakopanego :) I pewnie to pomogło wygrać dziś Kamilowi Stochowi - może poczuł namiastkę tej wspaniałej atmosfery z Zakopanego? Tak czy inaczej, nasz skoczek z Zębu stanął dziś po raz 5 na najwyższym stopniu podium (w tym sezonie drugi raz), a po raz 10 na podium (7 razy w tym sezonie). Mimo, że był trzeci po pierwszej serii (125,5 m), to najdułższy skok konkursu na 131,5 m zdeklasował wczorajszego triumfatora Gregora Schlierenzauera (126 i 130 m) oraz lidera po pierwszej serii Andreasa Wanka - ze skokiem na 129 m był pierwszy, ale w finale nie wytrzymał presji i spadł na 8 miejsce (122 m). Potknięcie Niemca wykorzystał trzeci dziś Anders Bardal (123,5 i 128 m).
Mniej więcej w połowie stawki wiatr zmienił kierunek na tylny i czołowi zawodnicy mieli ogromne problemy z uzyskiwaniem dobrych odległości lub nawet z awansem do finału. Z konkursem już po pierwszej rundzie pożegnali się m.in. Simon Ammann (115,5 i 31. pozycja), Jakub Janda (114,5m i 33. miejsce), Robert Kranjec (114m i 37. lokata), Vegard Haukoe Sklett (113,5 i 41. miejsce) czy Anssi Koivuranta (108m i 46.). W tych trudnych warunkach poradzili sobie tylko najlepsi zawodnicy. W finale wiatr był niemal taki sam dla wszystkich. Do drugiej serii nie awansowali Krzysztof Miętus (109,5m i 36. lokata), Piotr Żyła (111m i 42. pozycja) oraz Maciej Kot (111,5m i 47. miejsce).

Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Kamil Stoch awansował na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, wyprzedzając Thomasa Morgensterna o dwa punkty, a Gregor Schlierenzauer zbliżył się na 3 punkty do lidera Andreasa Koflera. Do trzeciego Andersa Bardala, Kamil obecnie traci 141 punktów.

sobota, 4 lutego 2012

PŚ w Predazzo: 40 wygrana Schlierenzauera

Gregor Schlierenzauer wygrał swoje 40. zawody Pucharu Świata w na Trampolino dal Ben w Predazzo i jest o krok bliżej rekordu Fina Mattiego Nykaenena, który wygrał 46. razy. Gregor pewnie sięgnął po zwycięstwo - triumfował już w piątek i dziś w serii próbnej. W konkursie skoczył na ogległość 134 i 134,5 m. Drugie miejsce ze stratą ponad 15 punktów zajął Severin Freund (131 i 130,5 m), a trzeci był Thomas Morgenstern - poprawił się, bo w pierwszej serii zajmował 14 miejsce po skoku na 123,5 m, ale 130 m pozwalało na podium. Najlepszy wśród Polaków był Kamil Stoch na miejscu siódmym - 123 i 126,5 m. Stochowi nie dopisały dziś warunki, co nie zmienia faktu, że to jeden z głównych faworytów w niedzielnych zawodach. Dziś do podium zabrakło mu zaledwie 4,2 punktu.

W finale zobaczyliśmy także Macieja Kota oraz Krzysztofa Miętusa, jednak obaj nie zachwycili. Kot ostatecznie po skokach na 120,5 i 112m zajął 26. lokatę, a Miętus był 29. (119,5 i 111,5m). Do drugiej serii nie wszedł Piotr Żyła, który nie dość że trafił na gorsze warunki to na dodatek nie skoczył najlepiej i ostatecznie 111,5m dało mu dopiero 44. pozycję. Ale jego można usprawiedliwić, bo dziś przed południem został ojcem małej Karolinki ;)

A jak konkurs oceni trener Łukasz Kruczek?
"W obu seriach Kamil miał nieco słabsze warunki. W pierwszej podobnie miał też Ito, Freitag, Morgenstern - oni też nie odlecieli. W drugiej też było ciężko. Myślę, że gdyby nie podnieśli rozbiegu na ostatnią dziesiątkę, to byłaby jeszcze szansa na wyższą lokatę Kamila. Maciek i Krzysiek zdobyli punkty, ale w drugiej serii pojawiły się błędy. Maciek odbił się za wcześnie, a Krzysiek przeleciał w pierwszej fazie. Do tego doszło jeszcze to, że Jury na początku nieco przesadziło ze zbyt niskim rozbiegiem. Reagowali później szybko, ale cóż, ci pierwsi w kolejności byli już na dole. Piotrek... zostal dziś przed południem ojcem. Jego skok był nieudany, ale chyba też glowa nie była do końca na skoczni. Schlierenzauer jest do pokonania na każdym obiekcie. Tu skacze naprawdę dobrze i równo, a do tego też nie miał pecha. Czy jutro będzie równo? Gwarancji nie ma..."

Kamil Stoch:
"Moje skoki były takie solidne, chociaż nie najlepsze. Dziś czułem się lepiej fizycznie, bo jeszcze wczoraj byłem bardzo zmęczony. Te gorsze skoki w piątek to nie był żaden zabieg taktyczny. Daje o sobie znać zmęczenie po Sapporo, a na dodatek mamy za sobą dosyć długą podróż. Dziś dopiero dochodzę do siebie, ale nie chcę zwalać na to winy. Po prostu nie wyczułem tej skoczni jeszcze tak dobrze. Nie chcę się rozczulać nad warunkami, być może nie miałem najlepszych, ale też moje skoki nie były super. Wspólnie z trenerem podjęliśmy decyzję o odpoczynku po Sapporo, stąd ten brak skoków treningowych w tygodniu. Uważam, że to było dobre posunięcie. Tę skocznię bardzo lubię, tylko coś mi tu na razie nie gra, nie mogę jej tak dobrze wyczuć. Może już jutro będzie lepiej. Mam tu problem z odpowiednim kątem odbicia na progu, a także w pierwszej fazie lotu, tuż za progiem. Tu ten próg jest bardzo długi, znacznie dłuższy niż np. w Zakopanem czy w Sapporo. Ja jestem zawodnikiem, który lubi krótszy, szybki próg"

Maciej Kot:
"Punkty są ale marne, nie takie jakbym chciał zdobywać. Generalnie w drugim skoku belka była nisko ustawiona, nie było wiatru pod narty ale mój skok też nie był dobry, ponieważ przy dobrym skoku można było spokojnie powalczyć. Według mnie za wcześnie zacząłem odbicie i po prostu zawiódł timing i nie mogłem wykorzystać energii na progu, ponieważ wszystko zaczęło się za wcześnie. Rzadko nas puszczają z tak niskiej belki, ale gdyby ten wiatr był mocniejszy to nie wiem czy udałoby się przeprowadzić konkurs, bo przecież z niższej belki nie da się już jechać. Na Mistrzostwa Świata muszą zadbać, aby belka była niższa, ponieważ wszyscy przyjadą w bardzo dobrej formie i jak będą takie warunki to różnie może być. W zimie pierwszy raz tutaj skakałem ale w lecie mi się tutaj zawsze dobrze skakało i w sumie teraz też od pierwszego skoku."

Krzysztof Miętus:
"Nie było energii na progu to główny powód słabszego skoku. Wiatr chyba nie był za dobry skoro mi belkę podnieśli, poza tym nie ma co się bronić wiatrem. Warunki były ciężkie ale można było lepiej skoczyć. Na tej skoczni byliśmy jakiś czas temu na zgrupowaniu i oddałem sporo skoków na tym obiekcie, także mi się tutaj podoba. Jest jeszcze trochę rzeczy do poprawy w moich skokach, ale wszystko idzie do przodu"

Piotr Żyła:
"To nie jest kwestia warunków, po prostu blisko skoczyłem. Ogólnie mam problemy z dojazdem na tej skoczni. Za wysoko się wybiłem, nie skorygowałem pozycji w powietrzu i spadłem od razu. Nie był to dobry skok. Tutaj jeszcze w ogóle nie startowałem. Bywało tak w zeszłym roku w Vikersund, że belka była nisko ustawiona, ale tam jest to nowa skocznia. Natomiast tutaj moim zdaniem muszą w przyszłym roku dobudować rozbiegów, bo będzie problem. Ogólnie czuję się dobrze, ale skoki nie są dobre. Trzeba trochę potrenować i walczyć dalej. Dziś nie poszło, ale jutro trzeba będzie oddawać jak najlepsze skoki i znowu powalczyć"

Sebastian Colloredo z kibicami

piątek, 3 lutego 2012

PŚ w Predazzo: kwalifikacje

Dziś o 18.00 we włoskim Predazzo odbył się konkurs kwalifikacyjny do jutrzejszego konkursu, który wygrał Martin Koch - Austriak skoczył na 130 m. Polscy skoczkowie do konkursu awansowali w komplecie i jutro zobaczymy na starcie czterech naszych reprezentantów. Wysoką formę utrzymuje Maciej Kot, który dziś dzięki skokowi na 125 m uplasował się na 8 miejscu. Przyzwoite skoki odnotowali także Piotr Żyła (121,5m i 24. pozycja) oraz Krzysztof Miętus (119,5m i 30. lokata). Kamil Stoch, który awans do konkursu ma zapewniony, w swojej próbie osiągnął 122m (czołowa "10" Pucharu Świata skakał z obniżonego rozbiegu). Najlepszy skok oddał Gregor Schlierenzauer, który poszybował aż na 134,5m. Dobrze zaprezentowali się również Anders Bardal (129m) oraz Richard Freitag (129,5m). Typowy dla siebie błąd popełnił Andreas Kofler. Lider Pucharu Świata nierówno wyszedł z progu i musiał ratować się przed upadkiem.

Pierwszy konkurs Pucharu Świata w Predazzo już jutro o godzinie 16:00. Godzinę wcześniej rozpocznie się seria próbna.

środa, 1 lutego 2012

Rozmowa z Łukaszem Kruczkiem przed Predazzo

Narozrabialiście w Sapporo. Dwa miejsca na podium Kamila Stocha robią wrażenie.
Łukasz Kruczek: My narozrabialiśmy? Nic nie zrobiliśmy, grzeczni byliśmy.

Życzę więcej takich „rozrób".
Będą, będą, spokojnie.

Kamil jest bardzo zmęczony po powrocie z Japonii?
Jakoś szczególnie chyba nie. Oczywiście w grę wchodzi zmęczenie mięśniowe i nerwowe, ale dojdzie do siebie do kolejnego konkursu. Wiem, że oczekiwania wobec niego rosną. Wydaje mi się jednak, że najtrudniejsze starty pod tym względem ma już w tym sezonie za sobą. Teraz może zamieszanie nie jest mniejsze, ale sam Kamil mówi, że inaczej do niego podchodzi i może być bardzo dobrze.

Na tyle, by Stoch zdobył medal mistrzostw świata w lotach, które pod koniec lutego odbędą się w Vikersund?
Trudna sprawa, bo tam szczególnie bardzo dużo zależy od warunków. Trzeba też pamiętać, że tę skocznię zmodernizowano i wygląda inaczej niż przed rokiem. I jeszcze jedno – to konkurs dwudniowy, więc żeby myśleć o sukcesie, wszystkie czynniki przez ten czas muszą się dobrze poskładać.

Na razie przed wami konkursy we włoskim Predazzo. Kamil chyba lubi to miejsce. Błysnął tam już kilka lat temu, kiedy zakończył zawody w pierwszej dziesiątce i to przed Adamem Małyszem.
Skocznię znamy dobrze, ale pytanie co z nią zrobili? Przez ostatni rok była zamknięta, bo przerabiali stadion. Samego obiektu mieli nie ruszać i jeśli tak rzeczywiście się stało, to dobrze. To trudny obiekt, gdzie zwykle wieje z tyłu, ale nie słyszałem, żeby skoczkowie narzekali. A Kamil... faktycznie, był tam kiedyś szósty.

Kto oprócz niego wystartuje w Predazzo?
Do Włoch wyruszy czteroosobowy skład. Znajdą się w nim ci, którzy punktowali w Japonii (Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot i Krzysztof Miętus – przyp. red.). Nie ma w tej chwili więcej zawodników, bo juniorzy, których można byłoby wykorzystać, mają olimpiadę młodzieży, czyli mistrzostwa kraju swojej kategorii wiekowej i przygotowują się już do mistrzostw świata juniorów. Wiedzieliśmy, że tak będzie. Wygląda więc na to, że na Puchar Świata i na Puchar Kontynentalny pojedzie mniej skoczków, niż moglibyśmy wystawić.

Kiedy jedziecie do Włoch?
W czwartek. We wtorek zawodnicy dostali wolne przedpołudnie, ale później już się ruszali. Trening motoryczny przeprowadzimy też w środę. Kamil będzie skakał dopiero we Włoszech. Natomiast w kraju na skoczni poćwiczą być może Krzysiek Miętus i Piotrek Żyła.